Zapraszamy na spacer do parku na Bydgoskim Przedmieściu

Roman Such
Na spacerze z siostrami i szwagrem, Jerzy Lewszecki (w mundurze), po wojnie jako jeden z ostatnich rozstrzelany przez ówczesne władze
Na spacerze z siostrami i szwagrem, Jerzy Lewszecki (w mundurze), po wojnie jako jeden z ostatnich rozstrzelany przez ówczesne władze
Nad Martówką, jak zwykle przy upalnej pogodzie, nie brakuje amatorów kąpieli słonecznej i tej w wodzie.

Wśród grupy chłopaków z Bydgoskiego rozpoznajemy Feliksa Zagrabskiego, którego rodzice przed wojną prowadzili sklep rzeźnicki przy ul. Mickiewicza 91. W styczniu 1944, jako 17-latek, został wcielony do niemieckiej armii, skąd uciekł i zakończył swój szlak bojowy wśród polskich oddziałów w Szkocji.
[break]
- W marcu 1946 roku wróciłem do Polski. Anglicy ofiarowali władzom w Warszawie trzy ciężarówki depeszówek, takich radiostacji do łączności międzynarodowej. I my je konwojowaliśmy. Tworzyliśmy cały pluton, ponad 30 ludzi, i mieliśmy pilnować, aby tych radiostacji nikt nie ukradł - opowiada pan Feliks, który z żoną Genowefą, w ubiegłym roku świętował sześćdziesiątą rocznicę ślubu.
- Ze szkolnym kolegą Antonim Psutym, synem piekarza, także z ul. Mickiewicza, jako chłopacy całą grupą często chodziliśmy kąpać się na Martówkę. Pamiętam też letnią kawiarnię w parku, gdzie w późniejszych latach ustawiono pomnik lotników. Na Zieleńcu na Bydgoskim Przedmieściu regularnie koncertowały orkiestry wojskowe. Najlepsza była z 63. Pułku Piechoty. Przed orkiestrą szedł mały, biały konik i ciągnął wózek z bębnem - wspomina pan Feliks.

Przed altanką i na ławeczce...

Przed wspomnianą altanką sfotografował się wraz z kolegą i swoimi dziećmi Stefan Szostkiewicz, zawodowy fotograf 4. Pułku Lotniczego. Prawdopodobnie to jedno z najlepiej zachowanych zdjęć tej parkowej budowli. Później altankę rozebrano i na jej miejscu ustawiono pomnik ku czci żołnierzy toruńskiego batalionu balonowego poległych w wojnie bolszewickiej. Uroczyste odsłonięcie tego monumentu miało miejsce 5 maja 1937 roku, w dniu batalionowego święta.
Ze względu na pomnik i bliskie sąsiedztwo koszar częstymi gośćmi w parku na Bydgoskim Przedmieściu byli baloniarze, a wśród nich dziadek naszej Czytelniczki Małgorzaty Laube - szef Ruchomego Parku I Batalionu Baloniarzy Karol Werner. Zachowała się wspólna fotografia baloniarzy z 1921 roku na tle „smoczej jamy”, istniejącej do dzisiaj, kruchej, ażurowej parkowej budowli z widokiem na położony niżej staw z pływającymi (przed wojną) łabędziami.
Na ławce Schillera fotograf Loska, jeden z wielu ulicznych fotografów zatrudnionych przez drogerię Jana Kapczyńskiego (ul, Szeroka 35) sportretował Walerię Serczykową, żonę wicedyrektora Pomorskiej Izby Rolniczej w Toruniu. Obok niej synowie: młodszy Władysław Andrzej, późniejszy profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, i starszy Jerzy, przyszły profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika i przez wiele lat felietonista „Nowości”.

Na spacerze w mundurze

Wśród spacerujących parkowymi alejkami spotykamy majora Jerzego Lewszeckiego, przyszłego uczestnika kampanii wrześniowej, więźnia niemieckich oflagów, oficera II Korpusu. Jego ojciec Zygmunt, lekarz medycyny, w okresie międzywojennym był inspektorem lekarskim Urzędu Województwa Pomorskiego w Toruniu. Jego matką była Alina z Przysieckich, pieczętująca się herbem Nowina-Złotogoleńczyk.
W maju 1931 Jerzy Lewszecki zdał egzamin dojrzałości, a w lipcu tego roku rozpoczął naukę w Szkole Podchorążych Artylerii w Toruniu. 15 sierpnia 1934 roku, równe osiemdziesiąt lat temu, uzyskał szlify podporucznika. Został skierowany do 3. Pułku Artylerii Ciężkiej w Wilnie. Wilno było uroczym miastem, gdzie Jerzy Lewszecki prowadził bogate życie towarzyskie, wykazując się brawurą, odwagą i kawaleryjską
fantazją. 19 marca 1955 roku
Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał majora na karę śmierci pod zarzutem szpiegostwa i zdrady ojczyzny. W uzasadnieniu stwierdzono, że oskarżony „od grudnia 1952 r. do marca 1954 r. działał na szkodę PRL na terenie Anglii, Niemiec i Polski. Wstąpił na służbę
II Oddziału przy tzw. rządzie emigracyjnym w Londynie i współpracował z ośrodkiem wywiadu amerykańskiego”.
2 sierpnia 1955 r. mjr Jerzy Lewszecki został stracony w mokotowskim więzieniu. Miejsce pochówku nie jest znane. Był to jeden z ostatnich wykonanych politycznych wyroków śmierci.
To pogodne zdjęcie wykonane w toruńskim parku nie zapowiadało tragicznego losu uśmiechniętego oficera.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie