Węzeł gordyjski Lubicz

Jacek Kiełpiński
- Odcięto nas od świata, stworzono getto, zaprojektowano niebezpieczne przejście na drodze do szkoły. Dlatego poszliśmy do sądu - tłumaczą mieszkańcy Lubicza.

- Odcięto nas od świata, stworzono getto, zaprojektowano niebezpieczne przejście na drodze do szkoły. Dlatego poszliśmy do sądu - tłumaczą mieszkańcy Lubicza.

<!** Image 3 align=none alt="Image 173854" sub="W tym miejscu, między zachodzącymi za siebie ekranami, zaczyna się niebezpieczne przejście dla pieszych / Fot. Jacek Smarz">Zdesperowani mieszkańcy Lubicza Dolnego swoimi wątpliwościami dotyczącymi budowanego pod oknami dojazdu do węzła autostradowego próbowali zainteresować wiele instytucji. W tym prokuraturę i CBA. Pod petycją do wojewody podpisało się 718 mieszkańców tej miejscowości.

- Nieprawidłowości jest wiele - zapewnia Bogumiła Kołaczyńska, współwłaścicielka sklepu meblowego w przy ul. Grębockiej. - Mój dom od ekranu dzieli zaledwie 160 cm. Nie wykupiono go i stworzono wąskie, niebezpieczne przejście dla pieszych.

<!** reklama>Mieszkańcy dowiedzieli się, że na ulicy powstanie pochylnia prowadząca do wąskiego przejścia między ekranami. Konstrukcja ma być wyższa od płotu sąsiadującej bezpośrednio działki.

- Jej właścicielki, mojej matki, nikt nawet nie pytał o zdanie. A tego wymaga prawo budowlane - wtrąca Marian Skinder. - Piesi mają iść dalej wąskim chodniczkiem między czterometrowym szarym ekranem i skrajem szosy na Warszawę. Łatwo sobie wyobrazić, jak będzie wyglądało to miejsce zimą, gdy przejadą pługi. Będzie tu stał człowiek z łopatą i wynosił śnieg wiadrami? Dlaczego nie zaprojektowano przejścia na wprost?

Bo z drugiej strony remontowanej szosy postawiono także pełen ekran, który nie tylko zasłonił teren inwestycyjny, ale odciął działkę od świata.

- Co ciekawe, mam w ręku zapewnienie z 1998 roku podpisane przez Bernarda Kwiatkowskiego, ówczesnego dyrektora Agencji Budowy i Eksploatacji Autostrad, a obecnego doradcy wójta gminy Lubicz zajmującego się autostradą, że działka ta będzie miała wyjazd na szosę - podkreśla Marian Skinder. - Przy świadku usłyszałem niedawno od niego, że teraz ten papier ma wartość rolki papieru toaletowego.

Protestuje też Edward Zientarski, właściciel zakładu wulkanizacyjnego, który otwierał przed laty z myślą o obsłudze kierowców przejeżdżających przez węzeł. - Tymczasem zasłonięto mnie pełnym ekranem - pokazuje. - Nikt przyjezdny mnie teraz nie znajdzie. Za to stojącą naprzeciw betoniarnię zostawiono odsłoniętą. A patrząc na skos zasłonięto pełnym ekranem pusty teren. Jest tu logika?

Sprawą zajął się warszawski Wojewódzki Sąd Administracyjny. Wydał wyrok uchylający decyzję Generalnego Inspektora Nadzoru Budowlanego zmieniającą jego poprzednią decyzję, podjętą na skutek protestu, która wznawiała postępowanie dotyczące pozwolenia na budowę całej autostradowej inwestycji. - To jest dość skomplikowane, ale skutek taki, że obecnie pozwolenie na budowę nie funkcjonuje w obiegu prawnym - tłumaczy Janina Miecielica, pełnomocnik protestujących. - Sąd zauważył, że występowały poważne nieprawidłowości w zakresie informowania mieszkańców o planowanej inwestycji.

Co na to wszystko naistotniejszy podmiot tej łamigłowki, czyli Generalna Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad?

- Domy mogą być bardzo blisko ekranów, ich rodzaj zależy od projektanta, a nie naszego widzimisię - zapewnia Tomasz Okoński, rzecznik bydgoskiego oddziału Dyrekcji. - Konsultacje były robione na etapie raportu oddziaływania na środowisko. Inwestycja została tak zaprojektowana i trudno dzisiaj to komentować. A tego wyroku sądu nie znamy, więc się do niego nie odnosimy.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janosik
po doradztwie p.Zaleskiemu i właścicielce firmy Kabo przyszedł czas na p. Olszewskiego i gminę Lubicz ,tylko pogratulować panie wujcie takiego stratega ,druga kompetentna osoba po p. Anzel
J
Jan III
i ich kolesie, takie sytuacje będa zawsze...PRL...wróć !
w
warro
Czasy się zmieniają ale ludzie ci sami a głupota i kompletny brak profesjonalizmu urzędasów kwitnie.
j
jacektorun
jest normalnie niezastapiony...Tam gdzie najwieksze iwestycje(i kasa),tam tez Ten niezastapiony czlowiek czynu...
Dodaj ogłoszenie