Żąda od miasta 4 miliony

Maria Starosta, Dominika Prądzyńska
Sprawa dotyczy planu zagospodarowania przestrzennego uchwalonego przez Radę Miasta Golubia-Dobrzynia 18 kwietnia 2006 roku.

Sprawa dotyczy planu zagospodarowania przestrzennego uchwalonego przez Radę Miasta Golubia-Dobrzynia 18 kwietnia 2006 roku.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172900" sub="Budynek wielorodzinny wybudowany przez Murabet / fot. Maria Starosta">Burmistrz miasta Roman Tasarz roszczenie Elżbiety i Wojciecha Świątkowskich uważa za kuriozalne.

Papier jest cierpliwy

- Każdy obywatel demokratycznego państwa może złożyć mniej lub bardziej zasadny wniosek o odszkodowanie za domniemaną stratę, jaką poniósł w winy samorządu. Papier jest cierpliwy – mówi Roman Tasarz.

<!** Image 3 align=none alt="Image 172901" sub="Obszar sporny między lasem a domkami jednorodzinnymi / fot. Maria Starosta">Otóż w kwietniu tego roku wpłynęło do niego pismo radcy prawnego, który w imieniu swoich klientów wezwał Gminę Miasto Golub-Dobrzyń do zapłaty 4 mln 396 tys. 840 złotych „tytułem odszkodowania za rzeczywistą szkodę poniesioną w związku z uchwaleniem Miejscowego Planu...”

Kwotę tę wyliczył rzeczoznawca majątkowy i ma ona odzwierciedlać straty, jakie ponieśli właściciele Murabetu na zmianie przeznaczenia terenu. Dowodzą, że kupili dwie gruntowe nieruchomości pod zabudowę wysoką, tymczasem władze miasta uczyniły z niego teren domków jednorodzinnych.

- Do kupna działek doszło w grudniu 2001 roku, tymczasem już w marcu tegoż roku pan Świątkowski został pisemnie powiadomiony o wyłożeniu planu zagospodarowania przestrzennego, nad którym prace rozpoczęły się rok wcześniej. W październiku Rada Miasta rozpatrywała złożone protesty i zażalenia. Od właścicieli „Murabetu” nie było żadnego – informuje Jerzy Ostrowski z Urzędu Miasta Golubia-Dobrzynia.

Podkreśla przy tym, że prace nad planem zostały wówczas zakończone. Sporny teren widniał w nim jako grunt po zabudowę niewysoką. Wcześniejsze zapisy o zabudowie wysokiej nigdy zresztą nie pojawiły się w planie szczegółowym zagospodarowania, a jedynie w głównym.

- W świetle faktów żądanie odszkodowania uważam za kuriozalne. Pomijam już bardzo ważny fakt, że w międzyczasie w pobliżu gruntów właścicieli „Murabetu” wyrosły domki jednorodzinne i narazilibyśmy się na w pełni uzasadnione protesty tych, którzy je pobudowali. Wszyscy pamiętamy perypetie z uchwaleniem planu do Dobrzynia. Nie tylko w 2001 roku wnioskodawcy mogli złożyć protest – zaznacza burmistrz. <!** reklama>

Sprawa potem ciągnęła się 5 lat. Uchwalenie planu w 2002 roku uniemożliwił wojewoda, który dopatrzył się nieprawidłowości w działaniach związanych z modernizacją stacji paliw. Radni następnej kadencji postanowi zatem wydzielić teren stacji i dla pozostałej części Dobrzynia uchwalili plan 29 grudnia 2003 roku. Obowiązywał on do lipca 2004 roku. Wtedy na skutek zażalenia przeciwników modernizacji stacji plan uchylił Wojewódzki Sąd Administracyjny. Po raz kolejny rozpoczęła się procedura jego wyłożenia, składania protestów i zażaleń. Minęły dalsze dwa lata.

Na żadnym z tych etapów żadne pisma od właścicieli „Murabetu” nie wpłynęły. Władze miasta odrzuciły w całości ich kwietniowe roszczenia. W odpowiedzi wysłano wyliczenia, z których wynika, że firma nie poniosła strat. Sprawa najprawdopodobniej trafi do sądu, bo żadna ze stron nie zamierza ustąpić.

Czemu na ostatnią chwilę?

- W tym roku mija pięć lat od uchwalenia planu i każdy ma prawo przed tym terminem zgłaszać swoje roszczenia - argumentuje Wojciech Świątkowski. - Ten rok jest ostatnim na załatwianie takich spraw.  – Zanim kupiłem tę 3-hektarową działkę kilkakrotnie prosiłem o wypis z przeznaczeniem interesującego mnie gruntu. Było w nim jasno zaznaczone, że na tych terenach może być budownictwo wielorodzinne. Zapłaciłem przecież za niego cenę wyższą, niż za działki pod budownictwo jednorodzinne. Teraz okazuje się, że nie mogę na nich budować bloków, dlatego wystąpiłem o odszkodowanie. Oczywiście miasto ma prawo do zmiany planu zagospodarowania, ale jeśli udowodnię, że poniosłem stratę, mam prawo żądać odszkodowania.

Nie gorzej, a lepiej?

- Argumentacja,  na którą powołuje się  właściciel działki jest błędnie uzasadniona - mówi mecenas Andrzej Rakowicz, reprezentujący od strony prawnej golubsko-dobrzyński magistrat. - Ówczesna Rada Miasta należycie dopełniła swych  obowiązków i Urząd Miasta Golubia-Dobrzynia  nie ma podstaw do tego, aby obawiać się jakichkolwiek konsekwencji. Obecny, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, nie tylko, że nie jest krzywdzący dla właściciela, ale został przekształcony na jego  korzyść. Dotychczas  właściciel posiadał na swym gruncie możliwość zabudowy budynkami wielorodzinnymi, ale niskimi. Plan z 2006 r. przewiduje umiejscowienie tam także działalności usługowej, co zwiększa jej wartość.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie