Zaprogramowany automat działa perfidnie

Justyna Wojciechowska-Narloch
- Nie wiem, na co wydać gotówkę z wygranych i nie mam już gdzie parkować tych samochodów, które również wygrałem – kpi z własnej naiwności 65-letni pan Zdzisław z Torunia.

- Nie wiem, na co wydać gotówkę z wygranych i nie mam już gdzie parkować tych samochodów, które również wygrałem – kpi z własnej naiwności 65-letni pan Zdzisław z Torunia.

Nasz Czytelnik kilka tygodni temu dostał tajemniczy esemes z numeru 60400. Otworzył wiadomość i dowiedział się, że jeśli odeśle esemes, to organizator konkursu gwarantuje mu kluczyki do audi. Mężczyzna może do końca w ofertę nie uwierzył, ale zwrotną wiadomość wysłał. Zamiast wymarzonych kluczyków do luksusowego auta operator telefonii komórkowej zablokował mu wychodzące rozmowy, gdyż na karcie skończyły się pieniądze.

<!** reklama>- Myślałem, że to jakaś pomyłka, bo dwa dni wcześniej kupowałem doładowanie za 20 zł. Niestety, okazało się, że o pomyłce nie ma mowy, a ja słono płacę za swoją głupotę – mówi pan Zdzisław. – Otwierałem kolejne wiadomości przychodzące z numeru 60400, a to było równoznaczne z jednorazową opłatą 4,92 zł.

Nasz Czytelnik nie miał świadomości, że wysyłając zwrotny esemes automatycznie zaakceptował regulamin loterii, w którym jest mowa o opłatach związanych z otrzymywaniem esemesów zachęcających do udziału w grze. Nim to sobie uświadomił, stracił kilkadziesiąt złotych. Co gorsza, wyplątanie się z rzekomej loterii wcale nie było proste.

- Byłem w salonie, gdzie kupiłem komórkę. Chciałem, żeby mi powiedzieli, kto konkretnie robi ze mnie durnia i wyciąga pieniądze. Nie pomogli mi zasłaniając się ochroną danych osobowych i tym, że z własnej woli wysłałem pierwszy esemes – skarży się mężczyzna.

Naszego Czytelnika nie nękał konkretny człowiek, ale odpowiednio zaprogramowany automat, który wysyłał do niego bardzo drogie wiadomości.

Żeby więcej ich nie otrzymywać pan Zdzisław musiał wysłać kolejny esemes o treści „stop”. Za niego zapłacił również 4,92 zł.

Lech Borowski, Miejski Rzecznik Konsumentów w Toruniu bez ogródek mówi o prawdziwej pladze esemesowych loterii. - Tymi sprawami zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, bo mają one charakter zbiorowego naruszenia interesów konsumenckich – mówi Lech Borowski. – Organizatorzy tych rzekomych loterii czy konkursów wcześniej robią badania grup docelowych i do nich wysyłają swoje oferty. Są to przede wszystkim ludzie starsi, którzy nie są przyzwyczajeni do tak perfidnych i agresywnych praktyk. Ja radzę nie wierzyć, że ktoś nam może dać samochód czy gotówkę za jeden esemes.

WARTO WIEDZIEĆ

Bezpłatnej pomocy można szukać pod numerem infolinii 0 800 800 008.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie