Wyższa rata boli bardziej

Grzegorz Młokosiewicz, Zbigniew Juchniewicz
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Poszliśmy do banku trzy lata temu. To było tuż przed hossą. Chwilę później ceny mieszkań poszybowały w górę, ale my jeszcze zdążyliśmy - mówi pan Adrian, dziś mieszkaniec Czarnowa.

- Poszliśmy do banku trzy lata temu. To było tuż przed hossą. Chwilę później ceny mieszkań poszybowały w górę, ale my jeszcze zdążyliśmy - mówi pan Adrian, dziś mieszkaniec Czarnowa.

<!** Image 2 align=none alt="Image 166095" sub="W 2008 roku, kiedy budowano domy wielorodzinne w Czarnowie, o kredyt hipoteczny było dużo łatwiej niż obecnie / Fot. Archiwum">Adrian należy do szczęśliwców. Rodzina obdarowała go niedużą kawalerką. Podobnie zapobiegliwa była familia żony. Kiedy w drodze był 3,5-letni dziś Karol, udało się korzystnie spieniężyć odziedziczone mieszkanka. Starczyło na połowę wartego 240 tys. zł wygodnego lokum z ładnym poddaszem i oknami połaciowymi, mierzącego w sumie 102 metry kwadratowe.

800 złotych miesięcznie

- Resztę dołożyliśmy z kredytu zaciągniętego w szwajcarskich frankach w banku Millennium na 25 lat. Kiedy spłaciliśmy trochę zadłużenia, skróciliśmy ten okres do 20 lat choć mogliśmy obniżyć sobie raty. Płacimy co miesiąc około 800 zł. Wyższa rata boli bardziej, ale sobie radzimy. Nie jest to Beverly Hills, ale jesteśmy bardzo zadowoleni. Rozliczyliśmy się w urzędzie skarbowym i do tej pory nikt nas w tej sprawie nie ścigał. Dojeżdżamy z żoną do pracy w Bydgoszczy samochodami. Sporo wydajemy na benzynę, która cały czas drożeje, ale w razie czego mamy w Czarnowie trzy przystanki autobusowe. Franków do spłaty nam ubyło, za to złotówek, które zanosimy do banku - przybyło. Zatem jest teraz trochę gorzej niż kiedyś, ale myślę, że kredyt w złotych byłby dziś jeszcze droższy - mówi niedawno upieczony czarnowianin.

<!** reklama>Wiele młodych rodzin wyniosło się z Torunia i Bydgoszczy, wijąc sobie rodzinne gniazdka bliżej natury. Jak większość rodaków, pomagali sobie kredytami hipotecznymi, najchętniej denominowanymi we franku szwajcarskim, czyli w walucie uchodzącej za bardzo stabilną. Jak się okazuje, w kryzysie i ona podskoczyła, odsuwając mocno licznym kredytobiorcom perspektywę rozliczenia się z bankiem. W czasie hossy banki pożyczały nie połowę kwoty niezbędnej do zakupu nieruchomości, ale nawet i 120 proc. Kiedy jedno z małżonków traci pracę, raty tak dużego kredytu stają się trudne do udźwignięcia. Dlatego dziś o kredyt trudniej. Nie tylko ten hipoteczny.

W końcu 2010 roku badania Narodowego Banku Polskiego mówiły, że popyt na kredyty mieszkaniowe spadł w sześciu na dziesięć banków, a jeśli chodzi o tzw. kredyty konsumpcyjne, to spadek odnotowały dwie trzecie banków. Fiasko poniosła kampania reklamowa, zachwalająca kredyty gwiazdkowe. Jak podaje portal eGospodarka.pl - Polacy po prostu wolą nie kupić niż się zadłużać.

Można bez BIK

Mniejsze wzięcie kredytów spowodowały też zaostrzenia kryteriów w bankach. Skutkiem tego wielu potrzebujących je omija, pożyczając pieniądze tam, gdzie dają „tylko na dowód”, bez zaświadczenia o zarobkach i bez pytania o BIK.

W taki dość ryzykowny sposób można się jeszcze wspierać, kiedy na przykład w domu nagle zepsuje się pralka. Za 1-1,5 tys. kupimy nie najgorsze urządzenie. Choć „na dowód” przyjdzie nam spłacić z reguły tyle, że starczyłoby na kolejną pralkę i to pewnie dużo droższą... Średnio zarabiający sobie jeszcze z tym poradzą...

Inaczej jest...

... z kredytem mieszkaniowym. Tu pożyczamy znacznie większe sumy, ale bez czystego konta w Bankowej Informacji Kredytowej się nie obejdzie. Choć banki ścigają się w obniżaniu marż, to każdy wymaga ubezpieczenia. To dodatkowy koszt, choć zapewnia poczucie bezpieczeństwa obu stronom. Jak podaje eGospodarka.pl, zdolność kredytowa nam się ostatnio nawet poprawiła. Trzyosobowa rodzina z dochodami netto 6 tys. zł, zadłużająca się na 30 lat na 90 proc. wartości nieruchomości i bez dodatkowych obciążeń kredytowych, mogła średnio na koniec grudnia pożyczyć w złotych 550,7 tys. zł wobec 509,3 tys. zł w październiku, czyli o 8 proc. więcej.

Spójrzmy, jak to jest obecnie w Kujawsko-Pomorskiem. Jak podaje doradca z Aspiro, Oliwia Chmielewska, jeżeli dochód trzyosobowej rodziny, niemającej zobowiązań finansowych sięga 4,5 tys. zł, to może ona dostać na 30 lat spłaty 375 tys. zł w mBanku, 288 tys. w ING przy ratach równych, albo 374 w malejących. 364 tys. zł pożyczą jej w PKO BP, a w Banku Pocztowym aż 500 tys. zł.

Jak się okazało po raz kolejny, nie taki diabeł straszny... bowiem zapisy tzw. rekomendacji T Komisji Nadzoru Bankowego, które obowiązują od 23 grudnia, nie są dokuczliwe dla klientów zainteresowanych kredytami mieszkaniowymi.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie