Wyścig

Aleksander Nalaskowski
Zaczął się kolejny wyścig. Najpierw sprawdzian po podstawówce, parę dni potem egzamin gimnazjalny, a za chwilę matura. Młodzi ścigają się do lepszych gimnazjów, liceów, uczelni. Od samego niemal początku są wkręcani w tryby konkurencji i wolnego rynku. Zresztą nie tylko w szkole. Okazuje się, że i przedszkola są oblężone i spora grupa maluchów nie znajdzie w nich miejsca. To już oczywiście wada i niewydolność systemu…

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Zaczął się kolejny wyścig. Najpierw sprawdzian po podstawówce, parę dni potem egzamin gimnazjalny, a za chwilę matura. Młodzi ścigają się do lepszych gimnazjów, liceów, uczelni. Od samego niemal początku są wkręcani w tryby konkurencji i wolnego rynku. Zresztą nie tylko w szkole. Okazuje się, że i przedszkola są oblężone i spora grupa maluchów nie znajdzie w nich miejsca. To już oczywiście wada i niewydolność systemu…

Mam takie wrażenie, że przez ten wyścig szkoła i oświata (w najszerszym rozumieniu) stają się jak hipermarket. Już nie są miejscem uduchowionego przeżywania rozwoju, oazą spokoju i normalności, a stają się jakąś rozkrzyczaną giełdą. Siłą rzeczy też dowiadujemy się, że ktoś jest lepszy, a ktoś inny gorszy, że ktoś ma większe szanse, a ktoś inny nie ma ich wcale.

Czy naprawdę o to chodzi? Zdaję sobie sprawę, że nowoczesność, masowość edukacji skutkuje, między innymi, taką selekcją, że w gruncie rzeczy musiała się pojawić taka taśma produkcyjna i kontrola jakości produktu, ale jednocześnie żal, że taki nieco romantyczny i staroświecki charakter szkoły odchodzi do lamusa. Taka była stara matura. Była reliktem długoletniej tradycji. Była też skuteczna. W końcu i po niej młodzież studiowała, dawała sobie radę, zdobywała stopnie i tytuły naukowe.

<!** reklama>Mam wrażenie, że coś tracimy, że coś naszej tożsamości zabieramy. Zewnętrzne egzaminy, testy maturalne dowożone o świcie do szkół, komisje z obserwatorami, długi czas oczekiwania na wyniki, komputerowe logowanie na uczelnie… To oczywiście znamiona czasu, ale też zmiana świadomości. Już niemal nic nie wygląda tak samo.

Zresztą nie tylko z powodu matury. Trudno mi bowiem poważnie potraktować młodego inteligenta, kandydata na studia uniwersyteckie, który nie przebrnął uczciwie przez solidny kanon lektur, który nie zachwycił się Wańkowiczem, Jasienicą, Parnickim. Kiedyś to byłby wstyd, teraz bodaj już nie. Wynik w teście zastępuje z powodzeniem wiedzę, a dostanie się na studia jest oznaką mądrości. Tak chyba już zostanie. Bo w gruncie rzeczy edukacja oparta na kolekcjonowaniu informacji, na umiejętności ich natychmiastowego stosowania dominuje niepodzielnie. Trudno byłoby w wyobraźni lwiej części młodzieży znaleźć miejsce na filozofowanie, na głęboką i uczciwą refleksję. Świat pędzi, a oni wraz z nim. Wszystko, niemal wszystko, co nie daje się osiągnąć kliknięciem komputerowej myszki, jest już spóźnione, jest stare i niemodne. Czas stał się arbitrem życia. Im szybciej, tym lepiej. Cokolwiek, byle szybko, byle natychmiast. W ten sposób tworzymy gigantyczny bałagan znaczeniowy, historyczny, moralny. Przecież kiedyś będziemy musieli po sobie posprzątać.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie