Zamach na pusty pociąg, czy skład z amunicją?

Redakcja
Pisaliśmy o arsenale odnalezionym w Tamie Brodzkiej. Czytelnicy sugerowali, że to część składu z amunicją, który wykoleiła grupa dywersyjna. Nie wszyscy są w tej sprawie zgodni.

Pisaliśmy o arsenale odnalezionym w Tamie Brodzkiej. Czytelnicy sugerowali, że to część składu z amunicją, który wykoleiła grupa dywersyjna. Nie wszyscy są w tej sprawie zgodni.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167776" sub="Jeden z nurków minerów biorących udział w akcji ze znaleziskiem z czasów wojny / Fot. Nadesłana">O sprawie informowaliśmy szczegółowo w sobotnim wydaniu naszej gazety. Kierowca, który zatrzymał się, żeby odpocząć, znalazł niewypał. Akcję usuwania pozostałości po drugiej wojnie światowej przeprowadziła Grupa Nurków Minerów 13. Dywizjonu Trałowców. Przez dwie godziny wyłowili z dna kanału 8 pocisków artyleryjskich kaliber 115 mm, 34 pociski artyleryjskie kaliber 76 mm, 21 zapalników oraz 121 sztuk amunicji strzeleckiej.

Jak wskazywali Czytelnicy wydania internetowego "Nowości", mogły to być pozostałości po zamachu z 1944 roku.

- W czasie okupacji rosyjscy spadochroniarze wysadzili pociąg niemiecki na Tamie Brodzkiej. Pewnie był on z amunicją, a znalezione pociski to pamiątki po brawurowej akcji tej grupy - pisze "Brodniczanin".
Według internautów,w regionie miał miejsce desant polsko-radzieckiej grupy rozpoznawczo-dywersyjnej "Pomorze". Oddział był odpowiedzialny za zlikwidowanie hitlerowskiego obozu w Iławie, ale też wykolejenie pociągu z bronią i amunicją w Tamie Brodzkiej koło Brodnicy. Czytelnicy sugerowali, że właśnie pozostałości po tym zamachu wyłowili nurkowie.

- Grupa "Pomorze" działała w rozproszeniu na większości terenów południowej części dawnych Prus. Podejmowała także akcje zbrojne, np. wykolejenie pociągu z bronią i amunicją w Tamie Brodzkiej. Od połowy listopada 1944 roku grupie "Pomorza" zagrażały oddziały Jagdkommando, stworzone dla zwalczania partyzantów, stacjonujące w Górznie, Lidzbarku i Brodnicy w liczbie ok. 200 osób - można przeczytać na Pomorskim Forum Eksploracyjnym.

<!** reklama>Wśród wielu źródeł można trafić na artykuł Jadwigi Wojciechowskiej ze "Szkiców brodnickich".
- Opierając się na dostępnych informacjach pisałam, że wykolejenie pociągu miało miejsce, ale bez wskazania konkretnej lokalizacji - mówi Jadwiga Wojciechowska. - Rozmawiałam ze świadkami tamtych wydarzeń. Grupa "Pomorze" działała i ukrywała się w rejonie leśnictwa Ruda. Współpracowali z miejscowymi oddziałami Armii Krajowej.

Kategoryczny w ocenach jest Jerzy Wultański, historyk i regionalista.
- Do zamachu doszło na trasie z Działdowa do Brodnicy. W lipcu 1944 roku został wykolejony pociąg, ale w Radoszkach. Pusty skład wracał już z frontu - mówi w rozmowie z "Nowościami". - Prostowałem już tę kwestię na łamach "Przeglądu".

Jak wielokrotnie podkreślał Marian Chwiałkowski, szef Miejskiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, w czasie wojny w sąsiedztwie rzek i zbiorników powstawały liczne stanowiska ogniowe. Kiedy żołnierze wycofywali się w pośpiechu, zabierali ze sobą tylko tyle, ile mogli udźwignąć. Resztę zostawiali albo topili, żeby arsenał nie wpadł w ręce wroga.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie