[WRACAMY DO TEMATU] Mieszkańcy budynku przy ul. Grudziądzkiej 80-80a grożą, że sami usuną koty z piwnicy

Justyna Wojciechowska-Narloch
Mieszkańcy bloku twierdzą, że z powodu kotów nie mogą korzystać ze swoich piwnic od 25 lat
Mieszkańcy bloku twierdzą, że z powodu kotów nie mogą korzystać ze swoich piwnic od 25 lat Grzegorz Olkowski
Szanse na porozumienie chyba zostały pogrzebane, a konflikt sąsiedzki przybiera na sile. Lokatorzy budynku należącego do SM „Kopernik” zwierają szyki przeciwko kociej opiekunce i jej podopiecznym.

Sprawę kotów z ul. Grudziądzkiej 80-80 a opisywaliśmy w „Nowościach” już kilkakrotnie. Ostatnio pod koniec sierpnia kiedy to Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt wystąpiło do prokuratury z pismem przeciwko SM „Kopernik”, do której należy budynek przy ul. Grudziądzkiej. TTOPZ domagało się wstrzymania zapowiedzianych przez spółdzielnię działań, czyli zamurowania specjalnego wejścia do piwnicy oraz usunięcia z niej środowiskowych kotów. Te miałyby zamieszkać w kocim domku na osiedlu. Jak do tej pory interwencja okazała się skuteczna, bo zwierzęta nadal żyją w bloku.

- Nie chcemy żadnej wojny. Zależy nam tylko na tym, żeby te biedne koty mogły dożyć swoich dni w miejscu, które dobrze znają. Najstarszy z piątki ma 16 lat, inny jest kaleką. Kiedy zostaną z piwnicy wyrzucone, nie przetrwają zimy – mówi Ewa Włodkowska, szefowa TTOPZ.

Zupełnie inne zdanie na temat kotów mają mieszkańcy bloku. Skarżą się na uciążliwy fetor dochodzący z piwnicy, obawiają się pcheł i gryzoni – które ich zdaniem - żerują na resztkach kociej karmy. Twierdzą, że obecność kotów w piwnicy od niemal ćwierćwiecza uniemożliwia im korzystanie z pralni, suszarni czy własnych pomieszczeń piwnicznych.

- Z powodu tego zapachu wstyd zaprosić gości do domu. Kiedy przychodzą do nas wnuki to trzymają się za nosy na klatce schodowej. Ile można tak żyć – pyta zdenerwowany Stanisław Wiśniewski, mieszkaniec bloku przy ul. Grudziądzkiej. - Kłamstwem jest to, że piwnica jest regularnie sprzątana. Gdyby tak było, to nie dusilibyśmy się od smrodu.

Przedstawiciele TTOPZ twierdzą natomiast, że opiekunka kotów z ul. Grudziądzkiej należy do bardzo odpowiedzialnych. Zaprzeczają też temu, że z piwnicy wydobywa się uciążliwy fetor.

- Tak, tak, ona posprząta, ale tylko wtedy, kiedy ma przyjść inspekcja z administracji osiedla albo ze spółdzielni - kontrargumentują mieszkańcy.

Przez ostatnie miesiące ich aktywność nabrała mocy. Już w styczniu tego roku kategorycznie domagali się od zarządu SM „Kopernik” likwidacji hodowli kotów w piwnicy. Na ich prośbę spółdzielnia dokonała profesjonalnego przeglądu budynku przy ul. Grudziądzkiej pod kątem obecności gryzoni oraz pcheł. I choć ani jednych ani drugich tam nie stwierdzono, to mieszkańcy nie odpuścili. W lutym udało im się uzyskać pisemną deklarację Marka Żółtowskiego, prezesa „Kopernika”, że do końca kwietnia 2014 roku koty zostaną wyprowadzone z piwnicy bloku.

- Tak się jednak nie stało, a my nie damy się dalej terroryzować. Jak administracja nic nie zrobi, to weźmiemy sprawy w swoje ręce - zdecydowanie zapowiada Stanisław Wiśniewski.

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
awg
Jakim świrem trzeba być, żeby okazywać tyle agresji. Mieszkałem w kilku blokach, we wszystkich były koty wszelkiego rodzaju - i w piwnicach, i w mieszkaniach i na podwórkach, natomiast nigdy nie było np. szczurów, ani też szaleńców zwalczających koty. A zdecydowanie łatwiej niż koci mocz można było wyczuć w piwnicy np. rozlane piwo czy inne "niespodzianki" pozostawione jak najbardziej przez ludzi. Swoją drogą, jeśli jeden z tych kotów ma 16 lat, a inny nie jest całkiem sprawny, to znaczy że nie są to jakieś "dzikusy" tylko ktoś się nimi faktycznie stale opiekuje, bo inaczej raczej by tak długo nie przetrwały. Ale wariat, który chce je wygnać pewnie nie ma o takich "szczegółach" bladego pojęcia, bo zwyczajnie nie wie nic o kotach.
J
Jan III
Zatykam nos od "pachącej złością" Katarzynki. Koty, pod opieką Towarzystwa, są pod opieką weterynarza, wysterylizowane, nie śmierdzą. Po moim podwórku, między blokami, ugania się kilka kotów, jakoś nie czuję zapachów, koty są spokojne, sympatyczne, nikomu nie przeszkadzają. Złośliwiec sprzed R25 i R 27 jakby się uspokoił, kotki mają, na uboczu, w ogrodzie własną budkę, pełna symbioza...Koty, jak ludzie, są miłe i mniej, ale chamstwa i okrucieństwa niektórych ludzi nigdy nie pokażą...Człowiek...to nie zawsze brzmi dumnie...
K
KATARZYNKA
Ja za nic nie chciałabym śmierdzących kotów w swoim bloku! Jeśli są bezpańskie powinny być w schronisku i już! Wszyscy tacy mądrzy, bo ich problem nie dotyka, ciekawe co by powiedzieli jeśli sami mieliby wąchać taki fetor non stop!
W
Werwa
Jeżeli w piwnicy budynku przy Grudziądzkiej 80-80a TTOPZ prowadzi swoją działalność i zgłasza problemy do Prokuratury, to rozumiem, że Towarzystwo jest właścicielem piwnicy i prowadzi w niej działalność.
Na stronie internetowej jest informacja,że siedziba TTOPZ znajduje się przy ul. Mickiewicza. W artykule brak informacji, kto jest właścicielem piwnicy, czy piwnica jest wynajmowana na tę działalność. Odnoszę wrażenie ,że piwnica nie jest własnością TTOPZ. W związku z tym proponuję aby Pani redaktor zaapelowała do osób chętnych udostępnić pomieszczenia na prowadzenie działalności Towarzystwu. Z wpisów na Forum sądzę, że jest takich osób wiele. Jest to najprostsze rozwiązanie problemu a artykuł mam nadzieję temu miał służyć.
B
Benzo
Grudziądzka 80? Czyli ruchliwa dwujezdniówka tuż za oknem, wysokie zanieczyszczenie hałasem i spalinami praktycznie przez całą dobę, a mieszkańcy się martwią, że kilka kotów psuje powietrze?! To chyba możliwe tylko u nas :-)
b
bolek
na moim osiedlu "zlikwidowano" kocią rodzinę a teraz nie możemy się opędzić od stada szczurów rozmnażających się po piwnicach!!!
A
Arni
Od zapewnienia opieki kotom jest schronisko dla bezdomnych zwierząt, któremu płaci się za wykonywanie zadań statutowych. Bloki mieszkalne z zapleczem towarzyszącym jest w cywilizowanym społeczeństwie dla ludzi (nie bezpańskiej zwierzyny).
D
Dolmana
W swoje ręce, to znaczy co? Otrują te zwierzaki czy może zamurują żywcem? Szczerze mówiąc, to wolałabym sąsiedztwo kotów niż takich osób.
v
volapik
Są ludzie, którzy jakoś muszą ukierunkować nadmiar negatywnych emocji. Sam znam taką damę, której koty, ptaki, niepełnosprawni, biedni, i kto wie co jeszcze, po prostu śmierdzą i już. Po swoim własnym psie kup z trawnika albo chodnika jednak nie sprząta. Może to nie koty są problemem, skoro inspekcja stwierdziła że nie ma dramatu, tylko mały faszysta siedzący w panu Stanisławie Wiśniewskim i jego sąsiadach.
W
Werwa
Nic nie stoi na przeszkodzie aby Prokuratura udostępniła, w swojej siedzibie, miejsce w piwnicy dla kotków.
J
Jan III
Panie Stanisławie Wiśniewski...dlaczego tak ostro ? Przecież są różne sposoby rozwiązania większych problemów. Koty są potrzebne, w mojej okolicy nie ma od lat ani myszy, ani szczurów. One też chcą żyć...tak jak Pan. Niedaleko mnie mieszka taki jeden "szczur", pan Ł. ...ten, kilka lat temu otruł kilka okolicznych kotów...jemu życzę by się zatruł jedzeniem...lekko lub średnio, może zrozumie czym jest śmierć przez otrucie...Pozdrowienia od Św. Franciszka...wie Pan, kto to był ?
Dodaj ogłoszenie