Wyprzedził strażników miejskich w Chełmży. "Jechali 20 km na godzinę". Teraz ma problem

Maciej Czerniak
Maciej Czerniak
Komendant Straży Miejskiej w Chełmży nie chce komentować sprawy dotyczącej kierowcy, który wyprzedzał auto strażników. Ten z kolei twierdzi, że nie popełnił żadnego wykroczenia.
Komendant Straży Miejskiej w Chełmży nie chce komentować sprawy dotyczącej kierowcy, który wyprzedzał auto strażników. Ten z kolei twierdzi, że nie popełnił żadnego wykroczenia. Polskapress/Archiwum
Kierowca zawodowy jechał 700 metrów za ślimaczącym się radiowozem strażników miejskich. Wyprzedził ich. Po tygodniu przyszło wezwanie na komisariat. "Robią ze mnie pirata, to niepoważne i absurdalne", mówi mężczyzna.

Zobacz wideo: Zmiany w prawie. Będzie teraz mniej wypadków na drogach?

- 8 marca jechałem ulicą w ciągu drogi wojewódzkiej 551 w Chełmży. Przez jakieś 700 metrów miałem przed sobą samochód straży miejskiej, który poruszał się z prędkością 18-20 km na godzinę. Nie mogłem go wyprzedzić, ale kiedy nadarzyła się okazja, na przerywanej linii wykonałem w końcu ten manewr. To trwało może 2, 3 sekundy - mówi mieszkaniec Chełmży, który zgłosił się z tą sprawą do naszej redakcji. - Zjechałem na prawy pas zanim zaczęła się linia ciągła, jeszcze przed przejściem dla pieszych.

To Cię może też zainteresować

Mężczyzna mówi, że jechał z synem i żoną. Syn miał komentować podejrzanie dziwny, powolny sposób jazdy radiowozu straży miejskiej: - Tatuś, co oni? Nie mogą jechać szybciej? Oni pchają to auto, czy co?

- Po wszystkim wyjaśniłem dziecku, że musiałem szybko wyprzedzić samochód, po to, by zakończyć manewr jeszcze w miejscu, gdzie pasy ruchu oddzielała linia przerywana. Tak, by nie dać pretekstu do ukarania mandatem - wyjaśnia mężczyzna. - Jestem kierowcą zawodowym, mam wszystkie kategorie prawa jazdy, jestem po psychotestach. Nie mogę sobie pozwolić na łamanie przepisów ruchu drogowego, bo prowadzenie pojazdów to moja praca. Jeżeli wyprzedzam, to muszę być na 100 procent pewny, że bezpiecznie i zgodnie z prawem zakończę cały manewr. Tu byłem tego pewny na... tysiąc procent.

Jestem człowiekiem rozsądnie myślącym i nie wyprzedziłbym pojazdu oznakowanego, jeżeli miałbym narazić się przez to na odpowiedzialność.

Straż miejska: Było wyprzedzanie na przejściu

Po wyprzedzeniu strażnicy miejscy - jak wynika z relacji - mieli nagle przyśpieszyć i "śledzić" kierowcę, który jechał przed nimi, jeszcze przez dwa, czy trzy kilometry. Tydzień później, kiedy już mieszkaniec Chełmży zapomniał o całej sytuacji, do jego domu przyszedł policjant. - Żona była w domu, bo syn ma nauczanie stacjonarne. Policjant poinformował żonę, że do godziny 13 muszę się stawić w komisariacie. Okazało się, że za zarzuca mi się "wyprzedzanie na przejściu dla pieszych".

- To jest dla mnie taka zniewaga, że nawet trudno mi się do tego odnieść - protestuje mężczyzna. - Chciałem wyjaśnić całą sprawę, poszedłem na policję, ale nie było tam w ogóle dyskusji. Tłumaczyłem policjantowi całą sytuację. Tylko wzruszył ramionami mówiąc, żę go nie było na miejscu. Zapytałem, czy naprawdę jest sens iść do sądu z taką sprawą; gdzie trzeba będzie sędziemu dowodzić, czy mogłem, czy nie mogłem wyprzedzić ślimaczące się auto strażników?

Mężczyzna udał się również na komendę Straży Miejskiej w Chełmży. I tam jednak nie znalazł zrozumienia. - Myślałem, że to jakaś pomyłka, że przecież na pewno można tę całą sprawę załatwić, porozmawiać z kimś rozsądnym. Komendant wezwał strażniczkę, która tamtego dnia jechała samochodem, który wyprzedziłem. Upierała się stanowczo, że wyprzedziłem na przejściu. Zwróciłem uwagę komendantowi, że najwyraźniej zatrudnia osoby mówiące nieprawdę. A on na to, że to słowo przeciwko słowu i nic z tym nie może zrobić. Ręce opadają.

Janusz Mikołajczyk, Komendant Straży Miejskiej w Chełmży nie chce komentować tej sprawy. - To są sprawy dla mnie niekomfortowe, bo po pierwsze nie byłem uczestnikiem tego zdarzenia. Sprawa została skierowana do policji z uwagi na to, że my, jako straż miejska nie możemy dokonywać czynności wobec pojazdu, który jest w ruchu. Nie chciałbym tu wyrokować, bo znam tych strażników.

Komendant twierdzi, że mężczyzna, który przyszedł, by wyjaśnić sprawę, miał "grozić" strażnicze miejskiej.

- Okoliczności tej sprawy są weryfikowane. Prawdopodobnie zostanie skierowana do rozpatrzenia przez sąd - mówi podinsp. Wioletta Dąbrowska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Toruniu.

20 km/h to prędkość, z jaką miał poruszać się samochód Straży Miejskiej w Chełmży
10 punktów karnych grozi za wyprzedzanie na przejściu dla pieszych

Wideo

Materiał oryginalny: Wyprzedził strażników miejskich w Chełmży. "Jechali 20 km na godzinę". Teraz ma problem - Gazeta Pomorska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Q
Qu

slowo to nie dowod - SZCEGOLNIE W SLUZBACH PARAMUNDUROWYCH!!!

K
KONSTYTUCJA !!!

Straż miejska – elitarna formacja ludzi, którzy nie dostali się do policji ze względu na swój bardzo niski iloraz inteligencji. Swoimi korzeniami sięga średniowiecza, gdzie nosiła nazwę – Draby Miejskie, co trafniej określa charakter tej formacji. Poza zmianą nazwy oraz podstawowego uzbrojenia (drewniane pały zamieniono na plastikowe) Draby Miejskie pozostały wierne swojemu posłannictwu w myśl hasła przewodniego: „Chroń urzędnika, bij dziada – twoim panem Miejska Rada!". Razem z policją i sądami tworzą sitwę popełniającą p**********a

G
Gość

Straż miejska..... nic mnie już nie zdziwi w tej formacji.

Dodaj ogłoszenie