Wielki skromny wizjoner

Redakcja
Pierwsze godziny po jego odejściu to był przede wszystkim ból po stracie Przyjaciela, kogoś niezwykle bliskiego, kogo na ścieżkach życia będzie bardzo brakować.

Pierwsze godziny po jego odejściu to był przede wszystkim ból po stracie Przyjaciela, kogoś niezwykle bliskiego, kogo na ścieżkach życia będzie bardzo brakować.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171656" sub="Lucjan Broniewicz / Fot. Archiwum">Ten ból i poczucie pustki nie mijają, coraz mocniej rozumiem, kim był dla mnie, ale też coraz bardziej dostrzegam, jak wielką był postacią w wymiarze społecznym. Myślę, że nie zdajemy sobie sprawy, kogo straciliśmy, kim był i co jeszcze mógł nam z siebie dać Lucjan Broniewicz.

<!** reklama>Był człowiekiem niezwykłym. O swoich wizjach i marzeniach mógł dyskutować godzinami, pełen pasji, ale też z szacunkiem zasłuchany w opinie rozmówców. Był jednak inny od wielu wizjonerów, ponieważ był również człowiekiem czynu, dla mnie perfekcyjnym profesjonalistą, który od poziomu wizji potrafi zejść do realizacji projektu i z konsekwencją rzadko spotykaną doprowadzić zadanie do finału. Jego największe i ukochane dzieło, czyli toruńskie Planetarium, jest tego przykładem niedościgłym.

Misja realizowana w nowoczesnej, atrakcyjnej formie, przyciągająca tłumy, fascynująca dzieci i dorosłych, a co najbardziej intrygujące - niekorzystająca z dotacji, niesięgająca po budżetowe pieniądze. Tak, tak - ta instytucja sama na siebie zarabiała, jak mawiał Lucjan, żyła ze stóp, które przekraczały jej próg i kupowały bilety. O te stopy, o miliony widzów kierowany przez niego zespół zabiegał jak nikt inny w regionie - marketing i promocja Planetarium powinny być inspiracją i wyzwaniem dla wszystkich narzekających na brak widzów czy gości dyrektorów muzeów, teatrów czy turystycznych atrakcji& Planetarium pokazało, że można, ale taki efekt osiąga się wizją, profesjonalizmem i ciężką pracą...

Lucjan stworzył wspaniały zespół ludzi, pasjonatów, którzy czerpali radość z pracy, wzajemnie się „nakręcali”, szukali ciągle nowości.. On sam zawsze powtarzał, że jest „dyrektorem od niczego i do niczego”, podkreślał, że sukces to nie jego, a właśnie zespołu zasługa.

Taki właśnie był - wielki wizjoner, lider, a jednocześnie człowiek niezwykle skromny, pokorny, nieszukający rozgłosu dla siebie, zawsze z boku, na drugim planie& nigdy nie wypinał piersi po ordery czy nagrody, a gdy je dostawał, uniżał siebie i swoje zasługi jeszcze bardziej.

Ci, którym dane było poznać go bliżej, zawsze będą podkreślać mądrość, dobroć, radość życia i ciepło, którym potrafił otoczyć każdego spotkanego człowieka. Był osobą głęboko wierzącą, ale się ze swoim katolicyzmem nie obnosił. Gdyby nie trafił do szpitala, jak co roku pojechałby do Bożej Woli na tradycyjne rekolekcje. Całe życie, a zwłaszcza działalność społeczną traktował jak rzeczywistą służbę i odnosił do chrześcijańskiego powołania. Niezwykle serio traktował wezwanie do świętości w codziennym życiu, dla mnie i wielu innych takim właśnie świętym człowiekiem był.

Urodzony w Bielawach, sercem i mentalnością wielkopolanin - życie oddał Toruniowi, był w tym mieście zakochany. Toruń był centrum jego wszechświata, a jednocześnie potrafił patrzeć bez uprzedzeń szerzej. Rozumiał i często podkreślał, jak ważna dla naszego regionu jest bydgosko-toruńska współpraca. Od lat szukający odpowiedzi na pytanie, jak i czym połączyć regionalną wspólnotę, marzył o kujawsko-pomorskim think tanku, ciągle powtarzał, że potrzeba przestrzeni dyskusji, ludzi mądrych i wolnych, nieuwikłanych w bieżącą politykę, którzy będą się w stanie zatrzymać, pomyśleć i wypracowywać wizje i realne rozwiązania dla regionu.

W tym tygodniu przyjdzie nam go pożegnać, ale jestem przekonany, że duch Lucjana Broniewicza na zawsze pozostanie w Toruniu, jego mądrość i wizja będą z Planetarium promieniować dalej, a władzom miasta i regionu warto się zatrzymać i zastanowić, jak z dziedzictwa tego wspaniałego człowieka czerpać dla dobra nas wszystkich...

Maciej Grześkowiak,
szef Departamentu Promocji
Urzędu Marszałkowskiego

Pogrzeb w czwartek

Pogrzeb Lucjana Broniewicza zaplanowano w Toruniu na czwartek 12 maja. Uroczystości będą miały charakter rodzinny oraz publiczny.

Ze względu na zasługi Zmarłego dla Torunia wystawienie trumny i ostatnie pożegnanie odbędą się w uroczystej oprawie w Ratuszu Staromiejskim.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie