Z pamiętnika sharpownika

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Kradzieże, narkotyki w toalecie, wybrakowana produkcja - to sekrety fabryki telewizorów LCD Sharp Manufacturing Poland w Ostaszewie, dotąd skrzętnie skrywane przez dyrekcję i samych pracowników fabryki.

Kradzieże, narkotyki w toalecie, wybrakowana produkcja - to sekrety fabryki telewizorów LCD Sharp Manufacturing Poland w Ostaszewie, dotąd skrzętnie skrywane przez dyrekcję i samych pracowników fabryki.

<!** Image 2 align=right alt="Image 80527" sub="Kierunek: Ostaszewo. Pracownicy do Sharpa zjeżdżają codziennie z całego województwa. Większe grupy dowożone są specjalnymi autobusami, mniejsze organizują transport same. Fot. Adam Zakrzewski">Odchodzącym rozwiązują się języki: - Nam już wszystko jedno - mówią. Sharp się z nimi żegna, nie przedłużając umów o pracę. Robotę traci właśnie kilkaset osób z całego regionu. Bo do Ostaszewa codziennie zjeżdżają ludzie z Chełmży, Torunia, Grudziądza, Wąbrzeźna, Lipna, Kikołu, Rypina, Bydgoszczy, Świecia i mniejszych miejscowości. Większość kierowana przez urzędy pracy. Zarabiają około najniższej krajowej.

Komputery na linkach

- Pracowaliśmy też z ludźmi z wyrokami, nie tylko za alimenty. Były przypadki wyprowadzania ludzi z zakładu przez policję - opowiada Robert z Grudziądza. - Ale o tym oficjalnie się nie mówi, tak samo jak o kradzieżach. W Sharpie dużo rzeczy ginie. Pracownicy pracownikom kradną klapki, ciuchy, buty. No, i z samej fabryki się wynosi. Z łazienek ktoś powykręcał prysznice. A komputery, te, które są na halach do „wklepywania” danych, przymocowano teraz linkami metalowymi.

<!** reklama>Dotychczas Sharp zatrudniał około 2,5 tysiąca osób, łącznie z pracownikami tymczasowymi, wynajętymi z agencji pośrednictwa pracy. W marcu ogłosił, że „zmienia model biznesowy” i wiąże się to z nową polityka personalną. - Zwolnienia będą postępować stopniowo. Tak, by do końca drugiego kwartału liczba zatrudnionych wynosiła niecałe 1800 osób. Rezygnujemy też całkowicie z pracowników tymczasowych - mówi Witalis Korecki, dyrektor ds. personalnych w fabryce.

<!** Image 3 align=right alt="Image 80529" sub="28.08.2007 r. Przecięcie wstęgi, złota podkowa na szczęście i... działający od stycznia Sharp zostaje uroczyście otwarty. W ceremonii uczestniczył premier Jarosław Kaczyński. Pewnie coś przeczuwał, bo kilka minut wystąpienia poświęcił prawom pracowniczym. Fot. Jacek Smarz">Nie jest już tajemnicą, że japoński zarząd ma zastrzeżenia do efektywności ostaszewskiego zakładu. Absencja tutejszych pracowników jest podobno najwyższa wśród wszystkich fabryk Sharpa na świecie. Zakładowa „Solidarność” nie zaprzecza. - Absencja pracowników sięga u nas 20 procent, a przynajmniej 30 procent produkcji to „braki”, czyli panele kwalifikowane jako „c” i „d” (do naprawy i do kasacji). To jednak efekty błędnej, naszym zdaniem, polityki personalnej - mówi Sławomir Borkowski, przewodniczący związku w Sharpie.

Według Koreckiego, który nie lubi wnikać we wstydliwe szczegóły sharpowej codzienności, wiele problemów fabryki ma źródło w ludzkich postawach: - Część osób po raz pierwszy trafiła do zakładu, w którym obowiązują określone zasady. Dostosowanie się do nich sprawia im kłopot - mówi.

Nie do przyjęcia

<!** Image 4 align=right alt="Image 80532" sub="Polska dyrekcja źródła problemów upatruje, m.in., w tym, że wiele osób po raz pierwszy pracuje w „fabryce z zasadami”">Anka zżyła się z kumpelami „od taśmy”. Mówią o sobie „dziewczyny”, chociaż niektóre mają prawie pięćdziesiąt lat. Jasna sprawa, że gdyby nie trzymały się razem, byłoby jeszcze ciężej: - Bo są takie chwile, że łzy się kręcą. Nogi puchną, brzuch boli, a palant cię „ochrzania”, że normy nie wyrabiasz - mówi. - Sporo ludzi faszeruje się lekami, przeciwbólowymi i nie tylko. Prawda jest taka, że przy produkcji są ludzie ze schorzeniami, jak to w pewnym wieku - kręgosłupa czy serca. Do tego wszystkiego dochodzi stres.

Robert niejeden raz widział w WC dziwne scenki. - „Co ty robisz, koleś?” - pytam takiego jednego. A on mi na to: „Wciągam”. I buch, krecha proszku wędruje do nosa. Generalnie, osobista sprawa, więc Robert dalej nie wnika. Mógł taki przyjść do Sharpa już „dmuchnięty”, mógł zacząć dopiero tutaj.

Jakby co, lekarza na miejscu nie ma. Jest punkt medyczny z pielęgniarką. Pojawił się po tym, jak gazety opisały serię omdleń.

<!** Image 5 align=right alt="Image 80535" sub="Wyjście do WC trzeba imiennie odnotować w zeszycie. Koniecznie należy wpisać liczbę minut spędzonych w toalecie.">W styczniu i lutym ub.r. pogotowie ratunkowe z Chełmży gnało do ostaszewskiego Crystal Parku dziesięć razy. Siedem razy wzywano je do zasłabnięć, dwukrotnie do urazów głowy i kończyn w Sharpie. Raz tylko karetka jechała do sąsiedniego zakładu Orion Electric.

- Mdlały dwudziestokilkuletnie kobiety. W większości nie były to przypadki, w których można było pomóc na miejscu - relacjonował dr Antoni Haniec, kierownik pogotowia.- Wieźliśmy pacjentki do szpitala na obserwację, niektóre kierując na badania do Torunia. Raz zapytałem, czy mają na miejscu chociaż pielęgniarkę. Okazało się, że dla kilkuset ludzi nie mają nikogo. Dla mnie jako lekarza to sytuacja nie do przyjęcia.

Po nagłośnieniu sprawy i kontroli Państwowej Inspekcji Pracy obniżono temperaturę w halach i stworzono punkt ambulatoryjny. - Ale nie jesteśmy z niego zadowoleni, bo o najdrobniejszą rzecz, tabletkę przeciwbólową czy bandaż, trzeba długo prosić - mówi Sławomir Borkowski.

Solidarność tupie nogą

<!** Image 6 align=right alt="Image 80536" sub="Ben Vattajo, założyciel muzeum kopalni złota w Tankawara. W tej osadzie nad strumieniem Lauttaoja przez kilka pokoleń wydobywano złoto. Fot. Jacek Smarz">Związki zawodowe w Sharpie ujawniły się w lipcu zeszłego roku. Wcześniej działały w podziemiu. Dziś zrzeszają około 120 osób. Nie bez trudu wywalczyły sobie lokal. Prawdziwy bój stoczyły o godziny związkowe, czyli zagwarantowane ustawą dyżury oddelegowanych pracowników. Dyrekcja fabryki zapewnia, że jest otwarta na dialog i poważnie traktuje społecznego partnera. Marcowe wypadki jednak pokazały, że do końca tak jest.

- Deklaracje dyrekcji to puste słowa. Sharp ignoruje stronę społeczną. Decyzję o redukcji zatrudnienia podjęto za plecami związków - mówi Jacek Żurawski, przewodniczący „Solidarności” w regionie toruńsko-włocławskim. Uprzedza, że jeśli warunki pracy w fabryce nie poprawią się, „Solidarność” wie, co robić. Może zorganizować pikietę pod fabryką, blokadę krajowej „jedynki” (przed Sharpem), a nawet wezwać do bojkotu produktów japońskiego koncernu. Oczywiście, wolałaby dojść do porozumienia w negocjacjach. Do rozmów zaprosiła więc japońskich prezesów, postanowiła też skontaktować się z tamtejszymi związkowcami.

Działacze nie zamierzają też darować sprawy Aldony Murawskiej, sekretarza zakładowej „Solidarności”, z którą fabryka właśnie się pożegnała. - Nie z przyczyn merytorycznych, tylko w odwecie za działalność związkową - podkreśla Janusz Szabowski, wiceprzewodniczący związku w regionie.

Dyrektor Korecki odpowiada na piśmie: „Decyzje o zakończeniu współpracy z częścią pracowników są uwarunkowane oceną efektywności ich pracy, a nie przynależnością związkową. Zarząd informuje, że wdrażane od 1 kwietnia br. rozwiązania mają nie tylko zoptymalizować produkcję, ale powinny także wpłynąć na komfort pracy. Od kwietnia na większości działów zostaje wprowadzony dwuzmianowy system pracy, większość pracowników nie będzie pracować w weekendy, system szkoleń obowiązkowych będzie prostszy. Sharp Manufacturing Poland wprowadza również dodatkowe wynagrodzenia za specjalizacje, uzgodnione ze związkiem zawodowym. (...) Rozważamy ponowne zwiększenie poziomu zatrudnienia w drugiej połowie 2008 roku po dokonaniu oceny przyjętych rozwiązań biznesowych i wobec planowanego rozwoju obiektu”.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie