Wydanie specjalne. Po 10 latach i ponad 500 spacerach w czasie i przestrzeni

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Zdjęcie kupione na aukcji internetowej. Z lewej strony widzimy Piękną Nieznajomą. Fotografia najprawdopodobniej została wykonana tego samego dnia co portret ze szklanego negatywu
Zdjęcie kupione na aukcji internetowej. Z lewej strony widzimy Piękną Nieznajomą. Fotografia najprawdopodobniej została wykonana tego samego dnia co portret ze szklanego negatywu Z archiwum Anny Zglińskiej
Udostępnij:
Dzisiejsze wydanie będzie trochę inne niż pozostałe, a to dlatego, że te pozostałe trafiają do Państwa od 10 lat. Rocznica premiery strony Retro minęła 16 maja. Za nami jakieś 500 spacerów w czasie i przestrzeni… Kiedy to wszystko zleciało? Z drugiej strony, dekada to jednak szmat czasu, szczególnie w XXI wieku, gdy wszystko wokół zmienia się często i szybko. Ten sukces ma wiele matek i wielu ojców, o których nigdy nie zapominam i którym w związku z urodzinami muszę podziękować.

Dużo zawdzięczam panu Stanisławowi Frankowskiemu. Sporo mnie nauczył, mój pierwszy tekst historyczny w „Nowościach” pojawił się na łamach prowadzonej przez niego strony „Dzieje i ludzie”. Zawsze niezwykle życzliwy, dzielił się swoją ogromną wiedzą oraz gigantycznym arsenałem anegdot. Wdzięczny za to, wszelkie tego typu podziękowania rozpoczynam od pana Stanisława, szczególnie że poniekąd zostałem mianowany kontynuatorem jego dzieła.

Polecamy

Kolejnym moim wielkim mistrzem był i jest red. Roman Such. Dodał mi skrzydeł, przekonał, że pisanie do gazety może być wielką frajdą, a archeologia pamięci pasjonującą przygodą. Szczególnie w sytuacji, gdy pisze się dla Czytelników, którzy bardzo często są w stanie do opisywanych historii coś dorzucić.

Kujawsko-Pomorska kopalnia skarbów

Od ponad 10 lat przemierzam archiwalne oceany Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej. Jako jej wielki entuzjasta kilka już razy pisałem, że moim zdaniem odkrywanie tajemnic dawnego Torunia dzieli się na czasy przed i po uruchomieniu KPBC. Wcześniej do gazet i innych dokumentów sprzed lat dostęp mieli tylko nieliczni, wyłącznie w godzinach pracy kilku bibliotek tradycyjnych. Dzięki bibliotece cyfrowej wystarczy mieć komputer i internet. Czasami przydaje się też budzik. Nie dlatego, aby odpowiednio wcześnie wstać i przed pójściem do pracy jeszcze trochę poszperać. Raczej po to, aby nie przegapić momentu, w którym należy do pracy wyjść, bo KPBC ma to do siebie, że pożera czas. Człowiek pochyla się nad poskanowanymi gazetami o godz. 22, a gdy na chwile odrywa oczy od monitora, okazuje się, że dochodzi już siódma. Wszystkim twórcom Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej bardzo dziękuję i dedykuję im prawie wszystkie teksty ze strony Retro.

oToruniu.net, miasto z najciekawszej strony

O tych wszystkich wspaniałościach dowiedziałem się od pana Bohdana Orłowskiego, twórcy strony oToruniu.net. Mistrz pokazał, jak się ten sezam otwiera i obsługuje. Poza tym był i nadal jest moim nieocenionym przewodnikiem po przedwojennym Toruniu. Początkowo błądziłem jak dziecko we mgle. Dzięki panu Bohdanowi sporo się nauczyłem, ale w sytuacjach beznadziejnych nadal mogę liczyć na jego pomoc, z czego bardzo się cieszę.

Dziękuję za cierpliwość i zrozumienie

W Archiwum Państwowym i Muzeum Okręgowym czas biegnie swoim rytmem. Może niekoniecznie spokojniejszym niż gdzie indziej, ale nieco innym. Zdaję sobie sprawę z tego, że atakując znienacka i prosząc o coś, najlepiej na wczoraj, ten porządek burzę. Dlatego tym bardziej wdzięczny jestem za nieustającą życzliwość z jaką spotykam się w obu placówkach.

Polecamy

Spokojnie, zbliżamy się już do końca. Sporo tych podziękowań, jednak nie wiadomo czy trafi się jeszcze okazja, aby jakiś okrągły jubileusz świętować. To, że strona Retro po tylu latach nadal się ukazuje, jest przede wszystkim Państwa zasługą - Czytelników stałych i okazjonalnych, ale w każdym razie licznych. Toruń to wspaniałe miasto, odkrywanie różnych jego historii jest pasjonujące, ale najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że wykopanymi skarbami można się z kimś podzielić. Dziękuję Wam wszystkim, że jesteście.

Toruń jakiego nie pamiętamy

Bywało, że pochłonięty jakąś toruńską sprawą sprzed wieku słyszałem, żem waryat. Owszem, mam nawet żółte papiery. Całą teczkę pożółkłych odcinków „Torunia jakiego nie pamiętamy”. Pierwszy mój kontakt z „Nowościami” miał miejsce niedługo po tym, gdy się urodziłem i zostałem odnotowany w rubryce USC. Drugie spotkanie zawdzięczam tekstom red. Henryka Rozwadowskiego. W tamtych czasach nie dysponowałem jeszcze swoim budżetem, gazetę kupowali mi rodzice. Pierwsze kroki po różnych toruńskich zakamarkach stawiałem wspólnie z tatą, Romanem Spandowskim. Gdyby nie nasze spacery i jego opowieści, zapewne nigdy bym na tym wspaniałym szlaku się nie znalazł. Tato, dzięki Ci!

Podróże w najlepszym towarzystwie

Nigdy nie miałem cierpliwości do składania zbyt skomplikowanych puzzli. Tymi toruńskimi zajmuję się jednak w doborowym gronie znajomych i przyjaciół. Ileż razy ktoś z nich dokładał element którego od dawna poszukiwałem. Toruński wirus bywa zaraźliwy. Nie powiem, że w jego przypadku chorowanie to sama przyjemność, bo gdy do człowieka zaczyna docierać, ile skarbów to miasto straciło, przyjemnie być przestaje. Chorowanie w takim dobrym towarzystwie dodaje jednak sił.

Moje szczęście największe

Na koniec dziękuję mojej kochanej żonie, współautorce bądź autorce wielu publikowanych na stronie Retro tekstów. Aniu, cudownie jest dzielić te przygody razem z Tobą!

Polecamy nasze grupy i strony na Facebooku:

Zresztą, co tu dużo gadać, bez Ani wielu tych przygód by w ogóle nie było. Jedna z najbardziej niezwykłych zaczęła się od niepozornej pocztówki z Krzywą Wieżą. Sam być może bym zwrócił uwagę, że nadawca, który wysłał ją z Torunia do Berlina w 1907 roku, skreślił kilka słów po hiszpańsku. Na tym by się jednak skończyło, bo hiszpański jest dla mnie językiem całkowicie obcym. Anna Zglińska jednak tekst odcyfrowała i przetłumaczyła. Zaintrygowało ją, że nadawca podpisał się „Panchito”, a że z treści wynikało, że adresatka – panna Sara Reynolds-Baker była jego siostrą, Ania zaczęła szukać informacji na temat Francisco Reynolds-Bakera. Znalazła. Okazało się, że ojciec młodych Bakerów, przez matkę spokrewnionych z Churchillami, był argentyńskim konsulem w Hamburgu. W 1907 roku porucznik „Panchito” służył w armii cesarskiej, do Torunia przyjechał na manewry. Po latach wrócił do rodzinnego kraju, został generałem, komendantem akademii wojskowej w Buenos Aires. Przyjmował tam księcia Edwarda, późniejszego króla Edwarda VIII, a w 1930 roku został jednym z przywódców puczu wymierzonego przeciwko prezydentowi Hipólito Yrigoyenowi, który wcześniej był jego serdecznym przyjacielem. Generał do końca podpisywał się jako „Panchito”, co jest zdrobnieniem od imienia Francisco. Jako „Panchito” jest w Argentynie do dziś wspominany.

Polecamy

Podczas tej dekady trafiło nam się również kilka historii wręcz niesamowitych. Takich, o których można opowiadać przy świecach w długie listopadowe wieczory. Pierwsza kartka „Panchity” trafiła w nasze ręce przypadkiem. Wydobyty z mroków przeszłości wojskowy zaczął jednak o sobie przypominać. Rok później na jednym z portali aukcyjnych pojawiła się kolejna pocztówka z Torunia, kilka miesięcy później następna. Obie wystawiły antykwariaty z Argentyny. Po ponad 110 latach pocztówki wróciły do Torunia. Historia zatoczyła ogromne koło, a jej bohaterowie nie byli już anonimowi.

Szklany skarb i piękna nieznajoma

Z prawdziwą magią zetknęliśmy się przy okazji przygody ze Szklanym Skarbem z Podgórza, czyli kolekcją szklanych negatywów znalezionych przy ul. Parkowej. Zdjęcia pochodziły z lat 20., jedno z nich było szczególnie intrygujące – portret młodej kobiety na plaży. Fotografia ma w sobie „coś”, zresztą nie tylko my zwróciliśmy na to uwagę. W 2014 roku Piękna Nieznajoma, bo tak nazwaliśmy panią z negatywu, pojawiła się na plakacie reklamującym zorganizowaną w Berlinie wystawę fotograficzną.
Próbowaliśmy rozwiązać zagadkę pani i jej uśmiechu. Bez skutku, nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia. Łamaliśmy sobie głowy coraz bardziej bezsilni. Ania zaczęła przeglądać toruńskie fotografie na portalu aukcyjnym i znalazła zestaw zdjęć, wśród których była fotografia tej samej kobiety w tym samym kostiumie, zapewne zrobiona tego samego dnia. Bardziej prawdopodobne wydaje się trafienie „szóstki” w totolotka. Udało się zdjęcia kupić i ustalić, skąd pochodzą. Nie udało się ustalić, kim była Piękna Nieznajoma. „Pustynię czyni pięknym to, że gdzieś kryje studnię”. Mamy jeszcze kilka tajemnic do rozwikłania.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nowości Gazeta Toruńska
Dodaj ogłoszenie