Zalew turystów na zbiorniku

Maciej Mroczyński
Trzecie z rzędu zwycięstwo w swojej klasie w Mistrzostwach Polski Jachtów Kabinowych „Anwil Cup” na Zalewie Włocławskim wywalczył Andrzej Kęder. Regatowy hat-trick zaowocował zdobyciem Pucharu Prezesa Anwilu.

Trzecie z rzędu zwycięstwo w swojej klasie w Mistrzostwach Polski Jachtów Kabinowych „Anwil Cup” na Zalewie Włocławskim wywalczył Andrzej Kęder. Regatowy hat-trick zaowocował zdobyciem Pucharu Prezesa Anwilu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 174747" sub="W tegorocznym Pucharze Anwilu rozegranym na wodach Zalewu Włocławskiego wystartowały 52 załogi Fot. Jarosław Czerwiński">Niezwykle udana była tegoroczna, dwunasta już, edycja Pucharu Anwilu. Co prawda, oficjalne otwarcie odbyło się przy rzęsistym deszczu, a potem z powodu burzy odwołano jeden wyścig, ale w kolejnych dniach pogoda dopisała. Nie najgorzej było również z frekwencją. Chociaż stawiło się mniej żaglówek niż przewidywali organizatorzy, to jednak udział 52 załóg robi wrażenie.

Łącznie rozegrano pięć z siedmiu zaplanowanych startów. Po Puchar Prezesa Anwilu sięgnął Andrzej Kęder na Kredensie, który otrzymał go za trzecie z rzędu zwycięstwo w swojej klasie (T 1). Historycznym wydarzeniem był udział pierwszego obcokrajowca, Rosjanina, Giennadija Svistunova. Zapalony żeglarz z Kaliningradu usłyszał o zawodach w stolicy Kujaw i postanowił wziąć w nich udział. Jak się okazało, z dobrym skutkiem, bo wygrał klasę Micro Proto.

<!** reklama>W pozostałych klasach triumfowali: T 2 - Ryszard Osmański (Miłomłyn), T 3 - Łukasz Pater (Noster), Micro Generalna - Robert Janiszewski (mbank.pl), Micro Cruiser - Marcin Celmerowski (Toyota Łódź Nassau, Skippi 650 - Jan Talaśka (Nawigator) i Omega - Piotr Bokota (Retman).

Jest coraz większa moda także na rekreacyjne żeglarstwo. Jak grzyby po deszczu pojawiają się na Zalewie Włocławskim prywatne jachty i skutery. Wielkość zbiornika i otaczające go lasy przyciągają licznych turystów. Amatorzy wodnych wrażeń najczęściej pochodzą z miast centralnej Polski - Warszawy lub Łodzi.

- To nowe zjawisko - mówi Ryszard Przybytek, komandor Dobrzyńskiego Klubu Żeglarskiego. - Najwyraźniej turyści z Polski środkowej w końcu odkryli nasz zalew. Zainteresowanie mnie nie dziwi - to ogromna przestrzeń, na której może pływać kilkadziesiąt jednostek, nawet się nie widząc. W dodatku zalew otoczony jest lasami, więc daje komfort spędzenia wolnego czasu z dala od ludzi. Dla amatorów żeglowania fakt, że zbiornik nie jest zbyt czysty, ma drugorzędne znaczenie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie