reklama

Wąska kadra Polskiego Cukru. Twarde Pierniki nie wykluczają kontraktu, ale tylko na miesiąc

Daniel Ludwiński
Daniel Ludwiński
Zaktualizowano 
Polski Cukier Toruń szuka zawodnika, który mógłby poszerzyć kadrę drużyny. Nie jest to jednak łatwe, bo nie chodzi o długotrwały kontrakt, a jedynie o miesięczną umowę na czas, w którym z powodu kontuzji wyłączona z gry jest trójka dotychczasowych koszykarzy.

Na urazy narzekają Damian Kulig, Jakub Schenk i Karol Gruszecki - dwóch pierwszych ma zagrać za około miesiąc, natomiast w przypadku tego ostatniego przewiduje się powrót na przełomie grudnia i stycznia. Temat ewentualnego poszerzenia składu wraca więc ostatnio jak bumerang zarówno w mediach, jak i w dyskusjach kibiców, bo toruńska drużyna ma wąską rotację, co odbiło się na wynikach, w tym w ostatni wtorek w Basketball Champions League, gdy Twarde Pierniki przez trzy kwarty grały na równym poziomie przeciwko Dinamu Sassari, ale w ostatniej części spotkania znów dało o sobie znać zmęczenie.

Temat nowego zawodnika w Toruniu istnieje, ale klub konsekwentnie zakłada, że chodziłoby o kontrakt jedynie na najbliższe tygodnie, do momentu powrotu kontuzjowanych graczy. Umowa do końca sezonu w tym momencie nie wchodzi w grę - torunianie będą chcieli jeszcze kogoś pozyskać, jednak dopiero za kilka miesięcy, gdy nowy koszykarz będzie faktycznym wzmocnieniem na najważniejszy etap sezonu, a nie tylko załataniem bieżącej dziury w składzie.

Osłabiony Polski Cukier trzymał się dzielnie do ostatniej kwarty

- Sytuacja jest naprawdę skomplikowana - przyznał Ryszard Szczechowiak, dyrektor klubu. - Kulig i Schenk mają przed sobą po 3-4 tygodnie przerwy. Wrócą więc niebawem i znalezienie kogoś wartościowego na tak krótki okres czasu jest praktycznie niemożliwe. Nawet dziś, w czwartek, miał się pojawić w Toruniu Piotr Śmigielski, który mógłby nam pomóc i przyjąć naszą ofertę. Albo się rozmyślił, albo się nadal zastanawia. Powiedziałem mu, że jeśli w czwartek rano będzie w Toruniu, wówczas zostanie zgłoszony od razu do najbliższego meczu. Mógłby zmieniać Kyle'a Weavera i jednocześnie zastąpić Kubę Schenka. To byłoby dobre rozwiązanie, ale tylko na okres kontuzji. Gdy Schenk wróci, to my już sobie poradzimy. Nie chcemy przeładowywać składu. Śmigielski nie pojawił się, ale nie znaczy to, że sprawa jest na pewno zamknięta, bo może jeszcze to przemyśli. Mamy też inne możliwości, które są na takim etapie, gdzie po prostu nie mamy jeszcze pewności, co z tego wyniknie. Nie dotyczy to tylko Polaków. Łatwiej byłoby o zastępstwo na kilka miesięcy - powiedział Szczechowiak.

Jeżeli toruńskie poszukiwania zakończą się sukcesem, będą dotyczyć zawodnika na obwód. Wybór wśród podkoszowych praktycznie nie istnieje, a Damian Kulig i tak powinien być tym z kontuzjowanych torunian, który wróci do gry najwcześniej, może nawet już za trzy tygodnie.

Dobry mecz Energi. Katarzynki blisko pierwszej wygranej [zdjęcia]

- Na dziś żadnych ruchów transferowych nie ma - podkreślił dyrektor Twardych Pierników. - Być może się pojawią, bo pewne rozmowy nadal trwają, ale teraz nie ma niczego, do czego bylibyśmy przekonani, że nam to pomoże. Nigdy nie robimy żadnych szybkich ruchów. Zawsze staramy się wszystko przemyśleć. Biorę to na siebie. Doświadczenie uczy, że takie myślenie dotąd się sprawdzało. Jestem przekonany, że tak będzie i tym razem. Jeśli nie, wówczas poniosę tego konsekwencje. Bardzo łatwo wydać pieniądze. Mogę sprowadzić na telefon nawet piętnastu zawodników, ale to nic nie da. Skończy się na tym, że nie zagrają nasi koszykarze, a przecież teraz trener wykorzystuje w rotacji coraz większą liczbę młodych zawodników. Do tego Kyle Weaver zagrał ostatnio jako rozgrywający. Obecna sytuacja otwiera dodatkową możliwość wykorzystania tego koszykarza, który jest w coraz lepszej formie. Rozmowy z trenerem nie są łatwe, bo wiadomo, że chciałby mieć szerszą rotację. Musimy jednak wszystko wyważyć. Liczy się to, co będzie na końcu sezonu - powiedział Ryszard Szczechowiak.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Nie wiesz, jak skorzystać z PLUSA? Kliknij TUTAJ, a dowiesz się więcej!

Młodzi piłkarze "dokończyli" mistrzostwa Polski z 1939 r.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pan Ratajczak i Pan Grochowski nie nadają się do drugiej ligi ale według Pana R.Sz nadają się do Ligi Mistrzów. To są zawodnicy którzy młodzi to byli i nic się wtedy nie nauczyli a teraz to już jedynie ława i pajacowanie Ratajczaka i jego dyskusje z sędziami. Goś ma nadwagę i jest wolny jak żółw no i fauluje ale pajacuje z sędziami.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3