W Toruniu działał seryjny morderca

Stanisław Chodkowski
W związku z artykułem „Doskonale wiedział, z czym była kanapka”, zamieszczonym w poprzednim wydaniu „Gazety Dorosłego Człowieka”, otrzymaliśmy list od Stanisława Chodkowskiego, w latach 80. pracownika milicji.

W związku z artykułem „Doskonale wiedział, z czym była kanapka”, zamieszczonym w poprzednim wydaniu „Gazety Dorosłego Człowieka”, otrzymaliśmy list od Stanisława Chodkowskiego, w latach 80. pracownika milicji.

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł dotyczący zabójstw i zaginięć młodych kobiet, które miały miejsce na początku lat osiemdziesiątych w Toruniu i jego bliższej i dalszej okolicy.

<!** reklama>Moje zainteresowanie bierze się ze swego rodzaju sentymentu. Otóż 15 lipca 1984 roku, jako świeżo upieczony absolwent wydziału prawa rozpocząłem pracę w toruńskiej milicji w Sekcji Zabójstw Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej MO, która wówczas nazywała się Wojewódzkim Urzędem Spraw Wewnętrznych. 25 czerwca 1984 roku obroniłem pracę magisterską, napisaną pod kierunkiem prof. Andrzeja Marka, zatytułowaną „Etiologia przestępczości seksualnej o charakterze agresywnym”. Tak więc temat pracy i moje zainteresowania kryminologią trafiły na interesujący grunt.

Doskonale pamiętam sprawę Ewy Panter i Beaty Tarczykowskiej. Świadomie wymieniłem tylko te dwa nazwiska, bowiem na początku 1985 roku, mój przełożony - płk Jan Baranowski wezwał mnie do siebie i polecił przeprowadzenie analizy porównawczej, spraw zabójstw i zaginięć młodych kobiet, zaewidencjonowanych w kartotekach Wydziału Kryminalnego WUSW w Toruniu. Byłem pierwszą osobą, która wyselekcjonowała sprawy, które, moim skromnym zdaniem, należało łączyć.

Analizę moją zakończyłem po kilkunastu dniach. Jednym z podstawowych wniosków, które wówczas sformułowałem była teza o tym, że na terenie Torunia i województwa toruńskiego działa seryjny zabójca z lubieżności. Na etapie, na którym powstawała moja analiza, połączyłem sprawy: Ewy Panter, Beaty Traczykowskiej i zaginionych młodych kobiet - Katarzyny Żurek z Solca Kujawskiego, Elżbiety Ostrowickiej z Chełmna, młodej pielęgniarki ze szpitala na Bielanach - o ile mnie pamięć nie myli - Beaty Woźniak, a także sprawę zabójstwa młodej dziewczyny, dokonanego w miejscowości Lubanie kolo Włocławka.

Żadna to satysfakcja, ale kolejne zdarzenia, niestety, potwierdzały moją tezę o działalności seryjnego zabójcy w Toruniu. Mam tu na myśli, oczywiście ,zabójstwo w „Dolinie Marzen” Luizy Tarnawskiej oraz zabójstwo kobiety z 1987 roku Teresy - o ile dobrze pamiętam Górzyńskiej, chociaż nazwisko mogę mylić z uwagi na upływ czasu, którą znaleziono wówczas w wykopie u wylotu ulicy Mohna (dzisiaj biegnie tam ulica Długa i zapewne nikt nie pamięta, że w tym miejscu rozegrał się taki dramat, kobieta ta była pogryziona).

Chcę powiedzieć, że nie byłem odosobniony w stawianiu tezy o działaniu „wampira toruńskiego”. Z moją tezą w pełni zgadzał się ówczesny kierownik sekcji zabójstw kpt. Stefanko, który kilka lat wcześniej oddelegowany był do pracy przy sprawie „wampira z Zagłębia” - Zdzisława Marchwickiego.

W 1988 roku zakończyłem pracę w milicji, chociaż przez wiele lat śledziłem losy tych spraw. Wiem, że przyznał się do ich popełnienia Leszek Pękala z Bytowa. Wiem, że na wizjach lokalnych wskazywał on wiele szczegółów, które mogły być znane wyłącznie sprawcy, ale skazany został za dwa lub trzy zabójstwa i chyba jedno usiłowanie. Nie wiem, czy są jeszcze ludzie - bliscy ofiar, którzy pamiętają o nich. Ja mam zachowane takie miniarchiwum, gdzie przechowuję zdjęcia z tych spraw. Wówczas miałem dwadzieścia kilka lat. Może to wydać się dzisiaj śmieszne, ale praca w milicji w wydziale kryminalnym była pasją. Nie liczyliśmy godzin, liczyła się jedynie sprawa i jej wykrycie.

Stanisław Chodkowski

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Danuta Konicka

Pamiętam to straszne morderstwo Beata Traczykowska była moja bardzo dobra kolezanka z podstawówki Bardzo dobrze znałam ją i jej rodzine To było straszne wydarzenie Beata W Święta Bożego Narodzenia miala wyjść za mąż, ale niestety nie było jej dane Została pochowana w sukni ślubnej i welonie To wydarzenie pamiętam niestety do dzis

Dodaj ogłoszenie