Ważna wizyta w Senacie

Michał Wojtczak
Chociaż prawdziwe derby to właściwie impreza z udziałem trzyletnich koni, przyjęło się jednak tak nazywać wszelkie imprezy sportowe, w których rywalizują drużyny z jednego miasta. Powiedzmy: Wisła z Cracovią. Linie dzielące fanów obu drużyn nie mają nic wspólnego z tym, gdzie kto mieszka. Ba, przebiegają nawet przez rodziny, bo albo się kocha „Białą Gwiazdę”, albo „Pasy”.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/wojtczak_michal.jpg" >Chociaż prawdziwe derby to właściwie impreza z udziałem trzyletnich koni, przyjęło się jednak tak nazywać wszelkie imprezy sportowe, w których rywalizują drużyny z jednego miasta. Powiedzmy: Wisła z Cracovią. Linie dzielące fanów obu drużyn nie mają nic wspólnego z tym, gdzie kto mieszka. Ba, przebiegają nawet przez rodziny, bo albo się kocha „Białą Gwiazdę”, albo „Pasy”. Gdy brak dwóch drużyn w jednym mieście, derby urządza się pomiędzy tymi z sąsiedztwa. Znamy to z pojedynków żużlowców z Torunia i Bydgoszczy. Tu jednak trudno sobie wyobrazić inny niż terytorialny rozkład sympatii kibiców. No bo kto w Toruniu kibicuje Polonii O ile jednak żużlowe zmagania zdarzają się dwa razy w sezonie, to derby w innej dyscyplinie trwają nieustannie. Nie ma ona ustalonej nazwy, ale można by ją opisać jako: „Kto kogo?” albo „Czyje na wierzchu?”. Nie wymaga ona bezpośredniego spotkania obu drużyn, bo każda świetnie się bawi na własnym boisku. Nie jest to wyłącznie nasza specjalność, ale odwieczna walka Bydgoszczy i Torunia (przepraszam, powinno być Torunia i Bydgoszczy) cieszy się zasłużenie największą sławą w kraju. O co idzie gra?

<!** reklama>Właściwie o cokolwiek, co da się podciągnąć pod rozciągliwe pojęcie prestiżu miasta. Często bywają to sprawy ważne, czasem śmieszne. Gdy pada pytanie, kto podsyca te wojenne nastroje, zazwyczaj standardową odpowiedzią jest, że to politycy, bo przecież obywatele znad Wisły i Brdy nic do siebie nie mają. Mieszkają tu, pracują tam, mieszkają tam, studiują tu itd. Sam byłem skłonny w to uwierzyć, aż tu nagle okazuje się, że jeśli dojdzie, ewentualnie, do historycznego pokoju toruńsko-bydgoskiego, to winni temu będą oczywiście politycy. Jeszcze bowiem nie powstała, nawet na papierze, łącząca nasze miasta aglomeracja, a już rozgorzał spór o to, gdzie ma mieć swoją siedzibę, a na moich partyjnych kolegów, którzy ośmielili się zasugerować, że w większej Bydgoszczy, posypały się gromy. Choć tak przewiduje projekt ustawy. Liczy się jednak, kto będzie górą, kto wygra derby. Podobnie jak w sporze o most. Co z tego, że w ten sposób możemy nie zbudować ani mostu, ani aglomeracji?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie