Witamy w krainie nonsensu

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Udostępnij:
Był namiastką Torunia na bydgoskiej ziemi, skończył tragicznie roztrzaskany przez kierowcę. Po miesiącu stał się bohaterem kolejnego aktu toruńsko-bydgoskiego sporu.

Był namiastką Torunia na bydgoskiej ziemi, skończył tragicznie roztrzaskany przez kierowcę. Po miesiącu stał się bohaterem kolejnego aktu toruńsko-bydgoskiego sporu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167848" sub="W przeciwieństwie do toruńskiego, bydgoski „witacz” na wylotowej szosie z Torunia ma się bardzo dobrze / Fot. Jacek Smarz">Na trasie Bydgoszcz-Toruń stał chyba od zawsze. Hasłem „Toruń już tylko 34 kilometry” pokrzepiał toruńskich kierowców, pędzących do domu. Zniknął niespodziewanie, miesiąc temu.

- Nie było czego zbierać - mówi Krzysztof Kosiedowski, rzecznik bydgoskiego Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej. I przyznaje, że dla drogowców to był szok. - Chłopaki myśleli, że coś uda się uratować, że da się pozbierać i znowu stanie. Roztrzaskany kompletnie. Jakby tir w niego uderzył.

<!** reklama>Po miesiącu od tego zdarzenia bydgoski „witacz” z wylotówki na Toruń stał się bohaterem telewizyjnego programu w TVP Bydgoszcz. Poszło o to, że go nie ma, a stać powinien. No i co się z nim tak naprawdę stało?

- Zwróciłem wiceprezydentowi Bydgoszczy uwagę, że o relacje między miastami trzeba dbać. W wersji bydgoskiej wygląda tak, że zginął „witacz” i nie wiadomo co się z nim stało - relacjonuje rozmowę w trakcie programu „Polityka dla ludzi”, poseł PiS Zbigniew Girzyński (odcinek z 28.02). - Wiceprezydent się obruszył i powiedział, że tablicę ukradł złodziej - a poseł się zdziwił i zapytał, dlaczego nie postawiono drugiej. - Wtedy zaproponowałem, że skoro bydgoszczanie mają problem z utrzymaniem porządku, to następnym razem, jadąc na program, zabiorę z Torunia czterech miejskich strażników - poseł zaznacza, że nie ma pretensji o to, że coś ginie, ale o to, że nie było żadnej reakcji.

Zupełnie inaczej tę rozmowę zapamiętał wiceprezydent Jan Szopiński. - Poseł opowiadał o tym, że bydgoszczanie nie lubią Torunia - relacjonuje dla „Expressu Bydgoskiego”. - Jednym z dowodów miało być zniknięcie „witacza”, który stał na trasie do Torunia. Winą obarczył prezydenta Bydgoszczy. Odpowiedziałem, że prezydent nie ma z tym nic wspólnego, bo tablicę ukradli złodzieje.

Ze sprowadzeniem toruńskich strażników do Bydgoszczy poseł Girzyński przesadził, co sprawdzili bydgoscy dziennikarze. - Nie ma takiej możliwości. Nasi strażnicy nie mogą pilnować jednej rzeczy przez 24 godziny - odpowiada „Expressowi Bydgoskiemu” zupełnie poważnie Jarosław Paralusz, rzecznik toruńskich strażników.

Nie mniej poważnie pytamy prezydenta Rafała Bruskiego o los bydgoskiego „witacza”. Odpowiada nam jego rzecznik, Piotr Kurek. - „Witacz” nie stanie się kością niezgody pomiędzy miastami - deklaruje. W bydgoskim magistracie odbyło się wnikliwe śledztwo. - Wiceprezydent się przejęzyczył. Może pomylił - nie wyklucza Piotr Kurek. - „Witacza” nie ukradł żaden złodziej, tylko przejechał, a raczej roztrzaskał na śmierć rozpędzony kierowca.

I tu następuje niespodziewany zwrot akcji. - Żaden tir. Kobieta w daewoo tico. Z Torunia! - rzecznik bydgoskiego ZDMiKP wybucha śmiechem, ale szybko poważnieje. - Szef wszystkich szefów, czyli prezydent Bruski od razu zareagował. Tablicę odbudujemy. Jak najszybciej. Szukamy sponsora w Bydgoszczy, ale „witacz” na wylotówce do Torunia może sfinansować również jakiś toruński przedsiębiorca. Proszę to koniecznie napisać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie