Walczyć o najwyższe cele

Sławomir Pawenta
Sławomir Pawenta
Jak wygląda sytuacja finansowa spółki?

ARTUR ŻBIKOWSKI, prezes drugoligowej drużyny Elany Toruń, odpowiada na pytania Czytelników „Nowości”

<!** Image 2 align=none alt="Image 173997" sub="Prezesowi Elany Arturowi Żbikowskiemu (na zdjęciu pierwszy z prawej) zależy, aby na trybunach Stadionu Miejskiego im. Grzegorza Duneckiego, podczas meczów jego zespołu, było jak najwięcej kibiców Fot. Jacek Smarz">Jak wygląda sytuacja finansowa spółki?

Łatwo i przyjemnie nie jest. Budżet klubu sportowego oparty jest na pieniądzach przekazywanych przede wszystkim od sponsorów. Na szczęście dajmy radę. Zawodnicy pensje mają płacone na bieżąco. Kondycja finansowa spółki nie jest najgorsza. A mogła być lepsza. Musimy spłacać zobowiązania naszych poprzedników. W tym roku wydaliśmy na to 920 tysięcy. Dla mnie to pieniądze wyrzucone w błoto. Mogliśmy te fundusze przekazać na pozyskanie i utrzymanie klasowych zawodników. Za tę kwotę mielibyśmy trzech lub czterech piłkarzy. Myślę, że z pewnością w tym momencie nie płakalibyśmy, że zajęliśmy dopiero 11. pozycję. Najchętniej bym tego nie płacił, ale muszę, bo chcemy rywalizować w drugiej lidze.

W klubie są jakieś zaległości finansowe?

Oczywiście, że są. Poprzednie zarządy zostawiły niezły bałagan. Część zobowiązań musimy spłacać. Do nich trzeba zaliczyć niewypłacone pensje piłkarzy i sztabu szkoleniowego. Są też takie, których nie będziemy płacić. Nie mają one nic wspólnego ze sportem.

<!** reklama>W ostatnim meczu zespół zaserwował kibicom niezłą strzelaninę. Zawodnicy chcieli coś udowodnić?

To nie jest przypadek, że drużyna nieźle się zaprezentowała w meczu z Miedzią. Zawodnicy chcieli pokazać, że potrafią grać w piłkę. Runda wiosenna była wypadkiem przy pracy. Fakt, że trochę długim.

Grudziądz jest zdecydowanie mniejszym miastem. Tam udało się zbudować drużynę na miarę awansu. Dlaczego to w Toruniu to nie wyszło?

Możemy i potrafimy. Jednak musimy przejść taką drogę, jaką przebyli działacze Olimpii. Chcemy pójść tą samą trasą. Może to się nam uda w przyszłym roku.

Dlaczego klub się godzi, aby mecze były przekładane na środek tygodnia?

Nasza zgoda ma tylko charakter formalny. Jeśli organy, które odpowiadają za bezpieczeństwo chcą przełożenia meczu np. na piątek, to za wiele nie mamy do powiedzenia. Zresztą nie żyjemy na pustyni. W rozgrywkach ligowych nie jesteśmy sami. Współdziałamy z innymi klubami. Jeśli jakiś zespół potrzebuje zmienić datę spotkania, to idziemy mu na rękę. Kiedyś też będziemy potrzebować pomocy. W rundzie jesiennej dojdzie do sytuacji, w której będziemy grali systemem sobota-środa. W pierwszej części sezonu mam do rozegrania aż 20 drugoligowych meczów.

Mimo wszystko, gdy spotkanie rozgrywane jest w środę, to cierpi na tym kibic.

Niestety, to jest prawda. Jednak, jeśli kibic chce obejrzeć mecz na stadionie, to zrobi wszystko, aby dotrzeć na obiekt. Może mieć problemy, gdy potyczka jest rozgrywana bardzo wcześnie. Zdaję sobie sprawę, że fani pracują lub chodzą do szkoły. Jednak środa od lat jest dniem piłkarskim. Dołożę starań, żeby jak najmniej potyczek rozgrywanych było w dzień powszedni. Zależy nam, aby na trybunach pojawiło się jak najwięcej kibiców.

Spotkania na stadionie miejskim w Toruniu transmitowała telewizja internetowa. Jest szansa, że w nadchodzącym sezonie będą relacje z meczów wyjazdowych?

Jest to kwestia finansów. Mecze wyjazdowe kosztowałby nas znacznie więcej. Jeżeli będzie zapotrzebowanie kibiców, to z pewnością da się to załatwić.

Jaką kwotę pozyskali klubowi działacze od sponsorów, wyłączając udziałowców spółki oraz umowy barterowe?

Nie jest to mała kwota. Licząc na szybko, wychodzi mi prawie 320 tysięcy złotych.

Którzy piłkarze opuszczą zespół w przerwie letniej?

Już poinformowaliśmy, że pożegnamy się z Bartoszem Dreszlerem, Łukaszem Łopatowiczem, Marcinem Skonieczką oraz Łukaszem Grube. Nie wiem, co będzie z Robertem Kłosem. Bardzo chciałbym, aby ten doświadczony zawodnik został z nami. Wiem, że ma wyższe aspiracje, niż gra w II lidze. Może nam się uda go przekonać. Jeżeli nie będziemy walczyć o najwyższe cele, to z pewnością nie będzie chciał u nas zostać. W poniedziałek spotkam się z kolejnymi piłkarzami.

Czy klub planuje zorganizować mecze z zespołami ekstraklasy?

Bardzo byśmy chcieli zmierzyć się z drużynami z najwyższej klasy rozgrywkowej. Mam nadzieję, że w przerwie na mecze reprezentacji uda nam się kogoś zaprosić. W tej rundzie jesiennej będzie ciężko znaleźć odpowiedni termin. Jak już wspomniałem mamy zaplanowane zbyt dużo meczów ligowych. Mieliśmy grać z Górnikiem Zabrze. Niestety, odmówiono im zgrupowanie we Wronkach i Ślązacy wyjeżdżają za granicę. Tym samym nie spróbujemy sił z ekstraklasowcem.

Patrząc na frekwencje podczas spotkań z Osausną Pampeluna i Arką Gdynia, czy jest sens organizowania takich spotkań towarzyskich?

Martwi mi liczba kibiców, którzy pojawili się na trybunach. Niska frekwencja w meczu z Hiszpanami, spowodowana była ogólnopolskim protestem kibiców. Mam nadzieję, że w przyszłości to się zmieni. Każdy fan na trybunach to pomoc dla klubu. Kibice muszą zrozumieć, że mecze organizujemy dla nich. Jeżeli chcą ją wspierać, to muszą przyjść na mecz.

Macie jakiś pomysł, aby bardziej zapełnić trybuny?

Czaka nas ciężka praca. Musimy zapewnić przede wszystkim odpowiedni poziom sportowy. To jest lek na całe zło. Śledzę różne fora i zauważyłem, że tylko gra o najwyższe cele zapełni nam trybuny.

Jakie cele będzie miał zespół w rundzie jesiennej?

Ciężko jeszcze o tym mówić, gdyż zespół jest w budowie. Mimo wszystko, chcemy powalczyć o najwyższe cele. Musimy walczyć o miejsca od pierwszego do piątego. Gra o niższą stawkę nie ma w ogóle sensu. Jeśli kolejny sezon będzie słaby, to kibice na pewno się odwrócą od nas.

Jak się Panu czytało artykuły, w których trener Dariusz Durda obrażał swoich piłkarzy?

Bardzo źle. Zabrakło mi u trenera analizy, w której powiedziałby, dlaczego ta runda wiosenna była taka słaba. W klubie sportowym winni słabego wynik nie są tylko piłkarze. Każdy do wyniku dokłada małą cegiełkę. Natomiast najważniejszą „wmurowuje” szkoleniowiec. Jeśli trener sam sobie odpowie, dlaczego wiosną było tak słabo, to jestem spokojny o jego dalszą pracę z Elaną.

Teczka osobowa

Artur Żbikowski

  • data urodzenia: 6 maja 1971 r.
  • rodzina: żona Katarzyna, dzieci: Szymon i Alicja
  • ulubiony napój: woda mineralna gazowana
  • ulubiona potrawa: wątróbka drobiowa z cebulą
  • ulubiona książka: powieści historyczne Karola Bunscha
  • ulubiony film: „Braveheart”, „Gladiator”

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
trudny
Główną przyczyną fatalnej postawy drużyny w minionych rozgrywkach jest trener Durda,wykazuje on kompletny brak umiejętności trenerskich.Jego koncepcja ustawienia i taktyka zespołu jest do niczego,odnosi się wrażenie że podczas meczu zachowuje sie jak pijane dziecko we mgle.Jego zmiany zawodników podczas meczów to kuriozum,a w stosunku do zawodników jest chamski,wyzywa ich.faworyzuje piłkarzy dla których nie powinno być miejsca na ławce rezerwowych Durda do dymisji natychmiast.Potrzeba czasu nowemu trenerowi do przygotowania zespołu do rozgrywek.Prezesie teraz to trzeba zrobić bo na pewno on wyleci po paru meczach na jesieni,a punktów nikt nie odda, a drużyna zostanie przygotowana do rozgrywek przez wuefistę.Nowy trener będzie miał ciężkie zadanie z zajęciem piątego miejsca w tabeli.Teraz należy podziękować trenerowi.każdy dzień zwłoki doprowadzi do tragedii,jak Durda zostanie proszę wspomnieć moje słowa
Dodaj ogłoszenie