Wilgotny rok widać w statystykach

Redakcja
Miniony rok był zdecydowanie bardziej mokry niż dwa lata wcześniej. Dlatego wąbrzescy strażacy mieli dużo mniej pracy przy gaszeniu pożarów.

Miniony rok był zdecydowanie bardziej mokry niż dwa lata wcześniej. Dlatego wąbrzescy strażacy mieli dużo mniej pracy przy gaszeniu pożarów.

O tym, że w powiecie wąbrzeskim było szczególnie spokojnie pod względem zagrożenia pożarowego, pisaliśmy jakiś czas temu.

Kiedy w całym kraju obowiązywały rygorystyczne zagrożenia wstępu do lasu ze względu na suchą ściółkę, w okolicach Wąbrzeźna nie było powodów do obaw.
- Co prawda zagrożenie obowiązuje, ale ściółka i trawa są zielone - mówił wtedy Marek Linetty, leśniczy z Wronia. - W moim leśnictwie 95 procent drzewostanu to drzewa liściaste, więc niebezpieczeństwo jest dużo mniejsze niż w lasach iglastych.
Pogoda sprzyjała leśnikom.
- Po ostatnich deszczach sytuacja na pewno poprawiła się - komentował Krzysztof Mazurek, leśniczy z Nielubia.

Nawet nie setka akcji

Okazuje się, że spostrzeżenia leśników nie były bezpodstawne. Podsumowując cały rok, strażacy doszli do tych samych wniosków. Rok 2010 był raczej wilgotny.
Dwa lata temu ratownicy uczestniczyli w 176 akcjach gaśniczych. W ubiegłym roku podobnych wyjazdów było dużo mniej, bo 92.

- To efekt większej wilgotności. Nie mieliśmy tyle pożarów traw wiosną czy rżysk w okresie żniw, jak to było wcześniej - komentuje kpt. Piotr Rogowski z Komendy Powiatowej Straży Pożarnej w Wąbrzeźnie.

<!** reklama>Rok 2010 był dużo spokojniejszy niż 2009. Pod względem miejscowych zagrożeń, a do tej kategorii zaliczane są np. wypadki, czy usuwanie kokonów owadów nastąpił spadek prawie o sto zgłoszeń.
W 2009 roku strażacy wyjeżdżali do podobnych zdarzeń 463 razy, a w ubiegłym roku - 374.

Sytuacja poprawiła się również pod względem fałszywych alarmów. Chociaż rzadko zdarzają się alarmy złośliwe, które są wywoływane dla głupiego żartu. Częściej są to alarmy w dobrej wierze, kiedy ktoś informuje o zdarzeniu rzeczywiście z troski o bezpieczeństwo innych osób.

Przed rokiem były tylko dwa przypadki fałszywych alarmów, podczas gdy dwa lata temu - jedenaście.

Zdarzeń prawie tyle samo

Co ciekawe, statystyki "rok do roku" nie różnią się od siebie w przypadku zdarzeń w mieście.
W 2009 roku strażacy interweniowali przy 46 pożarach, 169 miejscowych zagrożeniach. W ubiegłym roku było podobnie: 40 pożarów i 167 miejscowych zagrożeń.

Strażacy coraz częściej zamiast pożarów, uczestniczą w usuwaniu skutków wypadków drogowych. Pod tym względem niechlubnie w statystykach zapisał się lipiec.

Przypomnijmy, że 12 lipca 2010 roku w Jarantowicach w skutek wymuszenia pierwszeństwa przejazdu doszło do zderzenia dwóch samochodów. Następnego dnia w Józefowie opel corsa zderzył się dostawczym Iveco. Już 16 lipca w Małym Pułkowie VW Polo dachował wpadł do rowu. Do największej tragedii doszło 17 lipca, gdy w Nielubiu dachowało bmw. Kierowca poniósł śmierć na miejscu. A 18 lipca w Łabędziu kierowca ciężarówki zasnął, zjechał na pobocze i uderzył w drzewo.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie