Z okazji Dnia Matki - o heroicznej kobiecie, która w latach wojny sama musiała troszczyć się o los swojej rodziny [Album Rodzinny]

Barbara TobolewskaZaktualizowano 
To ja z Jolą Bączkowską ( z lewej). Choć mieszkamy daleko od siebie, przyjaźnimy się od ponad siedemdziesięciu lat Nadesłana
Właśnie mijają 72 lata, od kiedy w liceum im. Królowej Jadwigi przy ul. Sienkiewicza w Toruniu zawiązała się moja przyjaźń z Jolą Bączkowską.

Całe lata jesteśmy z Jolą w kontakcie, obie już wdowy, mamy czas na wspomnienia. Chociaż mieszkamy dość daleko od siebie, ja w Częstochowie, Jola we Wrocławiu, to jednak się odwiedzamy i często wracamy myślami do wojennych lat w Toruniu, do czasów naszego trudnego dzieciństwa.

Podczas ostatniego spotkania rozmowa zeszła na wojenne losy naszych rodzin. Jak wielką rolę w tych latach upokorzenia i stałego zagrożenia odegrały nasze matki! MATKI POLKI! Walka o codzienny byt, strach przed stałym niebezpieczeństwem, troska o zachowanie języka polskiego i pamięci o dalekich ojcach. Były to matki samotne, w kwiecie wieku, stęsknione za mężami i niespokojne o to, czy i kiedy ich zobaczą.

Właśnie taką niezwykłą, a może w tamtych czasach zwykłą historię o swojej mamie opowiedziała mi Jola. Z dystansu tylu lat i bagażu naszych doświadczeń wyłania się cały heroizm jej walki o życie i dusze czwórki dzieci.

Zobacz też:

Prezes Toruńskiej Infrastruktury Sportowej winny, ale bez za...

Wychowana w zamożnym majątku Puc (koło Kościerzyny) panna Zofia Krefft w 1928 roku poślubiła Konstantego Bączkowskiego, pracownika służb specjalnych. Jest świetnie przygotowana do roli pani domu. Młodzi mieszkają w różnych miejscach (w Chełmnie, Karczewie), wreszcie w Toruniu przy ul. Mickiewicza 105. Rodzą się dzieci: Edmund, Halina, Jolanta i Ewa rok przed wojną.

Przenoszą się do mieszkania na Nowym Rynku 2. Pan Konstanty często bywa poza domem, nigdy nie może podać dokładnej daty powrotu. Taka służba! W 1939 roku głównie przebywał w Gdańsku. Krótko przed wybuchem wojny wrócił do Torunia.

31 sierpnia 1939 roku rano przed kościołem św. Jakuba żegna się rodzina Bączkowskich z ojcem i mężem. Nikt nie mógł przewidzieć, że zobaczą się dopiero po 18 latach!

I nagle pani Zofia uświadomiła sobie, że została sama z czwórką małych dzieci, że teraz cała odpowiedzialność spadła na nią.

W chwili wkroczenia Niemców do Torunia rodzina miała powody do niepokoju, bo okupanci dobrze wiedzieli „who is who” w tym mieście.

Najpierw trzeba było oddać radio, to sprzęt zabroniony. Oddała. Już miesiąc później otrzymali pismo jednoznacznie nakazujące opuszczenie Torunia z prawem zabrania bagażu po 10 kg na osobę. A Ewunia miała roczek! Z bagażem? To znaczy do jakiegoś obozu!

Zrozpaczona kobieta postanowiła walczyć. Elegancko ubrana, a była wyjątkowo ładna, z biegłą znajomością języka niemieckiego wyruszyła do odpowiedniego Amtu i domagała się wyjaśnień, dlaczego ona i jej dzieci, wszyscy tu na tym Pomorzu urodzeni - nagle mają Toruń opuścić. Udało się wywalczyć zgodę na pozostanie w swoim mieszkaniu.

Miejscem zabaw dzieci mieszkających na i wokół Nowego Rynku - był oczywiście plac rynku. Chłopcy często strzelali z procy, po którą sięgał też mały Edmund. Niestety, jego „pocisk” trafił kiedyś niemieckiego żołnierza stojącego w oknie pobliskiego szpitala. Zrobiła się awantura, ustalono winowajcę i któryś ze strażników dostał zlecenie, aby chłopca ukarać. Bardzo się do tego przyłożył. Wyglądało to tak, jakby katowanie dziecka sprawiało mu przyjemność. Edmund ledwie z życiem uszedł, a twarzy swego oprawcy nigdy nie zapomniał!

Zobacz również:

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2019. Lokale wyborcze w T...

W pierwszych tygodniach 1940 roku pani Zofia otrzymała od swojego męża list z fotografią z Rumunii, dokąd został internowany. I to była jedyna wiadomość od ojca i męża na następnych kilkanaście lat. Została sama. O wszystkim musi myśleć sama. Od niej zależy los dzieci. Czy jeszcze kiedyś męża zobaczy? Ile ta wojna potrwa?

Już w połowie 1940 roku spotkał rodzinę Bączkowskich kolejny cios. Pewnego dnia przed drzwiami mieszkania stanął niemiecki oficer z żoną, z dzieckiem na ręku z żądaniem natychmiastowego opuszczenia lokalu. Tak jak stali. Bez dyskusji Niemcy weszli, zamknęli za sobą drzwi, a pani Zofia z czwórką dzieci została na klatce schodowej.

O dalszych losach pani Zofii i jej dzieci w latach wojny napiszemy za tydzień.

Niech ta opowieść będzie przyczynkiem do wspomnień i - jeśli są wśród nas - okazją do złożenia życzeń Wszystkim Matkom w dniu ich Święta.

Zobacz również:

Wideo

Materiał oryginalny: Z okazji Dnia Matki - o heroicznej kobiecie, która w latach wojny sama musiała troszczyć się o los swojej rodziny [Album Rodzinny] - Nowości Dziennik Toruński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3