Z Albumem na spacerze uliczkami średniowiecznej Brugii

Roman Such
W sezonie Brugia oblegana jest przez turystów. Przejażdżki łodziami to jedne z wielu atrakcji
W sezonie Brugia oblegana jest przez turystów. Przejażdżki łodziami to jedne z wielu atrakcji Roman Such
Z belgijską Brugią Toruń ma wiele wspólnego. Oba miasta należały do Hanzy, ich starówki są wpisane na listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.

W Brugii, poza samą starówką, widnieją na tej liście także domy beginek. My mamy uniwersytet, Brugia bardzo prestiżowe Kolegium Europejskie, najstarszą na świecie instytucję prowadzącą podyplomowe studia nad integracją europejską. Stolicy Flandrii Zachodniej, w przeciwieństwie do Torunia, udało się uzyskać w 2002 roku tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.
[break]
Pod względem powierzchni Toruń jest mniejszy od Brugii, pod względem liczby mieszkańców bije ją na głowę. W Brugii 115 tys. mieszkańców, u nas ok. 203 tys. Najważniejszą cechą wspólną jest zachowany średniowieczny układ obu urokliwych i pełnych zabytków miast, położonych nad wodą. Przez Brugię wije się rzeka Dijver, przecinają ją liczne kanały.

W małym białym domku

Jedna z dróg na starówkę wiedzie przez pięknie zachowaną kolonię białych domków zamieszkałą przez beginki. W internecie można przeczytać, że ostatnia z beginek zmarła w 2013 roku, tymczasem cieszące się dobrym zdrowiem, całe i żywe można spotkać na ulicach Brugii, w parku wokół ich białych domków i kościoła. Obecnie, jeśli wierzyć miejscowym przewodnikom, w Brugii mieszka 18 beginek. Każda zamieszkuje osobny, nie taki znowu mały domek. Beginki to laickie stowarzyszenie religijne kobiet powstałe na początku XII wieku na zachodzie Europy. Poświęcały się w całości życiu religijnemu i działalności dobroczynnej. Chociaż noszą wyróżniające je zakonne stroje, nie są jednak zakonem, nie składają ślubów zakonnych. Beginki zajmowały i zajmują się pielęgnowaniem chorych, nauczaniem dzieci, zbieraniem i rozdziałem żywności, odzieży wśród potrzebujących. Każda wspólnota beginek czy begardów, skupiających mężczyzn, rządziła się swoimi prawami. Posiadały przełożonego domu, wspólną kasę, budynki, wspólnie spożywały posiłki, wspólnie się modliły.
I tutaj historyczna ciekawostka. Między 1293 a 1300 rokiem włocławski biskup Wiesław osadził w swoich dobrach, w... podtoruńskim Kaszczorku pięciu begardów. Wznieśli oni jedyny na ziemiach polskich kościół i klasztor, od którego powstała nazwa Kaszczorek. Następca biskupa Wiesława Gerward usunął begardów z Kaszczorka w 1321 roku i przeniósł ich do swoich dóbr w Dobrzejewicach. Tak więc trzeba sporo przejechać, aby się czegoś dowiedzieć o swoim mieście.
Nie będziemy udawać znawców ani przewodników po Brugii, może tylko jeszcze jedna wiadomość świadcząca o przywiązaniu do tradycji. W najbardziej prestiżowym miejscu, na starym rynku wznosi się pomnik Jana Breydela i Pietera de Coninca, przywódców powstania przeciwko Francuzom w... 1302 roku. W jego rocznicę, 11 lipca składa się tutaj wieńce, a mieszkańcy mają dzień wolny od pracy.

Widzę, że nie widzę

Za płotem trawa zawsze wydaje się zieleńsza. Można się zachwycać architekturą, malowniczymi zakolami płynącej przez starówkę rzeki, podziwiać sklepowe wystawy z belgijskimi czekoladkami i koronkami, które są miejscową specjalnością. Nam, podczas krótkiego spaceru po Brugii najbardziej rzuciło się w oczy to, czego nie było. A więc brak reklamowych banerów rozwieszonych nad uliczkami, witryn zaklejonych do ostatniego centymetra zachętami do wzięcia pożyczek, napaćkanych jeden na drugim szyldów, wszelkiej maści napisów i ozdobników, słupów ogłoszeniowych na rogu każdej ulicy. Ta reklamowa wstrzemięźliwość nie wynika z jakichś przepisów, zakazów, ale z poczucia smaku, odpowiedzialności nie tylko za swój biznes, ale także wygląd otoczenia. Dla zilustrowania tego, co mamy na myśli, zapraszamy na naszą ulicę Szewska. Przy niewielkim punkcie wymiany walut naliczyliśmy 13 napisów „Kantor” - na budynku, na wystającym szyldzie i na najnowszym reklamowym przekleństwie: banerach-żaglach.
Warto pojechać do Brugii (ale względem porządku, nie jest ona żadnym wyjątkiem wśród zachodnioeuropejskich miast i miasteczek), żeby pospacerować uliczkami wolnymi od krzykliwych reklam. Taka wstrzemięźliwość może bierze się stąd, że już w średniowieczu Brugia uchodziła za kolebką kapitalizmu, my raczkujemy w prowadzeniu własnego biznesu. Jeśli chodzi o uliczne reklamy, wciąż znajdujemy się na etapie handlu z turystycznych łóżek.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie