Wytworne mordobicie

Ryszard Giedrojć
Lubię popatrzeć na befsztyk tatarski, wylegujący się na talerzu w wianuszku pokrojonej cebuli i ogórka kiszonego. W centralnym punkcie zalega żółtko, całość kompozycji dopełnia sardynka i mała kostka masła.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/giedrojc_ryszard.jpg" >Lubię popatrzeć na befsztyk tatarski, wylegujący się na talerzu w wianuszku pokrojonej cebuli i ogórka kiszonego. W centralnym punkcie zalega żółtko, całość kompozycji dopełnia sardynka i mała kostka masła. Tatar na twarzy mężczyzny zawsze wygląda nieświeżo, nawet gdy delikwent jeszcze nie wypluł zębów, a podbite oko nie ma fioletowej oprawy. Wstyd się przyznać, ale te upodobania estetyczne legły u podstaw mojej niechęci do oglądania walk bokserskich. W minioną sobotę przypadkowo zobaczyłem w Polsacie początek pojedynku naszego „Diablo” Włodarczyka z portorykańskim „Wizardem” Palaciosem i wpadłem w zachwyt, nie mogąc wyjść ze zdziwienia, że w tym czasie TVP Kultura pokazywała japoński horror, a nie boks. Jako debiutujący kibic na początku straciłem patriotyczną orientację i nie mogłem wyzbyć się chęci sprzyjania Palaciosowi. Nasz „Diablo” zasłaniał twarz, co nie robiło dobrego wrażenia, zaś Portorykańczyk promieniował życzliwością, nie zaniedbywał żadnej okazji, by okazać szacunek sędziemu i demonstrować respekt przed rywalem.

<!** reklama>Trudno było nie zauważyć, że Palacios, mieszkający i trenujący w USA, chyba padł ofiarą jakiegoś tamtejszego Jacykowa, który zaprojektował mu ładną, ale niefunkcjonalną spódniczkę. W trakcie każdej rundy Portorykańczyk kilka razy opuszczał ręce i podciągał opadające wdzianko, co, jeśli zważyć na rękawice, było sztuką. Słysząc nawoływania z narożnika, kibic nie miał złudzeń. Trener przez całą walkę zachęcał naszego „Diablo” do gwałtowniejszych rękoczynów, a i publiczność nie kryła, że oczekuje mordobicia. Dlatego postawa polskiego boksera zasługuje na szacunek. Włodarczyk oparł się pokusie niehonorowego sukcesu i ani razu nie zaatakował Palaciosa, gdy ten był bezbronny, bo podciągał spódniczkę.

Komentatorzy taktownie nie dostrzegali tych momentów. To była walka nie mniej atrakcyjna niż „Taniec z gwiazdami”, a takiej kultury i poszanowania przeciwnika nie jest dane nam oglądać w telewizyjnych programach publicystycznych z udziałem polityków.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie