Walczę dla brata i synka

Sabina Waszczuk
Skąd wzięło się twoje przezwisko „Czarodziej”?

Rozmowa z portorykańskim bokserem FRANCISCO PALACIOSEM, najbliższym rywalem Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169411" sub="Francisco Palacios ze swoją ekipą od niedzielnego popołudnia jest już w Bydgoszczy. Zakwaterowany miał być „Pod Orłem” (na zdjęciu przed wejściem do hotelu na ul. Gdańskiej), ale ostatecznie wybrał „Holliday Inn” Fot. Tadeusz Pawłowski">Skąd wzięło się twoje przezwisko „Czarodziej”?

Kiedy trenowałem w siłowni jeszcze jako amator, jeden z trenerów naśmiewał się ze mnie, że każdy tak potrafi boksować bez przeciwnika, sam z własnym cieniem. Powiedziałem mu wtedy, aby wystawił mi przeciwnika, a ja mu udowodnię, że tak też potrafię. I wystawił - to był Crawford Grimsley. Byłem tak zwinny, że ten nie mógł oddać celnego trafienia. Pojawiałem się i znikałem...

Planowałeś zostać koszykarzem, ale na drodze stanęła kontuzja.

Nie lubiłem się bić. Koszykówkę zacząłem trenować kiedy miałem 13 lat. Rok później byłem już naprawdę dobry i wszystko szło w dobrym kierunku. Otrzymałem stypendium, grałem w drużynie narodowej. W collegu zwichnąłem sobie kostkę. Próbowałem rehabilitacji, ale nie odniosła ona spodziewanych efektów. To już nie było to samo.

<!** reklama>Dlaczego wybrałeś boks?

Straciłem stypendium. Ponieważ nie trenowałem, przybrałem na wadze. Przyjaciele zaczęli mnie namawiać, abym poszedł na siłownię. Znowu zacząłem ćwiczyć. Wtedy znalazł się ktoś, komu się to nie podobało, a ja powiedziałem, aby dał mi dwa tygodnie, a z nim wygram. Znowu miałem rację. Wszystko za sprawą mojego brata i jego kolegów. Od małego się z nimi biłem, a byli ode mnie starsi o 7-8 lat. To on mnie nauczył, aby nigdy nikogo się nie bać.

Mistrzowski tytuł obiecałeś bratu.

Mój brat był bokserem-amatorem. Był mistrzem w Puerto Rico, ale zrezygnował z kariery. Zawsze chciałem być taki, jak on. Ta chwila jest jak przeznaczenie. Ostatni raz mój brat widział mnie walczącego 2 kwietnia 2004 roku, mój syn ma się urodzić też 2 kwietnia, to za kilka dni. Żałuję, że nie będę przy jego narodzinach. I ponownie to data mojej walki o mistrzostwo świata federacji WBC. Walczę do tego z kimś, kogo szanuję jako boksera i człowieka. Dopiero w sobotę zabiorę mu ten szacunek razem z mistrzowskim pasem.

Wygraną chcesz zadedykować bratu i nowonarodzonemu synkowi, któremu chcesz nadać imię po zmarłym śmiercią samobójczą bracie - Anthonym. Myślisz, że stanie się to właśnie w Bydgoszczy?

Zdecydowanie tak. Jestem bardzo dobrze przygotowany. Byłem na obozie treningowym. To było 10 tygodni solidnego wysiłku, świetnych sparingów. To mój brat nauczył mnie szacunku do ludzi i jak samemu ten szacunek zdobywać. Nauczył mnie pokory i tego, aby się nie wywyższać. Nauczył mnie też sprytu i tego, aby nie dać się łatwo oszukać. Był dla mnie jak ojciec. Kiedy zmarł, odeszła z nim cząstka mnie samego.

Zawsze podkreślałeś, że to, jak boksujesz wypływa z serca, ale też to, że jesteś inteligentnie zorientowany w ringu. Co przez to rozumiesz?

Nigdy nie myślę o stawce za walkę, ani o tym, co przeciwnik może mi zrobić. Walka w ringu to dla mnie taki rodzaj gry wojennej. Bokser wkracza w mój świat, moje królestwo. Musi być sprytny. Musi starać się wyegzekwować to, co sobie zaplanował. Wystarczy jednak, że popełni jeden błąd& Jedno uderzenie może przesądzić o wyniku walki.

Zacząłeś swoją karierę późno, dopiero w 2000 roku. Mówisz, że ludzie często cię nie doceniają.

Rzeczywiście zacząłem późno. Uczyłem się w pewnym sensie w biegu. Jako zawodowiec współpracowałem ze sportową rodziną Miguela Cotto i Daniela Santosa. Teraz mam wreszcie swoją ekipę. Podróżowałem po świecie, spotykałem różnych bokserów. Jeśli rywal mnie nie docenia - tym lepiej dla mnie. Element zaskoczenia działa na moją korzyść.

Jak to jest pracować z legendarnym Donem Kingiem, promotorem Andrzeja Gołoty i przez pewien czas także Tomasza Adamka?

To dla mnie zaszczyt. Spotkaliśmy się po wygranej przeze mnie walce z Louisem Azillem w 2007 roku. Do walki przygotowywałem się tylko 5 tygodni i wygrałem. Przed walką chciałem już zrezygnować. Przez 8 miesięcy nie walczyłem. Czułem się zrezygnowany, chciałem się poddać, nie dopełnić obietnicy złożonej bratu. Walka z Azillem zmieniła wszystko& I teraz jestem w Polsce, bardzo zdeterminowany, aby zdobyć mistrzowski tytuł.

 

Fakty

 

  • kwietnia (sobota) w „Łuczniczce”
  • Gala boksu zawodowego „Wojak Boxing Night” - początek o godz. 19.30. W walce wieczoru Krzysztof Włodarczyk (30 lat) - Francisco Palacios (34 lata), Polak broni tytułu mistrza świata federacji WBC
  • Transmisja z bydgoskiej gali w Polsacie Sport, walka polskiego pięściarza w kanale otwartym.

„Diablo” cięższy od „Czarodzieja”

  • Podczas konferencji prasowej w warszawskim hotelu „Hilton” odbyło się wstępne ważenie zawodników: „Diablo” - 92,70 kg, „Czarodziej” - 92,65 kg.

Warto wiedzieć

...o Palaciosie

  • Karierę bokserską rozpoczął w 2000 roku. Swój debiutancki pojedynek w boksie zawodowym stoczył 19 marca 2004. Pokonał wówczas Corey’a Surrency’ego przez nokaut.
  • Bilans walk zawodowych: 20 pojedynków, wszystkie wygrane, w tym 13 przez nokaut.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie