Yeti połakomił się na kotlety

Tadeusz Oszubski
Odkryto kolejne ślady mające dowodzić, że w Australii żyje reliktowy hominid. Australijskie yeti, rzekomo nieznane nauce torbacze, które przyjęły formę wielkiej małpy, nazywane są yowie i biali przybysze mówią o nich od ponad stu lat.

Odkryto kolejne ślady mające dowodzić, że w Australii żyje reliktowy hominid. Australijskie yeti, rzekomo nieznane nauce torbacze, które przyjęły formę wielkiej małpy, nazywane są yowie i biali przybysze mówią o nich od ponad stu lat.

<!** Image 2 align=right alt="Image 82533" sub="Myśliwy Paul Compton w australijskim regionie Glen Innes sfotografował tajemnicze człekopodobne stworzenie z odległości ok. 35 metrów. / Fot. Archiwum">Czasopismo „Canberra Times” doniosło 25 marca o kolejnym przypadku sfotografowania yowie, czyli australijskiego yeti. Fakt wykonania zdjęć oraz przebadania włosów domniemanego yowie ujawnił myśliwy Paul Compton, który jest przekonany, że to tajemnicze człekopodobne stworzenie żyje w regionie Glen Innes. Compton nie tylko sfotografował yowie, ale też zebrał włosy tego stworzenia i wykonał odlewy śladów jego stóp.

Myśliwy krótko przed Bożym Narodzeniem 2007 roku wybrał się wraz z nastoletnim synem na północny zachód Glen Innes. Spędzili na odludziu tydzień i wykonali ponad 900 zdjęć. Dwie fotografie wywołały zaskoczenie: widać na nich jakąś ciemną, człekopodobną sylwetkę. Paul Compton jest pewny, że utrwalił w kadrze yowie.

<!** reklama>- Teren jest tam bardzo trudny - wiele skalnych osuwisk, połamanych drzew. Jeżeli yowie żyje w Australii, to tylko w takich miejscach - oświadczył Paul Compton. - Sfotografowałem yowie, gdy zobaczyłem ruch w miejscu, w którym zostawiałem przynętę dla tej istoty. Były to kotlety w woreczku z folii, zawieszone na gałęzi drzewa. Już po kilku dniach yowie połakomił się na kotlety i zostawił tylko rozpruty woreczek.

Myśliwy sfotografował tajemnicze człekopodobne stworzenie z odległości ok. 35 m.

- Powiedziałem potem synowi, by stanął w tym samym miejscu, co yowie, a ja pozostałem tam, gdzie robiłem zdjęcia - wyjaśnia Paul Compton. - Dzięki temu ustaliłem, że to tajemnicze stworzenie poruszające się jak człowiek, w pozycji wyprostowanej, miało nieco ponad 135 cm wzrostu.

Z czym właściwie zetknął się australijski myśliwy?

- Osobiście uważam, że yowie to potomek starodawnej olbrzymiej małpy, Gigantopithecusa, która żyła w Azji jeszcze 10 tys. lat temu - twierdzi Compton. - Zebrane przeze mnie w Glen Innes włosy tej istoty, których kłąb zaczepił się na gałęziach gęstych krzewów, wysłałem do Stanów Zjednoczonych doktorowi Hennerowi Fahrenbachowi z Oregon Regional Primate Research Centre in America. Dr Fahrenbach przebadał sierść i uważa, że yowie to także gatunek naczelnych, a jego włosy są takie same, jak włosy amerykańskich bigfootów, czy sasquatchów.

To niejedyne doniesienie i hipoteza na temat yowie. Australijscy osadnicy słyszeli o yowie przynajmniej 100 lat wcześniej niż na świecie znany stał się himalajski człowiek śniegu, yeti. Ta duża, porośnięta futrem istota ma stałe miejsce w tradycji Aborygenów.

W Australii odnotowano wiele przypadków zaobserwowania yowie. Najstarsze pochodzą z czasów kolonizowania kontynentu przez Brytyjczyków.

W 1795 roku grupa osadników, która wybrała się na polowanie, zobaczyła wielkie, przypominające człowieka, porośnięte futrem zwierzę. Spotkania z takimi stworzeniami w dzikich wąwozach Hornsby na północ od Sydney odnotowano w 1822 roku.

Jeszcze pod koniec XIX wieku widywano yowie w okolicach Melbourne. Współczesne doniesienia pochodzą z zasady z terenów rzadko odwiedzanych przez człowieka.

Kryptozoolodzy zgromadzili sporo dowodów istnienia yowie. To, jak w przypadku innych domniemanych reliktowych hominidów, odlewy odcisków stóp, niewyraźne zdjęcia i nieliczne amatorskie filmy. Szczególnie głośno było o nagraniu wideo, powstałym latem 2006 roku.

Troje turystów, rodowitych Australijczyków, wyjechało na weekend w góry Katoomba. Nocą dostrzegli oni jakąś wielką, ciemną postać przemykającą przez okolicę. Stworzenie poruszało się w pozycji wyprostowanej, ale nie był to chód człowieka. Australijczycy chwycili za kamerę i sfilmowali niezwykłą istotę. Powstało trwające minutę nagranie, które obiegło cały świat. Widać na nim postać przyglądającą się w ciemnościach filmującym ją ludziom. Kryptozoolodzy założyli, że na filmie widać yowie.

Czym właściwie są yowie? Według hipotezy lansowanej przez grupę australijskich kryptozoologów, jest to nieznany nauce torbacz, który przyjął formę wielkiej małpy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie