W szpitalu dziecięcym w Toruniu nie ma ortopedy? Rodzicu, szukaj pomocy na własną rękę!

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Na oddziale ortopedii w szpitalu dziecięcym w Toruniu od kilku miesięcy brakuje ortopedów
Na oddziale ortopedii w szpitalu dziecięcym w Toruniu od kilku miesięcy brakuje ortopedów Sławomir Kowalski / Polska Press
O tym, że w szpitalu dziecięcym w Toruniu brakuje chirurgów i ortopedów pisaliśmy tuż przed wakacjami. I choć Wojewódzki Szpital Zespolony ogłosił, że przyjmie do pracy ortopedę, to rąk do pracy nadal brakuje. W ocenie tamtejszych lekarzy chętnych do pracy brakuje z dwóch powodów: lekarze zarabiają najmniej w całym regionie, a pracy mają najwięcej. Zdarzają się dni, jak m.in. w ostatni weekend, że na dyżurze w ogóle nie ma ortopedy. Co na to szpital?

Zobacz video: Trzy miesiące zwolnienia chorobowego. Koniec raju dla symulantów

- Chciałem odejść z pracy, ale obowiązuje mnie trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Na skrócenie okresu świadczenia pracy nie mogę liczyć, więc zrezygnuję z pracy w normalnym trybie. Zostanę pod jednym warunkiem, jeśli na oddziale pojawi się dwóch lub trzech ortopedów. Kilku lekarzom będzie łatwiej obsłużyć pół województwa - mówi dr Leopold Gibas, ortopeda, który w szpitalu dziecięcym w Toruniu przepracował ponad 36 lat.

Kto przyjmie dzieci?

Miniony weekend w szpitalu dziecięcym na Skarpie był wyjątkowo trudny, ponieważ od piątku do niedzieli na oddziale nie było ortopedy. W związku z tym rodzice, którzy szukali z dzieckiem pomocy u specjalisty byli odsyłani do szpitali w całym regionie. To sytuacja, która w ocenie zarówno rodziców jak i personelu szpitala dziecięcego nie powinna mieć miejsca. Co na to szpital?

Rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu w rozmowie z "Nowościami" potwierdza, że Oddział Urazowo-Ortopedyczny Szpitala Dziecięcego w Toruniu zmaga się od kilku miesięcy z brakiem lekarzy.

- Sytuacja kadrowa oddziału sprawia, że czasami konieczne jest kierowanie pacjentów do innych oddziałów ortopedycznych, np. na Bielany. Dyrekcja szpitala nadal poszukuje ortopedów do pracy w oddziale ale wobec braku lekarzy jest to zadanie niezwykle trudne. Dlatego też szczególnie apelujemy do rodziców aby w sytuacjach, które nie wymagają hospitalizacji (np. stłuczenia, niewielkie urazy) zgłaszać się do poradni ortopedycznych a nie do Izby Przyjęć Szpitala Dziecięcego, tak aby ułatwić dostęp do leczenia szpitalnego tym pacjentom, którzy go bezwzględnie potrzebują. Oddział chirurgii dziecięcej także poszukuje lekarzy, ale tam praca odbywa się normalnie - wyjaśnia dr Janusz Mielcarek.

Dlaczego nie ma chętnych do pracy?

Sytuacja w szpitalu dziecięcym jest bardzo poważna. O tym, że w szpitalu dziecięcym w Toruniu brakuje chirurgów i ortopedów pisaliśmy tuż przed wakacjami. I choć Wojewódzki Szpital Zespolony ogłosił, że przyjmie do pracy ortopedę, to rąk do pracy nadal brakuje. W ocenie personelu medycznego ze szpitala dziecięcego chętnych do pracy brakuje z dwóch powodów: lekarze zarabiają tam najmniej w regionie , a pracy mają najwięcej.

- W normalnym kraju żaden oddział nie powinien tak funkcjonować zarówno od strony formalno-prawnej jak i fizycznej. Nie ma wojny, by na oddziale był jeden lekarz, który jest zmęczony po kilkudziesięciu godzinach pracy. Szpital powinien stanąć na głowie, by tę sytuację zmienić. Niestety, nikt się z nami nie liczy. Słyszymy od naszych przełożonych, że jak się nam nie podoba, to mamy wyp.....ć - mówi nam jeden z lekarzy pracujących w szpitalu dziecięcym.

Trzy miesiące wcześniej było na Skarpie czterech ortopedów. Dwóch z nich zostało. Również ze szpitala na Bielanach kilku młodych ortopedów odeszło m.in. do pracy w szpitalu miejskim. Tymczasem to właśnie do szpitala wojewódzkiego w Toruniu trafiają pacjenci z całego województwa.

Rodzic nie jest lekarzem

Rzecznik toruńskiej lecznicy radzi, by rodzice w sytuacjach, gdy nie jest to konieczne zgłaszali się do poradni z dzieckiem zamiast do szpitala. Ale skąd rodzic ma wiedzieć, co dolega dziecku? Mali pacjenci, którzy trafiają na oddział ortopedii muszą mieć wykonane np. prześwietlenie. A poza wszystkim do poradni ortopedycznej trzeba mieć skierowanie od lekarza rodzinnego. Żaden rodzic w sytuacji, gdy jego dziecko potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej nie będzie krążył od jednego lekarza do drugiego.

- 11 sierpnia błagano mnie za podwójną stawkę, abym wziął dyżur. Brakowało ortopedy. Wziąłem ten dyżur, bo nie miałem wyjścia. Szkoda mi tych biednych dzieci i ich rodziców w rozpaczy. Ci ludzie są odbijani jak piłeczka pingpongowa od okolicznych szpitali. Znikąd nie ma pomocy. Apeluję, by marszałek województwa, dyrektorzy szpitali i konsultanci wojewódzcy ds. ortopedii rozpoczęli narady, albo zrobili cokolwiek, żeby naprawić ten koszmar - mówi dr Leopold Gibas.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie