Zapomniany język białych rękawiczek

Jacek Kiełpiński
Policjant kierujący ruchem to dziś dość rzadki widok. Kierowcy głupieją na jego widok. Nie znają gestów, którymi się posługuje. Musi być na tyle „wymowny”, by zostać zrozumianym. Są w tym prawdziwi mistrzowie.

Policjant kierujący ruchem to dziś dość rzadki widok. Kierowcy głupieją na jego widok. Nie znają gestów, którymi się posługuje. Musi być na tyle „wymowny”, by zostać zrozumianym. Są w tym prawdziwi mistrzowie.

<!** Image 2 align=none alt="Image 172456" sub="Posterunkowa Marzena Grzelak w akcji. Chwilę wcześniej ciężarówka zaklinowała się pod toruńskim wiaduktem. / Fot. Adam Zakrzewski">Podobno pamięta się swój pierwszy raz na środku skrzyżowania. Trema zżera każdego.

- To było w Warszawie - wspomina nadkomisarz Wiesław Rospirski, naczelnik toruńskiej drogówki. - Skrzyżowanie Żelaznej i Prostej, tory tramwajowe. Czasami, gdy tramwaje się mijały, człowiek nie wiedział przez chwilę, co się dzieje. Na szczęście w stolicy kierowcy byli i są przyzwyczajeni do widoku policjanta w tym specyficznym tańcu, jakim jest kierowanie ruchem.

<!** reklama>Policjanci żartują, że w takich sytuacjach trzeba często „wywijać niezłego breakdance’a”. Jednym to wychodzi lepiej, innym gorzej, ale każdy policjant ruchu drogowego musi umieć w dowolnej chwili, z marszu, przejąć pełną władzę nad skrzyżowaniem.

<!** Image 3 align=none alt="Image 172456" sub="Młodszy aspirant Rafał Kowalski z Bydgoszczy podczas konkursu „Policjant Ruchu Drogowego Roku”. / Fot. Dariusz Bloch">Ćwiczyć można w domu

Najlepszych w tej sztuce wyłania coroczny ogólnopolski konkurs „Policjant Ruchu Drogowego Roku”. Kujawsko-pomorskie eliminacje wygrał po raz drugi z rzędu starszy sierżant Paweł Serocki z Komendy Powiatowej w Aleksandrowie Kujawskim. To ciekawe, bo w 14-tysięcznym mieście ma bardzo mało okazji do szlifowania tej umiejętności.

- W czasie zmiany turnusów w pobliskim Ciechocinku musimy czasem kierować ruchem na „jedynce” - tłumaczy. - Ale ćwiczyć można i w domu. Sam tak robię.

Zasadnicze wyposażenie: kamizelka odblaskowa, białe rękawiczki i gwizdek służbowy. Przypomnijmy podstawy. Policjant stojący przodem lub tyłem do nas to znak, że nie możemy jechać, musimy czekać na jego sygnał.

- Ale zdarzały się w Polsce w takich sytuacjach wypadki - dopowiada reprezentant naszego województwa na ogólnopolski finał konkursu. - Doszło do potrącenia funkcjonariusza, bo ktoś pomyślał, że skoro mundurowy na niego nie patrzy, to znaczy, że można ruszać. Zasada jest prosta: im mniejsze miasto, tym kierowcy mają mniejsze obycie z ręcznym kierowaniem ruchem.

<!** Image 4 align=none alt="Image 172456" sub="- Sztuka kierowania ruchem nie zaginie - zapewnia nadkomisarz Wiesław Rospirski, szef toruńskiej drogówki. / Fot. Jacek Kiełpiński">Sprawdzamy, jak reagują kierowcy w Aleksandrowie Kujawskim. Centralny punkt miasta - skrzyżowanie ulic Słowackiego i Chopina. Zajeżdżamy z włączonym kogutem. Paweł Serocki wyskakuje zza kierownicy i już jest na środku ulicy. Szybka ocena sytuacji. Kierowcy wykazują lekki niepokój, niektórzy nerwowo sprawdzają, czy mają zapięte pasy.

- To normalne - ocenia Wiesław Rospirski. - Zawsze w takich sytuacjach kierowcy robią szybki rachunek sumienia. Czasem jest to groźne, bo zapinając pas bezpieczeństwa tracą kontrolę nad pojazdem i jadą wężykiem po... kilku pasach jezdni.

W Aleksandrowie sytuacja wygląda podobnie. Policjant stojąc bokiem zezwala na przejazd, a kierowca wyraźnie się czai. Trzeba mu pomóc gwizdkiem i dodatkowymi, przyzywającymi ruchami dłoni w białych rękawiczkach.

Modulowany dźwięk służbowego gwizdka

Na odgłos gwizdka i widok machającego ręką policjanta grupa młodych ludzi chichocze, bo w Aleksandrowie taka scena to absolutna egzotyka. Po chwili śmiechy jednak milkną, a widzowie z uwagą obserwują rozwój wypadków. Paweł Serocki rozstawia samochody sprawnie, jego ruchy są zwinne, zdecydowane, podkreślone modulowanym na różne sposoby gwizdem. Bo inaczej brzmi służbowy gwizdek, gdy kierowca ma się bezwzględnie zatrzymać w określonym miejscu, a inaczej, gdy policjant zachęca go do bardziej zdecydowanego naciśnięcia na gaz.

- Oczywiście, w czasach słynnej warszawskiej policjantki Lodzi szoferzy reagowali sprawniej na polecenia kierującego ruchem - przyznaje Wiesław Rospirski. - Bo wówczas sygnalizacji świetlnej nie było. Ale gradacja sygnałów pozostaje aktualna do dziś - najważniejsze są właśnie te podawane przez osoby uprawnione do kierowania ruchem. Mniejsze znaczenie mają sygnalizatory, a dalej w kolejności: znaki pionowe, poziome, a na końcu podstawowa zasada prawej ręki mówiąca, kto ma pierwszeństwo na skrzyżowaniu równorzędnym. Dlatego sztuka kierowania ruchem nie zaginie, mimo stosowania pętli indukcyjnych, zatopionych w asfalcie i wielu innych wynalazków usprawniających ruch na skrzyżowaniach.

<!** Image 5 align=none alt="Image 172456" sub="Starszy sierżant Paweł Serocki z Aleksandrowa Kujawskiego. To on po raz kolejny został uznany najlepszym policjantem drogówki w naszym regionie. . Fot. Jacek Kiełpiński">Piłeczka na talerzu

Po kilku minutach aleksandrowscy przechodnie przyzwyczajają się do zwinnie poruszającego się na środku skrzyżowania policjanta. Już wiadomo, że nie dojdzie do sceny z komedii „Wiosna, panie sierżancie”, w której kierowanie ruchem doprowadziło do totalnego karambolu. Starszy sierżant Serocki autentycznie upłynnia ruch. Jego mowa ciała jest czytelna dla kierowców, a decyzje błyskawiczne.

- A to elementy najważniejsze - przyznaje naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, młodszy inspektor Wiesław Rzyduch. - Na nie zwraca szczególnie uwagę komisja. W tym roku ponownie tę kluczową konkurencję rozegraliśmy na skrzyżowaniu ulic Gajowej z Curie-Skłodowskiej w Bydgoszczy. To klasycznie rozwiązane skrzyżowanie. Wcześniej uczestnicy konkursu musieli kierować ruchem na przecięciu Fordońskiej z Fabryczną. Doszło do zamieszania, bo kierowcy nie potrafili czytać sygnałów policjantów.

- Skrzyżowanie na Fordońskiej jest po postu zbyt duże, by jeden policjant sobie skutecznie poradził - ocenia starszy sierżant Serocki.

Policjant Roku musi wykazać się jeszcze w czterech innych konkurencjach.

- Piszemy test z wiedzy prawnej, strzelamy do tarczy i sylwetki gościa w kapeluszu - zaczyna wymieniać tegoroczny i ubiegłoroczny zwycięzca. - Mnie akurat to ostatnie poszło nie najlepiej, bo dwa pociski przeszły gangsterowi koło ucha. Ważne też jest opanowanie samochodu i motocykla. Na bydgoskim kartodromie jeździmy po torze przeszkód z talerzem Stewarta na masce. Koledzy z większych miast ćwiczą korzystając z uprzejmości tamtejszych szkół jazdy, które posiadają te urządzenia, uczące płynnego prowadzenia auta. Mnie piłeczka nie spadła. Ale rok temu wyleciała z talerza na ostatnim zakręcie podczas finałowego konkursu w Warszawie.

Spore znaczenie ma konkurencja motocyklowa. Niektórym zawodnikom nie udaje się przejechać po równoważni. Dwa lata temu wrażenie zrobiła policjantka, która z ciężkim motocyklem poradziła sobie świetnie. Panie startują jednak rzadko. Może się to zmienić, bo policjantek w drogówce przybywa.

A jak kobiety kierują ruchem?

- Z wdziękiem - odpowiadają koledzy policjanci. - Tu chodzi o to, by przyciągnąć i utrzymać wzrok kierowcy. A w ich wypadku dzieje się to naturalnie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie