Z królową pod dachem

Michał Żurowski

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zurowski_michal.jpg" >52 złote, 45 srebrnych i 66 brązowych trofeów. 163 polskie medale na rozgrywanych od 1967 roku zawodach o prymat na Starym Kontynencie. Piękny dorobek, zapewne jeden z najlepszych w historii naszego sportu. Większość Czytelników pewnie wie, o którą imprezę chodzi. Od dziś w Paryżu - a w naszych telewizorach na Eurosporcie i w TVP Sport - 33. halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Weekendowe rekomendacje - mimo konkurencji wielu innych wielkich wydarzeń - zaczynam od lekkoatletycznych HME, bo to impreza (przepraszam za wyrażenie) kultowa. Dla kibiców, ale i - mam nadzieję - dla sportowców.

<!** reklama>Moje pokolenie - generacja zakochana w sporcie mniej więcej tak długo, jak sięga właśnie historia HME - pamięta choćby Goeteborg ’74 (8 medali, 5 złotych, m.in. Michała Joachimowskiego) czy Katowice ‘75 (10 medali, 2 złote), młodsi wspominają Sindelfingen ’80 (10 medali, 4 złote), najmłodsi Walencję ’98 (6 krążków, 3 złote, wśród nich Sebastiana Chmary) i Wiedeń 2002 (7 krążków, w tym 4 najcenniejsze). Od niezawodnego w hali średniodystansowca Henryka Szordykowskiego, multimedalistki Ireny Szewińskiej, plejady płotkarek i tyczkarzy lat 70., poprzez sprinterów z Marianem Woroninem na czele, aż po Artura Partykę, Pawła Czapiewskiego i Marcina Urbasia. Ileż wspomnień, radości, wzruszeń& Dla lekkoatletów, od dziś reprezentujących Polskę w Paryżu, ta historia powinna być wyzwaniem. Jak rodowa kolekcja, której nie wypada rozmienić na drobne, a wręcz należałoby wzbogacić. Tu liczymy zwłaszcza na tyczkarkę Annę Rogowską i tyczkarza (z Zawiszy!) Pawła Wojciechowskiego, na średniodystansowców Marcina Lewandowskiego (znów Zawisza) i Adama Kszczota oraz na& „Szordykowskiego w spódnicy” czyli Lidię Chojecką mającą w swoim dorobku już trzy złote i dwa srebrne medale HME na 1500 i 300 metrów.

Gdyby nie złe wieści sprzed dwóch dni z Rosji, żałowalibyśmy pewnie, że lekkoatletyczne emocje w Paryżu zbiegają się z MŚ biathlonistów. Niestety, już wiemy - Tomasz Sikora nie wystąpi w Chanty-Mansyjsku. W tej sytuacji pozostaje nam emocjonować się męskim pojedynkiem Norwegia - Reszta Świata i kibicować Polkom. W jutrzejszym sprincie liczymy na Agnieszkę Cyl, ale faworytką jest rewelacyjna ostatnio Norweżka Berger. Dalej kolejka do podium dłuuuga: Finka Makarainen, Szwedka Ekholm, Rosjanki z Zajcewą na czele, Francuzka Brunet, a przede wszystkim Niemki - miss biathlonu Magdalena Neuner i doświadczona Andrea Henkel. Celowo polecam te dwie imprezy, bo o kończących się MŚ narciarzy klasyków w Oslo przypominać nie trzeba. Na pewno obejrzę drużynowy konkurs skoków. Bieg pań na 30 km& Nie wiem& Astma - wątpliwości co do Norweżek, ale i histeria po polskiej stronie - już mnie trochę męczy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie