Wyobraź sobie Polskę – czyli o kraju naszym, w którym nie ma kredytów frankowych

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
FOT. PIOTR SMOLINSKI / POLSKA PRESS

Czasami mam wrażenie, że żyję w krainie dziwnej, a nawet przedziwnej. Takiej mocno alternatywnej wobec świata, którzy normalni ludzie rozumkiem ogarniają. Bo jak się zajrzy do internetów, to kto jest dziś najpopularniejszym polskim sportsmenem? Panowie Najman i Żyła, o których każdy serwis klepie na okrągło. A jaka polska uczelnia idzie w górę jak żadna? No nasz KUL drogi, bo tamtejsze periodyki uczone ponoć są tak bezcenne dla świata, że „Nature” to się może schować.

Ale czasami chciałbym żyć w świecie alternatywnym, a jakoś nie żyję. Bo czy wyobrażacie sobie, drodzy rodacy, Polskę, w której nie ma problemu kredytów frankowych? Albo w której ten problem rozwiązano rach-ciach, jak w każdym innym kraju?

Frankowe koszmary powróciły w tym tygodniu za sprawą sygnałów, że banki mogą być wreszcie zmuszone do zawierania sensownych ugód. Bo jeśli Sąd Najwyższy w marcu interpretacjami uprości postępowania - i sędziowie w miastach i miasteczkach nie będą już co dnia odkrywać Ameryki - to sprawy nie będą trwały latami. A to spowoduje, że ruszą pozwy. A to z kolei zaowocuje większą giętkością banków. Już nawet jeden testuje „pilotaż”, choć na razie giętki nie za bardzo.

A jaka byłaby Polska bez tych kredytów? Na pewno byłaby dalej. Bo to nie były chwilówki – te kredyty brały najbardziej dynamiczne rodziny, co to wzięły los we własne ręce na chwałę swoją i ojczyzny drogiej. I nagle te 750 tysięcy rodzin dostało kamień na szyję i łańcuch na nogę. Zamiast rozwijać firmy, zmieniać mieszkania i płacić coraz większe podatki, zaczęły pracować na banki, które dostały bonus stulecia. Bo przecież nie udawajmy, że przy tych kredytach ktoś oglądał w realu jakieś franki. Pożyczano złotówki.

Inne byłoby też zaufanie do wszelkich instytucji. I do banków, które uważano by za banki, a nie cwaniaków od gry w trzy kubki, i do nadzoru państwowego, który brał kasę za spanie, a nie nadzorowanie. Bo w tym pojedynku mieliśmy zawodowców z banków i kompletnych amatorów po drugiej stronie. Jakby Bayern z dumą ograł kopaczy z podwórka i zapewnił sobie tłusty puchar sezonu.

Fora frankowiczów więc ożyły - i aż żal czytać, ile tam nadziei i chciejstwa. Na razie sytuację mają bowiem smętną. Bo albo płacą bankowi i liczą na cud, albo płacą i idą do sądu na niebywale drogi proces - bo kancelarie odkryły żyłę złota, a banki żądają setek złotych za proste zaświadczenia. Bo mogą. Cóż, w Polsce frankowicze to ofiary skali. Jest ich za dużo. I żeby sensownie załatwić tę sprawę, i żeby pogrzebać ich w czarnej dziurze.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie