POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Wrzucony na głęboką wodę

Wrzucony na głęboką wodę

Marek Nienartowicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Rozmowa z ROMUALDEM BESTEREM, prezydentem Torunia w latach 80. XX wieku o czasach jego rządów w mieście i obecnym na nie spojrzeniu.
Wrzucony na głęboką wodę

Rozmowa z ROMUALDEM BESTEREM, prezydentem Torunia w latach 80. XX wieku o czasach jego rządów w mieście i obecnym na nie spojrzeniu.


Co u Pana słychać Panie Prezydencie?


Po odejściu z urzędu miejskiego w 1989 roku nie wróciłem na kolej. Pracowałem najpierw w spółce produkującej podzespoły elektroniki. Potem przeszedłem do zespołu montującego klimatyzację w obiektach użyteczności publicznej. Wreszcie trafiłem do spółki Frapol, która zaczęła produkować sprzęt dla zakładów pogrzebowych, szpitali i zespołów ratowniczych. To przede wszystkim nosze. W niej działam do dziś. Udało się sprzedawać produkowany sprzęt na eksport. Zwłaszcza na rynek niemiecki. Widzę, że tam wiele firm ratowniczych korzysta z noszy mojej firmy. Teraz sytuacja na tym rynku jest trudniejsza. Weszli Chińczycy. Niemcy z kolei przeżywają kryzys. Mniej chętnie wymieniają sprzęt na nowy. Mamy też trochę eksportu do Słowacji, Czech, sporadycznie do krajów skandynawskich. Działam, chociaż trzeba myśleć o odpoczynku. Z drugiej strony trudno zrezygnować z aktywności.


Interesuje się Pan tym, co się dzieje w Toruniu?


Wyłączyłem się kompletnie z polityki. Natomiast interesuję się tym, co robią kolejni rządzący Toruniem. Oczywiście, mam swój pogląd na te kwestie. Jako prezydent miałem w końcu wizję miasta. Tak jak każdy zajmujący to stanowisko. Nie podchodzę do decyzji następców krytycznie, ale pewnie w niektórych sprawach zdecydowałbym inaczej. Najbardziej zaskoczyło mnie wytyczenie nowego mostu w Trasie Wschodniej. Mam swoje zdjęcie sprzed lat, na tle mapy. Na niej jest wyrysowany most na wysokości ulicy Waryńskiego. Popierałem tę lokalizację. To byłby most typowo miejski. Trasa Wschodnia to nie jest zła koncepcja. Tyle że jej poprowadzenie w kierunku północnym wymaga przejścia nad torami kolejowymi.

Bez tego może nastąpić w Toruniu klincz. Tego, jako mieszkaniec wschodniej części miasta, się obawiam. Most Waryńskiego byłby zaś rozwiązaniem kompletnym. Życzę jednak, by trasa wschodnia zdała egzamin. Cieszę się, a i zazdroszczę, że można teraz korzystać z dużych funduszy unijnych. Moja ekipa walczyła o każdą złotówkę. Teraz fundusze płyną szerokim strumieniem. Trzeba je dobrze wykorzystać. Cieszę się, że sporo dzieje się w kierunku północnym. Rozciąganie Torunia tylko na osi wschód-zachód byłoby groźne. Toruniowi potrzebny jest rozwój na osi północ-południe. Dobrze, że lewy brzeg bije się o inwestycje. Na północy wreszcie coś się dzieje na tzw. JAR-ze. W końcu Armia Radziecka wyszła z Polski już dawno. Za moich czasów ten obszar był tabu. Nie można było go dotknąć. A brak wykorzystania tego obszaru zniekształcał poprawny rozwój przestrzenny miasta. Dobrze, że ma się rozwijać komunikacja tramwajowa. Już za moich czasów był plan przejścia z pętli przy Olimpijskiej, przez Szosę Lubicką i ulicę Olsztyńską do pętli przy ulicy Skłodowskiej-Curie. Teraz ma to być realizowane. Słyszę, że są fundusze na rozwój linii w kierunku zachodnim - też bardzo dobrze.


Był Pan prezydentem w latach 80. Jak Pan przyjął propozycję objęcia tego stanowiska. To była propozycja nie do odrzucenia?


To było wrzucenie mnie na głęboką wodę. Pracowałem wcześniej na kolei. Interesowałem się problemami Torunia, do którego trafiłem po studiach pod koniec lat 60. Miałem obawy, czy sprostam. Starsi koledzy mnie przekonali, zwłaszcza wicewojewoda Stefański. Decyzja była trudna, bo akurat dostałem propozycję objęcia stanowiska dyrektorskiego w PKP. Decyzji absolutnie nie żałuję. Ocenę moich rządów w mieście pozostawiam mieszkańcom. Było trudno. To była walka o każdy dzień. Administracja miejska odpowiadała przecież także za zaopatrzenie sklepów, a na dostawy mieliśmy bardzo ograniczony wpływ.


Jakie były Pana odczucia, gdy odchodził Pan z urzędu?


Miałem i mam poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Chociaż żałowałem, że niektórych planów nie udało się zrealizować. Byłem zadowolony, że co roku udawało się w Toruniu oddawać do użytku szkołę z basenem. W sali kraju to był świetny wynik, będący efektem bardzo dobrej współpracy z Kombinatem Budowlanym. Oddawaliśmy też tysiąc, a nawet do dwóch tysięcy mieszkań rocznie. Zależało mi na odnowie zespołu staromiejskiego. Z przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej Bronisławem Ptaszyńskim i swoim zastępcą, nieżyjącym już Jerzym Polkowskim, powołaliśmy Fundację Odnowy Zabytków Torunia. Zaczęliśmy sprzedawać kamieniczki na starówce. To było absolutnie pod prąd ówczesnych tendencji. W tamtym systemie ustrojowym przekazywanie czegoś w ręce prywatne było szokiem. Pytano mnie, czy wiem, co robię i ostrzegano, że szybko wyskoczę z siodła. Zaryzykowałem. Sprzedaż pierwszych czterech-pięciu kamieniczek przekonała wszystkich, że to był słuszny krok. Świetnie, że teraz dużo dzieje się na starówce. Że jest zrywany asfalt, że przywracana jest historyczna nawierzchnia.


Wspomniał Pan o odpoczynku. Jak Pan spędza wolny czas?


Od lat gram w ping-ponga w grupie przyjaciół. Spotykamy się raz w tygodniu. Gramy, powiedziałbym, na poziomie półwyczynowym. Do pierwszej kropli krwi. Trochę poluję, jednak koledzy mówią, że za mało jeżdżę do lasu. Jednak czasu nie starcza. Dużo jeżdżę na rowerze. Lubię jeździć za miasto. W ubiegłym roku z grupą przyjaciół objechaliśmy wyspę Bornholm. Wyłącznie na rowerach. Planuję kolejne takie wypady. To kapitalna sprawa. Mam nadzieję, że drogowcy w Toruniu uporają się z głównymi trasami w mieście, to pomyślą też o ścieżkach rowerowych. Chętnie jeździłbym do pracy rowerem, gdyby można było to robić bezpiecznie. Jednak kierowcy nie szanują rowerzystów jak w Niemczech czy Holandii.



Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo