Załoga bez głosu

Aleksander Nalaskowski
Zadano mi niedawno pytanie: Na ile zmieniła się polska szkoła od przełomu ustrojowego w 1989 roku? Przyznam, że pytanie ważne, a odpowiedź nadzwyczaj trudna. Oczywiście, minione 20 lat z hakiem to okres licznych przemian.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/nalaskowski_aleksander.jpg" >Zadano mi niedawno pytanie: Na ile zmieniła się polska szkoła od przełomu ustrojowego w 1989 roku? Przyznam, że pytanie ważne, a odpowiedź nadzwyczaj trudna. Oczywiście, minione 20 lat z hakiem to okres licznych przemian. Od piractwa płytowego i handlu tanimi podróbkami markowych towarów, wyłożonymi na łóżkach polowych, przez masowy import zużytych zachodnich aut, aż po boom przedsiębiorczości i mniej lub bardziej legalnych interesów.

<!** reklama>Na tym tle szkoła wydaje się być stabilna i mało podatna na wszelkie zmiany. I chyba tak w pewnej mierze jest. A to za sprawą samych nauczycieli. Oczekuje się, że to minister i ministerstwo zaproponują zmiany, a środowisko nauczycielskie je zaakceptuje bądź nie. Tymczasem warto by się zastanowić, czy aby siedemsettysięczna rzesza nauczycieli nie powinna wygenerować własnego, niejako oddolnego projektu zmian i porządku ich zaprowadzania. Tak swojego czasu stało się w Anglii. Konkurowały tam z sobą projekt rządowy i nauczycielski. Chodziło o to, co my nazwalibyśmy programowym minimum. Angielscy nauczyciele nie czekali na narzucony projekt zmian, lecz zaproponowali własny. Potem w licznych debatach bronili tego projektu i przekonywali do swoich racji opinię publiczną. Dlaczego nie może stać się tak i u nas? Co stoi na przeszkodzie, aby szkołę zmieniać wedle pomysłów tych, którzy znają ją najlepiej? Wszak trudno o lepszych ekspertów niż czynni zawodowo pedagodzy. Co takiego musi się stać, aby ta ważna grupa zawodowa pokazała pazury? Tak naprawdę mamy bowiem do czynienia z nieobecnością potężnej liczebnie grupy zawodowej na polu gry. Ktoś inny za nauczycieli rozgrywa reformowanie szkoły. Ktoś upolitycznia edukację jako taką, ktoś wymyśla reformy, przeprowadza je, wprowadza niedorzeczne zmiany przy niewielkim, a w każdym razie słabo słyszalnym proteście nauczycieli.

Aż dziw bierze, że mamy do czynienia z aż takim brakiem zainteresowania własną branżą, a w dłuższej perspektywie własnym losem. Dla mnie jest to zjawisko zdumiewające i trudne do zrozumienia.

Abyśmy dobrze rozumieli, o co idzie, musimy wspomnieć, że żadna z rozpoczętych reform oświatowych nie została dokończona. Pod tym względem dzierżymy chyba europejski prymat. Tylko kto ma się o to upominać, gdy najbardziej zainteresowani tym, co się w szkole dzieje, są niemal ostentacyjnie niezainteresowani szkołą? Sami nie mają na nią pomysłów. Zakładam optymistycznie, że gdyby takowe mieli, to by z nimi publicznie wystąpili. W chwili obecnej, ale też i przez ostatnie 10, a może 20 lat polska szkoła przypomina statek, który nie tylko nie ma kapitana, nie ma map ani busoli, ale i nie ma załogi. Pytanie: Dokąd zmierzasz? zostaje zawieszone w próżni, bo chwilowo brak nam adresata.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie