- W polskim interesie jest mieć dziesiątki miliardów euro na koncie, a nie na odwrót - twierdzi Radosław Sikorski, były szef polskiego MSZ

Tomasz Wersocki
Tomasz Wersocki
Jakub Steinborn
Udostępnij:
Rozmawiamy z Radosławem Sikorskim, byłym ministrem spraw zagranicznych o obecnej sytuacji Polski w Unii Europejskiej, kryzysie migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej oraz możliwym konflikcie Rosja-Ukraina.

Program "Polski Ład" miał być sfinansowany m.in. ze środków pochodzących z Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej. Tak się jednak prawdopodobnie nie stanie. Polska nie potrzebuje unijnych pieniędzy?

To rzeczywiście problem. Trudno dociec, kiedy pan premier Morawiecki mówi prawdę, a kiedy po prostu ściemnia. Tu rzeczywiście plącze się w zeznaniach. O tyle Fundusz Odbudowy mógłby być źródłem finansowania Polskiego Ładu, że ta zaliczka, która miała trafić do Polski przed końcem roku, mogłaby być przekazana na cokolwiek. Według własnego widzi mi się rządu. Niestety po prowokacyjnym przemówieniu premiera Morawieckiego w Strasburgu szanse na to, że ta zaliczka do Polski ostatecznie trafi - bardzo zmalały. Przypomnę, że premier dwa dni przed wystąpieniem w Strasburgu spowodował tak zwany wyrok, tak zwanego Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności polskiej Konstytucji z Traktatem Europejskim, a w Strasburgu wygłosił całkowicie eurosceptyczne wystąpienie. Byłem wówczas na sali plenarnej, kiedy przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, precyzyjnie przedstawiła jakie minimalne warunki musiałby spełnić polski rząd, aby otrzymać pieniądze. Dziś już jest strasznie mało czasu, aby te miliardy złotych do nas trafiły.


Jakie możliwości ma Unia, aby rząd zmienił swoje działania?

Jeżeli ktoś nie chce pieniędzy, a przypomnę, że jest to ponad 20 miliardów złotych to trudno, aby UE nam cokolwiek narzucała. Niestety ma to bardzo poważne skutki. Złotówka szybuje w dół, a te wspomniane miliardy, które zamienione byłyby na złotówki na naszych płytkich rynkach finansowych, podtrzymałyby niższy kurs złotówki. W kategoriach nabywcy w złotym, ropa czy inne importowane produkty stałyby się coraz droższe. Niestety, ale zachowanie polskiego rządu wynika przede wszystkim z szantażu Zbigniewa Ziobry, który próbuje forsować swoje nieudane reformy. Za to przyjdzie zapłacić nam wszystkim.

Unia Europejska może przyjąć ostatecznie rozwiązanie „pieniądze za praworządności”?

Nie tylko może, ale już przyjęła. Na własne uszy słyszałem jak Ursula von der Leyen powiedziała do Morawieckiego: likwidacja Izby Dyscyplinarnej, tzw. ustawy kagańcowej oraz przywrócenie odsuniętych sędziów. Przypominam, że chodzi tylko o to, aby sędziowie mogli zwracać się do sądów europejskich z zapytaniami. Tak naprawdę niewiele trzeba, a są to rzeczy, które Morawiecki z Kaczyńskim obiecywali jeszcze w sierpniu, a danego słowa nie dotrzymali. To jest niepoważne. Jeszcze pół roku temu stopy procentowe w Polsce były bardzo niskie i polski rząd mógł pożyczać. Teraz one również poszły w górę. Opowiadanie ludziom, że sami sobie pożyczymy prawie za darmo jest nieaktualne. Pomijając fakt, że pieniądze z Funduszu Odbudowy to bezpłatne granty.

W Polsce nadal podejmowane są próby zreformowania sądownictwa. W ostatnich tygodniach minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawił kolejną koncepcję?

Niech on już przestanie reformować, bo zamiast lepiej, jest jeszcze gorzej. Bierze na celownik kolejnych adwokatów i biznesmenów. Ci goście z rządu nic nie potrafią. Sześć lat reform, a w sądach miało być krócej, a jest jeszcze dłużej. Dziękuję bardzo za tego typu reformy. Pomijając ich polityczny cel, czyli wzięcie pod but sędziów.

Ile obecnie słowo "Polska" znaczy w Europie?

Kiedyś Polska była stawiana za wzór jako kraj do naśladowania. Dziś nawet Rumunia się od nas odcina i nie chce być porównywana z Polską. Nie nazwałbym tego sukcesem. Poza tym jaki Polska ma interes w tym, aby polskie sądy były powolne, posłuszne woli partii rządzącej i nie uznawane przez sądownictwo europejskie? W polskim interesie jest mieć niezawisłe sądy i dziesiątki miliardów euro na koncie, a nie na odwrót.

Dotychczasowy brak pieniędzy z Funduszu Odbudowy to jedno, lecz jednocześnie mamy kryzys migracyjny na wschodniej granicy. Czy polski rząd zrobił wszystko co możliwe w tej kwestii?

Dziś widzimy, że absolutnie nie. Unia Europejska narzuciła się de facto ze swoją pomocą. Okazało się wówczas, że w ciągu tygodnia mamy kolejny transport samolotem z migrantami odsyłanymi do Iraku. Gdyby Polska, o co zabiegaliśmy jako opozycja, wcześniej zwróciła się do Unii oraz do Frontexu, to być może ten kryzys skończyłby się szybciej.

Kryzys migracyjny na polsko-białoruskiej granicy jest być może początkiem przygotowań Rosji do wojny z Ukrainą? Sądzi Pan, że dojdzie do konfliktu?

Raczej jest to zmyłka strategiczna. Rosja ma zgromadzonych na granicy około 100 tysięcy żołnierzy. To zbyt mało, a potrzeba – według szacunków – około trzy razy tyle. Wydaje się, że jest to jedynie eskalowanie napięcia, aby wzrosły ceny ropy i gazu, a jest to przecież bardzo dobrą okolicznością dla rosyjskiego budżetu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie