W tym roku w wypadkach na odcinku trasy A-1 zginęły cztery osoby

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Autostrada - Nowa Wieś - CZerniewiceNowa Wieś - CZerniewice
Autostrada - Nowa Wieś - CZerniewiceNowa Wieś - CZerniewice Jacek Smarz

Autostrady to jedne z najbezpieczniejszych dróg. Pod warunkiem, że korzystający z nich stosują się do obowiązujących tu zasad. To nie jest miejsce na spacery poza pojazdami i poruszanie się rowerami.
[break]
Jednośladem wjechał niedawno na autostradę 60-letni mieszkaniec okolic Torunia. Policjanci zatrzymali go na wysokości miejscowości Wieniec. Był pijany, miał 2,2 promila alkoholu. Dodatkowo do 2016 roku nie powinien prowadzić żadnych pojazdów, bo zakazał mu tego sąd. 60-latkowi nic się na szczęście nie stało.
- Na autostradę można wjechać tylko pojazdem samochodowym, który na równej, poziomej jezdni może rozwinąć prędkość co najmniej 40 km/h, w tym również w razie ciągnięcia przyczepy - czytamy w vademecum kierowcy zamieszczonym na stronie internetowej autostrady Amber One z Torunia do Gdańska.
Policyjne statystyki zdają się potwierdzać, że mimo dużych szybkości, które auta mogą rozwijać na autostradach, to na szczęście nie ginie tu wiele osób.
- Od początku stycznia do końca lipca tego roku na odcinkach autostrad znajdujących się w województwie kujawsko-pomorskim doszło do 6 wypadków. Zginęła w nich jedna osoba, a 6 zostało rannych - mówi Kamila Ogonowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Te dobre statystyki psują, niestety, dwie tragedie na autostradzie A-1 przebiegającej przez nasz region, do których doszło w sierpniu. W obu tych wypadkach zginęli ludzie, którzy znajdowali się poza autami.
Na przykład 39-latek, który był jedną z pięciu osób jadących osobowym hyundaiem, poruszającym się autostradą A-1 w kierunku Łodzi. Kierowca jednak 5 kilometrów przed węzłem Turzno zatrzymał samochód na pasie awaryjnym. Prawdopodobnie dlatego, że skończyło się paliwo i trzeba było je uzupełnić w baku. 39-latek wysiadł z samochodu, wziął kanister i zaczął nalewać je do zbiornika, którego wlew znajdował się od strony dwóch pasów ruchu, którymi jechały inne auta. To wtedy 39-latek został potrącony przez ciężarówkę. Zmarł mimo reanimacji.
- Ciężarówka, która brała udział w tej tragedii, zahaczyła też o stojącego na awaryjnym pasie hyundaia. Z tego powodu dwie osoby siedzące w tym pojeździe trafiły do szpitala, ale na szczęście doznały tylko lekkich obrażeń - mówi Wojciech Chrostowski z toruńskiej policji.
Bardzo podobny przebieg miało tragiczne zdarzenie, do którego doszło pod koniec sierpnia na wysokości miejscowości Antoniewo w pobliżu Włocławka.
Tym razem wszystko zaczęło się od pożaru ciągnika siodłowego, jadącego tą autostradą. Znajdujący się w nim kierowca i pasażerka zdążyli wyjść z auta i nic im się nie stało Pożar ugasili wezwani strażacy. Tę część ciężarówki trzeba było jednak usunąć z drogi. Pojawił się więc holownik. Jego kierowca około 1 w nocy w czasie przygotowywania ciągnika do zabrania z autostrady został potrącony przez przejeżdżającą obok ciężarówkę.
Policja pod nadzorem prokuratury wykonuje czynności, mające na celu ustalenie okoliczności, przyczyn oraz dokładnego przebiegu zdarzenia. Między innymi to, czy zachowane były wszystkie środki bezpieczeństwa przy takich działaniach.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie