Z toruńskiego Hollywood przy ulicy Grudziądzkiej

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Tak w latach 70. wyglądał narożnik ul. grudziądzkiej i szosy chełmińskiej (wtedy Nowickiego). W prawym dolnym rogu widać pozostałości bramy zlikwidowanego jeszcze przed wybuchem wojny parku Wiktorii Andrzej Kamiński
W castingu zorganizowanym przez przedwojenną toruńską wytwórnię filmową wzięło udział 350 osób. Do zespołu Marwin-Filmu weszło... piętnaście.

„Panienka z chmur” miała zlecieć na ekrany kin 20 listopada 1929 roku. Tak w każdym razie „Słowo Pomorskie” informowało na początku listopada.

„Film nakręcony przez toruńską wytwórnię „Marwinfilm” jest już gotowy do wyświetlania. Premjera odbędzie się w dn. 20 bm. równocześnie w Warszawie i w Toruniu (w kinie „Światowid”). Film ten noszący tytuł „Panienka z chmur” całkowicie nakręcony został w Toruniu i siłami wyłącznie miejscowymi. Podzielony jest na 10 aktów, które wypełnią program całego seansu”.

Wielkie święto toruńskiej kinematografii nieco się opóźniło. Premiera „Panienki” odbyła się ostatecznie 5 grudnia i nie w kinie przy ulicy Prostej, ale w „Palace” przy Mickiewicza. Oczekiwanie na premierę „Słowo Pomorskie” umiliło swoim czytelnikom obszernym reportażem z toruńskiego Hollywood, czyli parku Wiktorii przy ul. Grudziądzkiej, gdzie mieściło się studio Marwin-Filmu. Tekst ukazał się 16 listopada i dla parku, który podczas zaborów często stawał się oazą polskości, był krzywdzący. Dodajmy również, że - jak ustaliła Katarzyna Kluczwajd - w parku powstało pierwsze stałe toruńskie kino. Działało w 1907 roku, zatem nieco ponad dwie dekady później torunianie powinni o nim pamiętać.

„Posępne mury wielkiej sali parku Wiktorii przy ul. Grudziądzkiej w Toruniu, które dawniej rzadko ożywiały się rozgwarem głosów podczas przygodnie odbywanych tam zebrań lub dźwiękami muzyki podczas jeszcze rzadszych tam zabaw - obecnie zmieniły zasadniczo swoje oblicze: wprawdzie posępność pozostała, lecz od czasu do czasu rozjaśnia je oślepiające światło 77000 świec, zaczarowanych przez czarnoksiężnika elektrotechnika w niebywałej siły lampy elektryczne, wsparte wydatnie również niebywale silnemi reflektorami lustrzanemi - czytamy. - Wnętrza sali zastawione jest jakimiś ścianami, jakby kulisami teatralnymi.

Cóż się tam dzieje w tej starej „Wikci”? Oto od kilku miesięcy zagnieździli się tam „krętacze” i „kręcą”. Co, czy kogo? Obrazy filmowe. „Hę? - zapyta czytelnik niedowierzająco - młynkiem do kawy?” - „Nie! Najprawdziwszymi aparatami i to najdoskonalszej konstrukcji z zastosowaniem najnowszych zdobyczy techniki w tej dziedzinie, jak np. nakręcanie obrazów na taśmie panchromatycznej, nie wymagających kosztownych w instalacji i użytkowaniu „jupiterów” (lamp łukowych). Jupitery wymagają prądu wysokiego napięcia i specjalnych urządzeń, my zaś nakręcamy obrazy w pracowni przy lampach żarowych”.

Tak objaśnia przedstawiciela naszego promotor i dusza całego tego przedsięwzięcia p Bernard Marwiński. Młody to jest człowiek młody, bo zaledwo 24 lata liczy. Jest rodowitym Pomorzaninem, urodził się w Olsztynie, a wychował się w Chełmnie i Chełmży, gdzie ojciec jego. p. Artur Marwiński ceniony obywatel, do dziś jest dyrektorem Komunalnej Kasy Oszczędności. P. Bernard Marwiński przed kilku laty wywędrował do Niemiec i tam, zaczynając od „abc” filmowego, kształcił się w wytwórniach takich, jak „Ufa”, „Adlerfilm” i inn. Po żmudnej i wyczerpującej pracy uzyskał dyplom technika filmowego („Aufnahmeleiter”). Funkcja ta łączy w sobie umiejętności: laboratoryjne, kręcenia filmów, oświetlenia, inscenizacji. reżyserji.

Młodociany niemal wiek p. Marwińskiego nie tylko nie jest zawadą w realizowaniu jego na wielką skalę zakrojonych zamierzeń, lecz przeciwnie, raczej rękojmią, że cele te i zamierzenia osiągnie. Z oczu dobrze mu patrzy, toteż wyzbywszy się powątpiewań na temat „młynka od kawy” wypytujemy młodego impresarjo o owoce jego dotychczasowej pracy.

Dowiadujemy się tedy, że po powrocie do kraju w czerwcu br. p. Marwiński zabrał się chyżo do pracy i w krótkim czasie założył wytwórnię filmową w Toruniu. Traktując film jako odzwierciedlenie życia w jego najistotniejszych przejawach, nie angażował starych sił aktorskich, lecz zgłosiwszy urzędowo „kurs gry filmowej” dobrał sobie z pośród mieszkańców Torunia 15-to osobowy zespół. A wybierać miał z czego, gdyż na ogłoszenie o „werbunku” uczniów zgłosiło się ni mniej ni więcej, jak 350 kandydatów(tek) na Janningsów i na Pole Negri. Urządził pracownię w „Wiktorii”, uzyskawszy w ten sposób największą w Polsce kinematograficzną salę do zdjęć.

Znalazł się niebawem i scenariusz, napisany przez inż. Grabowskiego. Temat jest - jak informuje nas p. Marwiński - wdzięczny i bezpretensjonalny, sielankowo pogodny, wzorowany na amerykańskich filmach sportowych: jest tam sport różnego rodzaju (łódź, samochód, samolot, tenis), jest dużo humoru i umiarkowana doza flirtu.

Film już jest gotów, a że nie będzie czemś pośledniejszem, niech służy dowodem okoliczność, że został już zakontraktowany do 58 kin w Polsce m. in: w Płocku, Włocławku, Warszawie, Białymstoku, Grodnie, Kielcach. Krakowie, Lublinie, Lwowie i inn. pomniejszych a także i w Toruniu, gdzie wyświetlany będzie w kinie „Światowid”. Premiera odbędzie się ok. 20 bm. Ponadto obraz zakontraktowano nawet do Estonii. Łotwy i Finlandji.

Najbliższymi współpracownikami p. Marwińskiego w tworzeniu tego dzieła byli: brat jego młodszy, tudzież operator pan Stanisław Witkiewicz, budowniczowie pp. Korczyński i Ogłodek. Zespół wykonawców, który, jak twierdzi p. Marwiński wykonaniem przeszedł wszelkie oczekiwania, zwłaszcza gdy się zważy, te był to materjał zupełnie surowy, dobrany został całkowicie spośród toruńczyków. Opublikowanie nazwisk tych nowokreowanych gwiazd ekranu odkładamy do premiery filmu, który nosić ma tytuł „Panienka z chmur”.

Po godzinnej wizycie w toruńskiem „Hollywood” żegnamy uprzejmego impreasario, życząc mu, by praca jego nie poszła na marne i by ziściły się jego marzenia stworzenia na Pomorzu istotnie wielkiej wytwórni filmowej. A przede wszystkiem, by udało mu się tak dobrze i z natępnym filmem, do pracy na którym, jak nam oświadczył, niebawem się zabierze”.

O tym, jak film został przyjęty, napiszemy za tydzień. A później zaprosimy na wspólne oglądanie odnalezionego fragmentu „Panienki”.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3