W sprawie uszczelniania zakazu niedzielnego handlu toruńscy posłowie podzieli się - klubowo i wewnętrznie. Komentarz

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Jeszcze wczoraj  sklep, dziś placówka pocztowa. Ciekawe, co będzie jutro? W każdym razie wózki pozostaną te same
Jeszcze wczoraj sklep, dziś placówka pocztowa. Ciekawe, co będzie jutro? W każdym razie wózki pozostaną te same Fot. Paweł Relikowski/Polskapress
Jednej branży, pracownikom handlu, ustawowo gwarantujemy wolne niedziele i uzasadniamy to tym, że dzięki temu przywilejowi w te same niedziele pracować będzie jeszcze więcej zatrudnionych w hotelach, restauracjach, barach, basenach, placówkach kultury itp., itd. O pracownikach kolei lokalnych nie zapominając. No, jeśli to ma być społeczna solidarność, to ja jestem blondynka. Na zakupach

Zobacz wideo: Sprawdzamy, co w Polsce drożeje najszybciej:

Jak wiadomo, aktualnie jesteśmy krajem niekończącego się pasma sukcesów, rozwiązanych problemów i zwycięstw, a co złego to przez Tuska. Jeden jest tylko kłopot, który koniecznie trzeba rozwiązać - problem sklepów, które wciąż próbują się otwierać w niedziele - dla przypadkowego społeczeństwa, które wciąż nie chce zrozumieć, kiedy powinno się robić zakupy. Niektórym to nawet się zdaje, że powinni mieć jakiś wybór.

Państwo jednak czuwa i kilka dni temu Sejm przegłosował ustawę uszczelniającą - blokującą zamianę sklepów w punkty pocztowe. W Toruniu na takiej właśnie zasadzie działa np. Intermarche na Jarze, gdzie w niedziele zawsze jest pełno ludzi, a od pewnego czasu także Lidl przy Szosie Chełmińskiej.

Za uszczelnieniem był cały klub PiS, przeciw niemal cały klub KO. Natomiast lewica się podzieliła. Większość - 29 posłów wsparła PiS, przeciw nie był nikt, ale aż 17 członków klubu się wstrzymało - w tym Joanna Scheuring-Wielgus z Torunia i po sąsiedzku - Jan Szopiński z Bydgoszczy. Inny reprezentant okręgu toruńskiego Robert Kwiatkowski, jako jedyny nie głosował. Dyplomatyczna głowa!

O niedzielnym zakazie pisałem wiele razy, zawsze krytycznie. Nie chcę już powtarzać wszystkich argumentów, na czele z tym, że jeśli ktoś zmusza pracowników sklepów do pracy w niedziele, to można temu przeciwdziałać zmianami w kodeksie pracy - bez zabierania klientom prawa do robienia sprawunków wtedy, kiedy chcą.

W uzasadnieniu uszczelniającej nowelizacji jest zresztą ta sama dawka hipokryzji, która od początku towarzyszy orędownikom tego zakazu. Mała próbka, cytat z uzasadnienia:

„Należy wyraźnie stwierdzić, że ograniczenie handlu w niedziele to wsparcie dla wielu innych branż, w tym: turystyki i agroturystyki, gastronomii, hotelarstwa, kolei lokalnych, rekreacji i kultury”.

całość uzasadnienia znaleźć można tu:
No brawo! Czyli jednej branży, pracownikom handlu, ustawowo gwarantujemy wolne niedziele i uzasadniamy to tym, że dzięki temu przywilejowi w te same niedziele pracować będzie jeszcze więcej zatrudnionych w hotelach, restauracjach, barach, basenach, placówkach kultury itp., itd. O pracownikach kolei lokalnych nie zapominając. No, jeśli to ma być społeczna solidarność, to ja jestem blondynka. Na zakupach. Dla pełnej jasności: nie mam najmniejszych pretensji wobec pracowników mniejszych i większych sieci, odwrotnie, wiem dobrze, że ciężki kawałek chleba. Mam zresztą wrażenie, że od początki nie chodziło wcale o tryb pracy tej akurat grupy zawodowej, tylko o coś znacznie szerszego - zakaz handlu był jednym z tych projektów, które miały przemodelować zachowania społeczne - według jakiegoś ideologicznego, w tym wypadku konserwatywnego wzorca.

Ciekawe tylko, co nowego wymyśli branża handlowa. Bo póki ludzie chcą kupować w niedziele - wymyśli na pewno.

Z innej beczki: rozstrzygnięty został architektoniczny konkurs na „Obiekt roku”. Cieszę się bardzo, bo losy tego konkursu bywały różne, tymczasem obiekty warte uhonorowania wciąż powstają. Zgłoszeń nie było dużo - 15. To niewiele, tym bardziej, że kolejne edycje konkursu obejmują dwa lata. Różnie ze współczesną architekturą w Toruniu wygląda, ale mam wrażenie, że przynajmniej w ciągu kilku ostatnich lat na pewno dałoby się wskazać więcej ciekawych realizacji niż tych kilka na rok. Może warto się zastanowić nad większymi zachętami do udziału w tej rywalizacji?

W każdym razie w tym roku poziom był całkiem przyzwoity. Jeśli zaś rzecz rozpatrywać w konkurencji indywidualnej, to zwyciężyła toruńska architekt Agata Kołodzińska, która zdobyła podwójne laury. Jej projekt salonu Volvo przy Szosie Lubickiej dostał wyróżnienie, a budynek wielorodzinny przy Pułaskiego 1, zaprojektowany wspólnie z Anną Trzeciak, zdobył tytuł Obiektu Roku. Nie pierwszy to zresztą taki sukces. Inne projekty tej architekt - budynki przy Podgórnej 68a-72a i Winnicy 41-43 były „Obiektami roku” w poprzednich edycjach konkursu. Dodajmy tylko, że to właśnie z pracowni Agaty Kołodzińskiej wyszedł też elagancki apartamentowiec na rogu Batorego i Kościuszki. Gratulujemy, podziwiamy i prosimy o jeszcze.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie