Z tajemnicą do grobu

Grażyna Ostropolska
Dlaczego zginął Krzysztof Gotowski? Trzyletnie śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci szefa „Raweksu” nie przyniosło odpowiedzi. Ostatnie postanowienie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku nie przesądza, że znany przedsiębiorca i współzałożyciel bydgoskiej „S” popełnił samobójstwo.

Dlaczego zginął Krzysztof Gotowski? Trzyletnie śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci szefa „Raweksu” nie przyniosło odpowiedzi. Ostatnie postanowienie Prokuratury Okręgowej w Gdańsku nie przesądza, że znany przedsiębiorca i współzałożyciel bydgoskiej „S” popełnił samobójstwo.

<!** Image 2 align=right alt="Image 41807" sub="Słynny jasnowidz z Człuchowa, Krzysztof Jackowski, siedzi naprzeciw gabinetu, gdzie zginął Gotowski, trzyma w rękach jego koszulę">„Zebrany materiał dowodowy nie umożliwia wykluczenia w sposób kategoryczny i ponad wszelką wątpliwość wersji, iż do śmierci Krzysztofa Gotowskiego mogły przyczynić się inne osoby. Nie zdołano uzyskać wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania, dotyczące przyczyn i okoliczności tej śmierci” - tak prokurator Piotr Styczewski uzasadnia umorzenie śledztwa. Za najbardziej prawdopodobne uważa samobójstwo Gotowskiego pod wpływem impulsu, bo jak zauważa: „brak jest danych dostatecznie uzasadniających popełnienie przestępstwa”.

Najbliższa rodzina zmarłego i to postanowienie zaskarża (skutecznie zaskarżała poprzednie umorzenia bydgoskiej prokuratury). Domaga się zbadania dowodów i wątków, które w śledztwie pominięto.

Chce odpowiedzi

na pytanie, kto sfałszował podpis Gotowskiego na deklaracji do weksla? -To skutkowało wypełnieniem go na 8 mln zł i mogło mieć związek z jego śmiercią - sugerują bliscy. Pół roku temu odkryliśmy kulisy tej wekslowej intrygi w publikacji „Biznesowe zagrywki i fałszywki”. Dziennikarskiego śledztwa nikt nie pociągnął.

<!** reklama left>Rodzina zmarłego domaga się też zbadania śladów krwi na szybie łazienki (obok gabinetu Gotowskiego, gdzie padł śmiertelny strzał). Przypomina, jak wybiórczo i niestarannie zabezpieczono inne ślady. Chce przeprowadzenia kolejnej wizji. Wnosi o konfrontację biegłych z dziedziny balistyki, bo ich opinie są rozbieżne. Od lipca trwa korespondencyjny spór między sądami w Nakle i Bydgoszczy o to, kto ma to zażalenie rozpatrzyć.

Najtrudniej żyje się z tą tajemnicą Wojtkowi - synowi Krzysztofa. Mieszka w Gliszczu, w domu, gdzie zginął ojciec. Codziennie mija drzwi jego gabinetu. To za nimi 20.10.2003 r. zobaczył ojca - siedział na kanapie, z roztrzaskaną głową i „kniejówką” ustawioną między nogami. To z niej padł strzał. - Samobójczy! - dowodzi jeden z biegłych. Drugi nie wyklucza nieszczęśliwego wypadku. Ani Wojtek, ani Iza, córka Krzysztofa, w samobójstwo ojca nie wierzą.

Twierdzą, że za bardzo ich kochał, by zostawić samych. Bez matki (pierwszej żony Krzysztofa, która zmarła) i chociażby listu. „Nie można wykluczyć, że list pożegnalny był” - dywagują śledczy. Zanim Wojtek odkrył ciało ojca, minęło trochę czasu. Okno w gabinecie było uchylone, a kiedy padał strzał na piętrze, żona Gotowskiego była na parterze. - Nie słyszałam strzału - zeznała do protokołu. Od paru lat nie było między nimi zgody. Ona twierdziła, że mąż nadużywa alkoholu. On skarżył się, że żona wyprowadza mu pieniądze z konta. W dniu swojej śmierci, twierdzą świadkowie, Gotowski groził, że doniesie na żonę do prokuratury. Był wzburzony, bo dowiedział się, że ta przelewa na swoje konto pieniądze ze sprzedaży kukurydzy. A jemu grunt palił się pod nogami. Walił się kontrakt „Raweksu”na budowę toruńskiego wiaduktu, banki domagały się spłaty kredytu. W tym czasie Gotowski podjął się wielu ryzykownych przedsięwzięć. Znając ich kulisy, można zaryzykować tezę, że niektórym jego śmierć była

na rękę

„Z analizy materiału dowodowego nie wynika, aby K. Gotowski planował popełnienie samobójstwa. Zeznania jego najbliższych i znajomych wskazują, że był mężczyzną odpornym na przeciwności losu, mobilizowały go one do działania” - zauważa prokurator. Nie wyklucza jednak, że „konflikt z żoną na tle rozdysponowania pieniędzy doprowadził go krytycznego ranka do bardzo silnego wzburzenia emocjonalnego” i w jego efekcie - samobójstwa. Tę wersję wyklucza jasnowidz Krzysztof Jackowski. W kwietniu 2006 r. miał wizję. Obserwowaliśmy to zjawisko, rejestrowała je też kamera. Brat i syn zmarłego liczyli, że będzie to jeden z dowodów w sprawie, że zainspiruje śledczych do podjęcia wątków, które, jak twierdzi Jackowski, przesądziły o śmierci Gotowskiego. I choć policjanci z całej Polski od lat wykorzystują dar człuchowskiego jasnowidza w wykrywaniu trudnych przypadków - prokuratura taki dowód bagatelizuje.

Do tej pory obligowała nas obietnica zatrzymania owej wizji w tajemnicy. Teraz na ujawnienie mamy zgodę. Przekazujemy jej fragmenty. - On nie popełnił samobójstwa, bo ja bym to czuł - twierdzi jasnowidz. Siedzi naprzeciw gabinetu, gdzie zginął Gotowski, ugniata w rękach jego koszulę. - Kiedy go zamordowano

on spał

- mówi. I tak widzi ostatnie chwile przytomności Gotowskiego: - Siedzi przy biurku, przed nim stoi butelka. Żółta lub z jakimś żółtym płynem. Zasypia. Ktoś wchodzi po schodach. Po cichu. Cofa się i ponownie wchodzi. To mężczyzna, niewysoki, spokojny. Puka do drzwi gabinetu. Wchodzi. Wyjmuje z kieszeni śpiącego mały kluczyk...

Drugi obraz: - Dwie osoby otwierają coś tym kluczykiem. Tam leżą jakieś papiery. W poziomie i w pionie. Biorą jeden segregator, muszą jakiś dokument wziąć i zniwelować. I zanieść kluczyk z powrotem, zanim on zginie.

Samego obrazu zbrodni nie widzi, dostrzega za to mordercę i zna jego motywy: - 30 tys. zł. Tyle dostał, żeby zabić. Został do tego przymuszony, bo miał jakieś zobowiązania. To był gwałt na uczciwym dotąd człowieku. Mordercę Gotowski dobrze znał.

Trzeci obraz: - Po jego śmierci coś jest wykreślane z rejestru. Automatycznie. A pieniądze, które dwaj mężczyźni chcieli zakombinować, wykorzystując Krzysztofa, znów stały się niczyje. A miała to być wielokrotność jakiegoś obiektu. Komin i... Bruksela tak mi się ten biznes kojarzy. On wszedł w interes z tymi ludźmi, nie wiedząc, że to

podstęp

On miał być dla nich progiem do dużych pieniędzy. Jemu to pachnie korupcją, więc próbuje się wycofać. Chce, by oddali mu pieniądze, które w ten interes włożył. Ma dokument, który może zadziałać na ich niekorzyść. Oni mówią, że ma spokojnie zaczekać do środy. Tak go uspokajają, by żadnych kroków nie poczynił. Muszą działać szybko, bo wiedzą, że on nie da im uciec.

O tym wszystkim wie kobieta, która ma nad Krzysztofem władzę. Widzę ją, jak nalewa wodę do jakiegoś okrągłego naczynia. To może być wanna. Ten obraz ciągle do mnie wraca. Nie wiem, co znaczy.

Szósta godzina wizji: - Ci dwaj mężczyźni... Jeden z nich, wysoki, w średnim wieku, elegancki, jest związany z budownictwem i sportem, pełnił ważne funkcje społeczne. To on włożył kapitał w inwestycję. Ale to nie były jego pieniądze. Drugi: niższy i nerwowy z natury, ma dostęp do dużych pieniędzy. Dla jednego z nich dokumenty, które po śmierci Krzysztofa zniszczono, były szczególnie ważne (...)

Kilkanaście godzin wizji daje szczegółowe opisy „spisku”, w którym jasnowidz upatruje przyczyn śmierci. Nie mniej tajemnicze jest to, co przydarzyło się po tej wizji samemu Jackowskiemu. Docierali do niego dziwni ludzie z dziwnymi propozycjami... Ale o tym bez jego zgody, pisać nie możemy.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie