Z biznesem jej do twarzy. Joanna Cieślak-Ospalska

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Joanna Cieślak-Ospalska rok temu rozpoczęła cykl spotkań z kobietami „Z biznesem mi do twarzy”
Joanna Cieślak-Ospalska rok temu rozpoczęła cykl spotkań z kobietami „Z biznesem mi do twarzy” Monika Ciaiolo
O kobiecej przedsiębiorczości i budowaniu własnego wizerunku rozmawiamy z Joanną Cieślak-Ospalską, pomysłodawczynią cyklu spotkań z kobietami „Z biznesem mi do twarzy”.

Kiedy filozofka zaczęła interesować się biznesem i prowadzeniem spotkań na ten temat?

Rozmawiałam kiedyś z przyjaciółką o różnych pomysłach na biznes, które mogłybyśmy zrealizować. I prawie każdy z nich podsumowałyśmy jednym zdaniem: „Ciekawy, ale nie w Toruniu”. Uznałyśmy, że toruński, niewielki rynek jest już nasycony i nasze pomysły albo nie znajdą odbiorców, albo w danej branży istnieje już konkurencja. Naszą rozmowę zakończyłyśmy w dosyć ponurym nastroju. Jednak nie mogłam o tym przestać myśleć. I gdy zaczęłam analizować nasze obawy, okazało się, że są one bezpodstawne. Wystarczyło rozejrzeć się chociażby wśród moich znajomych, aby się przekonać, jak wielu z nich z sukcesem prowadzi biznesy, choć wcale nie zdecydowało się na przeprowadzkę do większego miasta.

Okazało się, że i w Toruniu może się udać?

Tak. To wtedy postanowiłam, że chcę tych ludzi pokazywać. Dosłownie. Chcę ich wskazywać jako przykład tych, którym się udało, by przekonać nieprzekonanych, że w Toruniu można stworzyć dobrze prosperującą firmę.

Bohaterkami Pani spotkań są kobiety. A dlaczego nie mężczyźni?

Kiedy narodził się pomysł na cykl spotkań, byłam w trakcie urlopu macierzyńskiego. Zaczęłam zauważać, jak niepewnie czują się kobiety, które zostają matkami. Nie dość, że nie wiedzą, czy poradzą sobie z opieką nad dzieckiem, to obawiają się także o swoją pracę po powrocie z urlopu macierzyńskiego. Wiele wprost przypuszcza, że nie będą miały dokąd wrócić, że ich stanowiska są już zajęte przez inne osoby, albo zostaną zlikwidowane. I te kobiety potrzebują pozytywnego przykładu innych kobiet, które pokonały przeciwności i prowadzą firmę, odnoszą sukces w biznesie, a jednocześnie łączą obowiązki zawodowe z domowymi.

Co nie jest wcale takie proste?

Nie jest. Chyba żadna z kobiet, które były bohaterkami spotkań „Z biznesem mi do twarzy” nie powiedziała, że prowadzenie biznesu jest łatwe. Albo zasiadanie na stanowiskach kierowniczych. Wiele z nich podkreślało, że ciężko pracowały, po kilkanaście godzin na dobę, 7 dni w tygodniu, ale ta ciężka praca w końcu się opłaciła.

Czy podczas prowadzonych przez Panią spotkań zdarzyło się coś, co było dla Pani zaskoczeniem?

Chyba najbardziej to, na co sama jestem wyczulona z racji własnych zainteresowań zawodowych - czasem trudno mi było przekonać panie, by wystąpiły w roli bohaterki - mentorki. Nie dlatego, że nie miały zaufania do mnie czy do samej formuły spotkań. Wręcz przeciwnie. Wahały się jednak, wypowiadając sakramentalne „Ja? Ale cóż ja takiego zrobiłam, żebym teraz miała o tym opowiadać?”. Mimo wielu lat działania w biznesie i naprawdę dużych sukcesów na koncie, nie chciały się promować, w pewien sposób czuły się zawstydzone i zakłopotane, że teraz ktoś o nich będzie mówił. Wciąż bardzo mnie smuci, gdy kobiety nie chcą mówić o swoich sukcesach. Wstydzimy się, bo od dziecka słyszymy, żeby się nie chwalić, żeby się nie wychylać, że jeśli jesteśmy dobre, to nie musimy o tym mówić, inni na pewno to zauważą. I mamy teraz taką sytuację, że są kobiety, które niemalże przenoszą góry, ale nikt o nich nie wie.

A jak te spotkania wpłynęły na Panią?

Muszę przyznać, że wiele zmieniły w moim życiu. Przede wszystkim zawodowo. Po powrocie z macierzyńskiego przez kilka miesięcy pracowałam jeszcze na etacie, a gdy się okazało, że centrala pozwala nam się rozwijać poza strukturami firmy, czyli mówiąc wprost - zwalnia nas, postanowiłam działać na swoim. Dzięki spotkaniom, ich bohaterkom a także bardzo pozytywnemu odbiorowi ze strony publiczności nabrałam pewności, że idę w dobrym kierunku.

Czyli?

Zajmuję się tym, czym właściwie zajmowałam się od wielu lat, czyli wizerunkiem, komunikacją społeczną i promocją. Coraz częściej dostaję zgłoszenia od kobiet, które chcą zmiany w swoim życiu zawodowym i potrzebują kogoś, kto pomoże im wzmocnić wizerunek i rozpoznawalność. Niebawem organizuję konferencję (30.09) i warsztaty (1.10) „Z biznesem NAM do twarzy” Wydarzenia te będą podsumowaniem cyklu 12 spotkań. Jeszcze raz zobaczymy się i porozmawiamy o kobiecej przedsiębiorczości.

Czytaj takżeZ biznesem mi do twarzy

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie