Z papierosem przy barze

Karol Piernicki
Minęło sporo czasu od wprowadzenia zakazu palenia w klubach. Właściciele niektórych grudziądzkich lokali nie wzięli sobie do serca tych przepisów i nie martwią się o płuca klientów.

Minęło sporo czasu od wprowadzenia zakazu palenia w klubach. Właściciele niektórych grudziądzkich lokali  nie wzięli sobie do serca tych przepisów i nie martwią się o płuca klientów.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168213" sub="Palenie papierosów w lokalach to wciąż norma. Palacze niewiele robią sobie nawet z widocznych zakazów / Fot. Robert Małecki">O dziwo, trochę pomagają im w tym nieprecyzyjne przepisy. Poza tym, względy ekonomiczne sprawiają, że nikt nie wyrzuci z klubu klientów za to, że puszczą sobie dymka.

Warto pamiętać, że to oni zostawiając tu pieniądze, utrzymują właściciela. Dlatego i jednym, i drugim dziurawe prawo jest na rękę. Popala się więc na korytarzach, w przedsionkach, przed drzwiami.

- Żeby wejść do pubu, trzeba przedostać się przez kłęby dymu. - mówi Jakub, student z Grudziądza. - Ludzie tłoczą się na schodach przed drzwiami wejściowymi. Oczywiście, z papierosami.

<!** reklama>Takie praktyki mają miejsce przed klubami w centrum miasta i niemal w każdym lokalu na grudziądzkich osiedlach.

Co gorsze, zdarzają się sytuacje, w których popielnice wystawione są w przedsionkach stanowiących integralną część pomieszczenia. Tworzą się w ten sposób „pseudo-palarnie”. A tych miało już zwyczajnie nie być. Właściciele większych restauracji radzą sobie jak mogą z obowiązującymi przepisami.

- Za zamkniętymi drzwiami znajduje się u nas sala z wywietrznikami, przeznaczona dla palaczy - mówi Danuta Nowicka, właścicielka restauracji Leśniczówka. Problem pojawia się, gdy lokal dysponuje tylko jednym pomieszczeniem. Dotyka to najczęściej zarządców mniejszych klubów, w których czas spędzają przeważnie stali bywalcy.

- Zapalcie tutaj, byle przy oknie - podpowiada swoim klientom pracownik pubu na jednym z osiedli. - Po co macie marznąć na dworze.

Podobną sytuację zaobserwowaliśmy w innej części miasta. Gdy większość gości opuściła już lokal, przy jednym ze stolików klienci otrzymali zgodę na palenie papierosów. Oczywiście, miejsce ich biesiadowania było spowite gęstą papierosową mgłą.

Gdyby w grudziądzkich lokalach zainstalowane zostały dla palących specjalne kabiny, zabezpieczające innych przed biernym paleniem, problem byłby znacznie mniejszy. Co zatem stoi na przeszkodzie?

- Koszty kabin są ogromne, to wydatek około 20-30 tysięcy złotych, a jedna kabina nie załatwi sprawy, bo najczęściej zmieści się w niej zaledwie kilka osób. A chętnych do zapalenia przy piwku jest dużo - stwierdza właściciel jednego z większych grudziądzkich klubów, pragnący zachować anonimowość.

Jeśli dla „dużych” lokali jest to nieopłacalna inwestycja, to co mają powiedzieć właściciele małych, osiedlowych klubów? Rozsądek każe im przymykać oko na popalanie. Strata stałych klientów-palaczy, z których portfeli utrzymuje się taki pub to jak strzał w kolano, bo najzwyczajniej w świecie może doprowadzić do plajty.

Na pomoc wszystkim uczestnikom tego procederu przychodzi jeszcze prawo, a konkretniej jego egzekwowanie. Aby była interwencja ze strony odpowiednich służb, muszą one dostać sygnały z prośbą o interwencję, a tych po prostu brakuje. Panuje zatem zmowa milczenia i ciche przyzwolenie na naginanie przepisów. Cierpią na tym ci, którzy muszą się biernie zaciągać. A miało być inaczej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie