Wygrana trudna, ale ważna

Karol Piernicki
MKS zdobył dwa ligowe punkty, pokonując rywali 34:32. Mecz, który mógł być spacerkiem, trzymał w napięciu do ostatnich chwil.

MKS zdobył dwa ligowe punkty, pokonując rywali 34:32. Mecz, który mógł być spacerkiem, trzymał w napięciu do ostatnich chwil.

W ostatniej chwili ze składu MKS wypadł Paweł Stawicki. Doświadczony obrotowy rozchorował się. Dopiero na drugą połowę meczu dotarł za Adam Wudniak, któremu obowiązki zawodowe nie pozwoliły na rozegranie meczu w pełnym wymiarze. - Oddał dwa niecelne rzuty, ale za to udanie współpracował z pozostałymi graczami – wyjaśnia trener Sylwester Ziółkowski. – Jak zwykle, pomógł zespołowi w defensywie.

Goście również nie stawili się w pełnym składzie, co potwierdza słowa ich szkoleniowca Edwarda Wierzbowskiego o problemach kadrowych akademików na wyjazdach. Wynik spotkania otworzył Paweł Suchocki, ale chwilę później wyrównał Tomasz Kakowski.

<!** reklama>Gra była wyrównana, choć tempo nie olśniewało. Przez 20 minut żadnej z drużyn nie udało się osiągnąć więcej niż dwóch bramek przewagi. W grudziądzkiej bramce zagrał Kamil Didyk i kilka jego interwencji pomogło nie stracić bramki.

- Na pewno Kamil, który jest młodym zawodnikiem, spisał się bardzo dobrze – chwali kolegę Tomasz Kakowski, zawodnik MKS. – Również świetnie grał Mateusz Nalaskowski. Zdobyliśmy tak wiele bramek.

Ostatnie minuty pierwszej połowy to przestój gospodarzy i na przerwę goście schodzili z czterobramkową zaliczką. Po zmianie stron spotkanie nabrało rumieńców. Zwycięstwo, tak bardzo potrzebne naszym graczom zaczęło się oddalać. Jednak konsekwentna gra w obronie i skuteczna w ataku pozwoliła na doprowadzenie do remisu w 42. minucie. - Wygraliśmy ten fragment gry 7:1 – zauważa Sylwester Ziółkowski. I kiedy wydawało się, że już nic się nie wydarzy, grudziądzki zespół znowu pokpił sprawę. Pięć bramek przewagi na pięć minut przed końcem meczu nie pozwoliło na spokojną wygraną. Goście zerwali się do szaleńczego ataku i zdobyli cztery bramki z rzędu. W 60. minucie MKS prowadził tylko jedną bramką, ale udało się dowieźć prowadzenie do końca. Dwa punkty zostały w Grudziądzu, po zwycięstwie 34:32. Bohaterem spotkania był Tomasz Kakowski, zdobywca 13 bramek. Zagrał na nietypowej dla siebie pozycji kołowego i rewelacyjnie „załatał dziurę” pod nieobecność Pawła Stawickiego.

- To jeden z moich najlepszych meczów – przyznaje zawodnik. – Na trybunach było wielu moich znajomych i dlatego podwójnie chciałem się dobrze pokazać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie