Tylko u nas
nowosci.com.pl

Zobacz koniecznie!

Rozwiń
Zamiast kariery - garnuszek mamusi

Zamiast kariery - garnuszek mamusi

Paulina Błaszkiewicz

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Zamiast kariery - garnuszek mamusi
W swoim CV chwalą się znajomością języków obcych, kilkoma dyplomami naukowymi i skończeniem wielu kursów. Mają 25-30 lat. Co jeszcze ich łączy? Wspólne mieszkanie z rodzicami.
Zamiast kariery - garnuszek mamusi

W swoim CV chwalą się znajomością języków obcych, kilkoma dyplomami naukowymi i skończeniem wielu kursów. Mają 25-30 lat. Co jeszcze ich łączy? Wspólne mieszkanie z rodzicami.


Marzyli o studiach, karierze i wyrwaniu się z rodzinnego domu, często z małych miast. Chcieli podbijać świat, w którym dziś nie potrafią się odnaleźć. Większość z nich nadal żyje pod jednym dachem z rodzicami.


- W liceum marzyłam o medycynie albo farmacji. Nie udało się - 30 osób na jedno miejsce. Koleżanka namówiła mnie na zaoczną pedagogikę. Mówiła: „Pójdziesz do pracy i jakoś będzie”. Mój ojciec zawsze powtarzał, że dawniej po maturze od razu przyjmowali na ciepłą posadkę do urzędu, więc pewnie teraz też tak jest. Nie słuchałam tego i poszłam na studia. Ciężko pracowałam, by móc je skończyć. Dziś mam tytuł magistra i od półtora roku znów mieszkam z rodzicami - wyznaje 27-letnia pani Agnieszka. - Niestety, to, co zarobiłam w pracy, którą podjęłam po studiach, ledwo wystarczało na opłacenie rachunków i kilkanaście dni życia. W połowie miesiąca jechałam do rodzinnego domu po pieniądze. Żyłabym tak pewnie do dziś, gdyby mnie nie zwolnili...


Co na to rodzice? Nic, bo co mają zrobić? Pozwolić, by dziecko mieszkało pod mostem?


- Takie czasy. Dziś młodzi, choć żyją w świecie bez granic, w którym wszystko jest dostępne na wyciągnięcie ręki, tak naprawdę nie mają nic. Kiedy brałem ślub z moją żoną w 1981 roku, nie mieliśmy komputerów i telefonów komórkowych, ale każde z nas miało pracę. Po rodzicach dostaliśmy dom i jakoś się żyło. Dziś stabilne życie mają tylko niektórzy - mówi pan Stanisław, 54-letni mieszkaniec Chełmży.


Z badań Eurostatu wynika, że 40 proc. Polaków w wieku 25-34 lat mieszka z rodzicami. Są wśród nich osoby, które decyzję o tym, by nie opuszczać rodzinnego gniazda podjęły, kierując się własną wygodą - bo wtedy nie trzeba gotować, robić zakupów, sprzątać. Większość mieszka z rodzicami nie z wyboru, lecz z przymusu. Sytuacja ekonomiczna w naszym kraju uniemożliwia samodzielne życie. Nawet ci, którzy nie mieszkają razem z rodzicami, korzystają z ich pomocy.


- Mój syn sześć lat temu wyprowadził się z domu. Po studiach wrócił do rodzinnego miasta i się ożenił. Dziś pracuje w jednej z największych firm spożywczych w mieście, mimo że skończył studia humanistyczne. Na etat w szkole nie ma szans, bo miejsce zajmują ci, którzy mogliby już iść na emeryturę. Zarabia 1800 złotych. To nie jest kwota, która wystarcza na wszystko, dlatego muszę dokładać - skarży się pani Krystyna. - Czasami żałuję, że się ożenił, bo gdyby mieszkał sam, to miałby swój zarobek tylko dla siebie.



Psycholożka Monika Bronisz mówi, że pokolenie tzw. bumerangów to dziś powszechne zjawisko i poważny problem, zarówno dla dorosłych dzieci, jak i ich rodziców.


- Powrót do rodzinnego domu, który często wiąże się z przeprowadzką do małych miast, jest bardzo trudny dla młodych ludzi, których plany i marzenia legły w gruzach. Bardzo często może się to skończyć depresją, ponieważ człowiek w takiej sytuacji traci nadzieję i nie wie, co ma ze sobą zrobić. Musi się zmierzyć z tym, że jego wykształcenie nie jest adekwatne do pracy oferowanej w rodzinnym mieście, oraz z opiniami innych na swój temat i własnym „ja”. To ciężka próba charakteru. Rodzicom dorosłych dzieci też nie jest lekko. Z jednej strony, cieszą się, że ich dziecko wraca do domu, a z drugiej, są smutni, że poniosło ono pewnego rodzaju życiową porażkę. To kompilacja rozmaitych uczuć.


Jak zatem wybrnąć z sytuacji, która dla nikogo nie jest dobra? Zaakceptować i bezradnie rozłożyć ręce czy działać za wszelką cenę?


- Nie powinno się stawiać sprawy na ostrzu noża - radzi Monika Bronisz. - Warto ustalić granice funkcjonowania w „nowym domu”. Bez głośnego mówienia o swoich oczekiwaniach nic się nie uda. Młodzi powinni zastanowić się nad tym, jakie możliwości mają w danym momencie. Skoro nie zanosi się na to, że zrobią oszałamiającą karierę w wielkim mieście, to może uda im się znaleźć coś, co daje satysfakcję w małym mieście.


Nie jest to łatwe. Porażkę trudno przekuć w sukces. Pokolenie tzw. bumerangów musi się zmierzyć z konsekwencjami długiego mieszkania z rodzicami, które nie ograniczają się tylko do zawiedzionych marzeń o karierze czy pracy. Już nie takie znowu młode pokolenie musi od nowa zacząć dorosłość.



Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo