Zamiast do Egiptu pojedziemy do Gambii...

Przemysław Łuczak
„Jeżeli Mubarakowi uda się przetrwać jeszcze kilka, kilkanaście dni, protesty będą powoli wygasać i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ale wtedy zapełnią się egipskie więzienia, znane z okrucieństwa wobec osadzonych”

„Jeżeli Mubarakowi uda się przetrwać jeszcze kilka, kilkanaście dni, protesty będą powoli wygasać i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ale wtedy zapełnią się egipskie więzienia, znane z okrucieństwa wobec osadzonych”

<!** Image 2 align=right alt="Image 165923" sub="Fot. Jacek Smarz">Rozmowa z prof. JACKIEM KNOPKIEM, politologiem z UMK w Toruniu

Dlaczego Egipcjanie wyszli teraz na ulice?

Przyczyny mają społeczno-polityczny charakter. Dzisiejsze protesty różnią się jednak wyraźnie od tych, które w 1952 r. doprowadziły do obalenia monarchii w Egipcie. Ponieważ społeczeństwo było wtedy niewykształcone, większą rolę odgrywał czynnik religijny i kulturowy. Od czasu tamtej rewolucji wielu Egipcjan zdobywa wykształcenie, ale nie znajduje pracy. Bezrobocie sięga 20-30 proc. Rośnie więc społeczne niezadowolenie. Kiedyś granica konfliktu przebiegała między zamożnymi rodami historycznymi, które stanowiły ledwie 2-3 proc. ludzi w wieku produkcyjnym, a resztą ludności. Teraz sytuacja jest bardziej skomplikowana. W siłę urosła armia, mająca pod bronią niemal pół miliona żołnierzy, którym dobrze się żyje. Zwłaszcza korpus generalski był obsypywany przez prezydenta Mubaraka nie tylko przywilejami politycznymi, lecz także udziałami w państwowych spółkach. Wytworzyły się więc nowe rodzinne klany, nowe elity gospodarcze i finansowe, a Egipt za prezydentury Mubaraka podwoił liczbę ludności.

Wojsko będzie bronić prezydenta przed żądaniami rewolucji?

Na razie zachowanie armii jest wyczekujące. Wprawdzie zapewnia ona prezydenta o swojej lojalności, ale z drugiej strony są przecież klany, czyli najbliższe otoczenie wysokich wojskowych, które będzie ich mobilizowało do zachowania swojego stanu posiadania. Wojsko weźmie stronę tego, kto zagwarantuje płynne, a nie rewolucyjne przemiany.

Czy protesty są spontaniczne?

Protestujący są bardzo zdeterminowani, bo poziom ubóstwa i marginalizacji społecznej jest coraz większy. W społeczeństwie egipskim to obowiązkiem dzieci, a nie państwa, jest zadbanie o rodziców na starość (czego Europejczycy nie zawsze rozumieją). Tymczasem brak pracy to uniemożliwia. Gdyby te protesty miały ograniczony zasięg, to pewnie szybko zostałyby spacyfikowane. Jednak gdy przelewa się krew i dochodzi element psychologiczny, władza może mieć trudności z opanowaniem rewolucji.

<!** reklama>

Stany Zjednoczone ujmą się za swoim wiernym sojusznikiem?

Egipt, obok Izraela, jest głównym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie i Amerykanie na pewno uczynią wszystko, żeby nie dopuścić do destabilizacji w tym ważnym dla całego świata regionie. Dotychczas gwarantem stabilizacji był Mubarak. Dlatego Amerykanie wysłali swojego negocjatora do Egiptu. Gdyby miało dojść do przejęcia władzy przez armię, to stanie się to tylko za przyzwoleniem USA. Ameryka jest jednak w trudnej sytuacji, bo wobec problemów gospodarczych i finansowych, z którymi sama się zmaga, trudno byłoby jej znaleźć uzasadnienie dla otwartego wspierania reżimu przeciw rewolucji. Warto pamiętać, że Stany Zjednoczone dają co roku Egiptowi 2 mld dolarów, z których większość idzie na potrzeby armii.

Izrael też wolałby, żeby Egiptem nadal rządził Mubarak...

Egipt w pewnym momencie został wyklęty przez świat arabski za podjęcie współpracy z Izraelem i podpisanie z nim separatystycznego pokoju. Dla Izraela wciąż jest partnerem numer jeden na Bliskim Wschodzie. Gdyby ustąpił Mubarak, ta konstrukcja mogłaby się zawalić.

Czy jest możliwe przejęcie rządów przez Bractwo Muzułmańskie?

Bractwo Muzułmańskie nie ma charakteru szariackiego i nie chce budować państwa religijnego, jakie jest w Iranie. Zresztą w obliczu przemian, do jakich doszło w społeczeństwie egipskim po rewolucji w 1952 r., byłoby to bardzo trudne. Dziś jest to raczej ruch o charakterze społeczno-religijnym, którego głównych przywódców Mubarak osadził w więzieniach. Bractwo istnieje od 80 lat i należą do niego nie tylko chłopi i pasterze, lecz również przedstawiciele inteligencji.

Jaki może być dalszy rozwój sytuacji?

Możliwe są trzy scenariusze. Jeżeli Mubarakowi uda się przetrwać jeszcze kilka, kilkanaście dni, protesty będą powoli wygasać i wszystko wróci do poprzedniego stanu. Ale wtedy zapełnią się egipskie więzienia, znane z okrucieństwa wobec osadzonych. O tym, że taki scenariusz jest realny, może świadczyć to, że żadne z wielkich państw nie zamyka sobie drogi do rozmów z Mubarakiem. W drugim wariancie może dojść do ewolucyjnych zmian, wymuszonych przez protesty, ale wówczas kształtowanie nowych elit może potrwać co najmniej 25 lat. Trzecim możliwym rozwiązaniem jest przejściowe przejęcie władzy przez armię, która po opanowaniu chaosu będzie chciała naznaczyć kogoś, kto zagwarantuje jej dotychczasową pozycję, a sam weźmie na siebie rozwiązywanie spraw społecznych, politycznych i gospodarczych, które doprowadziły do rewolucji.

Czy takim człowiekiem może być laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2005 r. Mohamed ElBaradei?

Tylko on mógłby uspokoić to rewolucyjne wrzenie. Istnieje jednak obawa, że ElBaredei może nie przystać na warunki armii. Jako szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej podczas inspekcji instalacji w Iraku okazał się on bowiem człowiekiem na wskroś niezależnym, który nie ugiął się pod dyktatem USA. Jest on mężem opatrznościowym dla Egiptu. W kraju, gdzie rządzi jedna partia, która oddaje tylko jedną trzecią mandatów ugrupowaniom z nią współpracującym, trudno mówić o jakichkolwiek elitach opozycyjnych.

Kiedy Polacy i inni Europejczycy wrócą na egipskie plaże?

Obawiam się, że rewolucja może spowodować zmianę kierunków wakacyjnych wojaży Europejczyków. Pamiętamy, jak w wyniku wojny w Jugosławii centra turystyczne automatycznie przeniosły się do Hiszpanii i Portugalii. Teraz też tak może się stać, zwłaszcza że w Afryce jest alternatywa dla Egiptu i Tunezji. Mogą to być Gambia z kurortami nad Atlantykiem lub Wyspy Zielonego Przylądka. Trochę to dalej, ale lot dłuższy o pół godziny nie ma wielkiego znaczenia we współczesnym świecie. Jakość usług może będzie nieco niższa, ale za to ceny dumpingowe, no i trochę więcej Orientu...

Teczka osobowa

Prof. Jacek Knopek

  • Ma 41 lat. Jest profesorem nadzwyczajnym na Wydziale Politologii i Studiów Międzynarodowych UMK w Toruniu oraz w Instytucie Polityki Społecznej i Stosunków Międzynarodowych Politechniki Koszalińskiej.
  • Zainteresowania naukowe: stosunki międzynarodowe, systemy polityczne, przemiany społeczne i cywilizacyjne, kwestie narodowościowe i polonijne, polityka regionalna. W dorobku ma, m.in., publikacje: „Migracje Polaków do Afryki Północnej w XX wieku” (Bydgoszcz 2001) i „Stosunki Polski z krajami Afryki Zachodniej. Historia i współczesność” (Bydgoszcz 2008). Obecnie pracuje nad kolejną książką dotyczącą stosunków polsko-afrykańskich.
  • Hobby: sport, kosmologia.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie