Z tłumikiem na słońce

Michał Żurowski
No, to się polski żużel popisał. Budowana latami światowa potęga – z najlepszą drużyna globu, indywidualnym mistrzem i wicemistrzem świata, najbogatsza ligą i największym, wręcz gigantycznym na tle innych krajów, zainteresowaniem widzów - bodaj pierwszy raz wyraziła coś własnym głosem. Zdobyła się na odwagę, zgłaszając sprzeciw wobec decyzji międzynarodowej federacji w sprawie tłumików.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zurowski_michal.jpg" >No, to się polski żużel popisał. Budowana latami światowa potęga – z najlepszą drużyna globu, indywidualnym mistrzem i wicemistrzem świata, najbogatsza ligą i największym, wręcz gigantycznym na tle innych krajów, zainteresowaniem widzów - bodaj pierwszy raz wyraziła coś własnym głosem. Zdobyła się na odwagę, zgłaszając sprzeciw wobec decyzji międzynarodowej federacji w sprawie tłumików.

Brawo! - zareagowali niemal wszyscy polscy kibice. Bo i prawie wszyscy - zwłaszcza w miastach organizujących zawody Grand Prix, dość mieli zgadzania się na każdy kaprys cwaniaczków z Anglii i Danii. Już dawno (a może nigdy dotąd) nie czytałem w internecie i nie słyszałem w radiu tylu pochlebstw pod adresem żużlowych działaczy. Całe (no, prawie) środowisko, zwarte i gotowe, zdawało się nie bać konfrontacji: albo FIM uszanuje polskie stanowisko, albo niech bawi się sam. Bez Polaków.

<!** reklama>Przyznaję, bardzo byłem ciekaw rozwoju tej sytuacji. Nie tyle ze względu na tłumiki (nie mnie rozsądzać, kto ma rację), co dla sprawdzenia, na ile umiemy być - mając tak wyjątkową pozycję - konsekwentni. Ileż to razy w innych dziedzinach życia bywamy w takich dyplomatycznych rozgrywkach świętsi od papieża. Niemal zawsze politycznie poprawni, gorliwi, potakujący. No, bo powiedzmy sobie szczerze - nie jesteśmy pępkiem świata, w żadnej dziedzinie nie uchodzimy za mocarstwo. Oprócz tej jednej. Właśnie w wyścigach na żużlu.

Ta dyscyplina do globalnych nie należy. Jeśli gdzieś (np. w Rosji czy w Słowenii) się rozwija, to gdzie indziej (USA, Włochy) się zwija, albo dawno (jak w Nowej Zelandii) się zwinęła. To nie Formuła 1 czy Moto GP, które są nośnikami reklam światowych marek i przyciągają dziesiątki tysięcy ludzi na trybuny, a miliony przed telewizory. I to pod każdą szerokością geograficzną. Jeśli więc jest kraj, w którym ludzie od pokoleń uzależnieni są od zapachu metanolu, pasjonują się oglądaniem czterech facetów jeżdżących cztery kółka w lewo i jeszcze chcą za to płacić, to federacja organizująca te niszowe zabawy powinna się z takim krajem liczyć. A narodowa federacja tego kraju powinna się trochę szanować.

Tymczasem...

Gorzej nie można było tej tłumikowej wojny rozegrać. Po cholerę podejmować decyzje, po diabła udawać jednomyślność i stanowczość, by potem tak kucnąć na robocie. Wycofać się. Nie można było wcześniej zrobić bilansu ewentualnych zysków i strat (sportowych i finansowych) tej operacji? Nie było nikogo wśród pożal się Boże dyplomatów w PZMot, kto znałby stara prawdę, że jedyny niekaralny zamach stanu, to zamach udany?

Jeśli polski żużel chciał pokazać światu - a dokładnie FIM-owi - swoją pozycję na międzynarodowej arenie, to „świetnie” się to udało.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie