Zarząd Główny ZLP zawiadamia prokuraturę

Grażyna Ostropolska
W poniedziałek rozpoczął się niejawny proces o zniesławienie Dariusza L. przez Krzysztofa Sz. (na  zdjęciu)
W poniedziałek rozpoczął się niejawny proces o zniesławienie Dariusza L. przez Krzysztofa Sz. (na zdjęciu) Dariusz Bloch
Zarząd Główny ZLP zawiadamia prokuraturę o domniemanych przestępstwach, popełnionych przez Dariusza L., prezesa bydgosko-toruńskiego oddziału tej organizacji. Przekazuje śledczym pisemne skargi polonijnych poetek i toruńskiego literata.

Ten donos oparto na pomówieniach. Prezes ZG Związku Literatów Polskich, Marek Wawrzkiewicz, wspólnie z Krzysztofem Sz. z Torunia i skupioną wokół niego gromadką moich wrogów rozpętali oszczerczą kampanię. Próbują mnie zniszczyć i zdyskredytować. Nie bez powodu. Jestem kontrkandydatem Wawrzkiewicza do funkcji prezesa ZG ZLP, zaś Krzysztof Sz. przegrał ze mną proces o zniesławienie i musi mnie przeprosić - twierdzi Dariusz L.

Pytamy Włodzimierza Marszałkowskiego, szefa Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe o treść doniesienia.

Polecamy: Grasują złodzieje rowerów! Jak się ustrzec?

- Dotyczy ono różnych niegodnych zachowań Dariusza L. Te najbardziej wyraziste to uzależnianie wydania książki czy otrzymania nagrody od materialnych korzyści. Jest też mowa o nieetycznych zachowaniach tego pana w osobistych kontaktach. Zarzuty formułowane przez zawiadamiającego idą w kierunku przestępstwa wyłudzenia lub zmuszania do określonego zachowania, ale to dopiero początek sprawy - informuje prokurator. W ub. piątek zaczęły się pierwsze przesłuchania, m.in. Yvette P. poetki zamieszkałej w Belgii. Udało się nam z nią spotkać. Pani P. przekazała nam kopię skargi na Dariusza L., wysłaną do ZG ZLP.

- L. znalazł mnie na Facebooku - twierdzi Yvette P. i tak relacjonuje przebieg tej znajomości: - Dariusz L. poinformował o przyznaniu mi Nagrody Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej za zasługi dla kultury polskiej. Kazał mi zorganizować i sfinansować uroczystość. Całkowicie na mój koszt przyjechał i gościł kilka dni w Belgii, i tuż przed wręczeniem nagrody (w Domu Polskim w Brukseli) podstępnie zażądał jeszcze 300 euro za statuetkę. Okłamał mnie, że to jest nagroda ZLP. Miałam mu wskazać kolejnego kandydata do statuetki bądź medalu, obojętnie z jakiej dziedziny; byle coś pisał, rzeźbił, malował, fotografował. I najlepiej, żeby to była kobieta. Sprawdziłam, że nie miał prawa podszywać się pod ZLP (rozmawiałam z członkiem ZG ZLP, panem Ulickim). Mając dowód, że ta nagroda to tylko oszukańcza hucpa i sposób na nielegalne dochody pana L., zrzekłam się statuetki, oddając ją na licytację WOŚP.

Zobacz także: Brutalna wojna między sąsiadami

Co na to Dariusz L.? - Nieprawdą jest, jakobym pobrał pieniądze od Yvette P. i dodatkowo 300 euro na statuetkę. Nieprawdą jest, że P. pokryła koszty mojego dojazdu do Belgii. Zawieźli mnie tam swoim autem Alicja K. poetka z Gdańska, i jej mąż - przekonuje L. Twierdzi, że już w drugim dniu pobytu miał pani P. dość. - Yvette tak histeryzowała, tak się awanturowała, że uciekliśmy z jej domu, by nie wysłuchiwać ryków i plucia na ludzi - wspomina.

3541 złotycb brutto to uposażenie dowódcy zastępu PSP (plus 634 zł dodatku motywacyjnego)

Regionalna Lista Płac. Tyle zarabiają w "mundurówkach" [STAWKI]

Pytamy, kto nominował panią P. do nagrody im. Konopnickiej.

- Zaproponowała ją bardzo zacna osoba z Wrocławia, laureatka tejże nagrody. Jej nazwiska nie chcę wymieniać, bo to starsza osoba - tłumaczy Dariusz L. - To prawda, że P. oddała statuetkę na aukcję WOŚP, ale potem zamówiła u mnie kopię tego artefaktu. W formie luksusowej, chyba za 500 zł. - zaznacza L. i dodaje - Na żadnej z nagród, które przyznajemy nie widnieje logo ZLP.

CZYTAJ DALEJ NA KOLEJNEJ STRONIE >>>>>

- Mamy liczne skargi - z nazwiskami, kwotami i faktami - świadczące o nietycznej działalności prezesa oddziału bydgosko-toruńskiego ZLP - słyszymy od Marka Wawrzkiewicza, prezesa ZG ZLP. - Wynika z nich, że Dariusz L., powołując się na to, że jest członkiem ZG ZLP, prezesem oddziału i że działa w imieniu ZLP, proponuje różnym autorom wydanie książek. Płacą za to mocno zawyżone kwoty od 4,5 do 6 tys. zł, po czym pan L., lepiej lub gorzej wywiązując się umowy, wydaje te książki i pieniądze wpływają na jego prywatne konto, a nie na konto ZLP. Część z tak wydanych książek ma logo ZLP, którego nie ma prawa mieć - twierdzi Wawrzkiewicz. Wie, że pozostałe książki (bez loga ZLP), wydawane przez Dariusza L., firmuje niedookreślona firma Biblioteka „Tematu”. - Jeśli ktoś wydaje książkę pod symbolem ZLP, to pieniądze powinny być zaksięgowane na koncie ZLP, a nie prywatnym pana L. - zaznacza prezes ZG ZLP.

Polecamy: Grasują złodzieje rowerów! Jak się ustrzec?

Część skarg na L. dotyczyło nagród. - Dariusz L., oferując m.in. Nagrodę Pracy Organicznej im. Marii Konopnickiej czy literacką im. Klemensa Janickiego, pobiera za statuetki znaczne kwoty pieniędzy. Jeśli L. robi to w imieniu ZLP, a sam przewodniczy jury i występuje z propozycją przyznania nagród ludziom całkowicie nieznanym, to nie wolno mu za to pobierać pieniędzy do własnej kieszeni - zaznacza Wawrzkiewicz i dodaje: - Nawet gdyby to była nagroda oddziału bydgosko-toruńskiego, to ZG ZLP powinien wiedzieć o jej istnieniu i otrzymać protokół z posiedzenia jury, a czegoś takiego nie mamy - tłumaczy.

Skargom pokrzywdzonych literatów przyjrzał się rzecznik dyscyplinarny ZLP i to on zdecydował o zawiadomieniu prokuratury.
To jest stara śpiewka Wawrzkiewicza - tak do zarzutów prezesa ZG ZLP odnosi się Dariusz L. - Nieprawdą jest, że czerpię jakiekolwiek korzyści z wydawania książek - mówi. - Wydaję je zaprzyjaźnionym autorom ze środowiska literackiego i oni sami płacą za te książki. Kwoty należne drukarni za wykonanie usługi nie wpływają na moje prywatne konto, tylko na konto ZLP jako chwilowy depozyt - zapewnia L. i dodaje: - Wydawanie książek to misja kulturotwórcza. To haniebne, że prezes ZG ZLP próbuje przeszkadzać w tej misji prezesowi lokalnego oddziału. Ja to robię z miłości do książek. Mam umiejętność zrobienia taniego składu, który obniża koszt. Autorzy sami się do mnie garną, a ja nie mam z wydawania książek żadnych zysków - zapewnia L. Przyznaje, że przewodniczy trzem kapitułom, przyznającym nagrody (im. Marii Konopnickiej, im Klemensa Janickiego i im. Tadeusza Micińskiego), ale… - Są to kapituły nieformalne, niezwiązane z ZLP. Działają na zasadzie przyjacielskich kontaktów. W kulturze jest tak, że osoba która zdobyła konkretną pozycję literacką czy artystyczną, staje się znakiem firmowym. Osoby nagrodzone wchodzą do kapituł i firmują je własnym nazwiskiem - tłumaczy Dariusz L. i zapewnia, że nie żądał za statuetki gratyfikacji finansowej. - Szukaliśmy za każdym razem sponsora - mówi.

Zobacz także: Brutalna wojna między sąsiadami

W ub. piątek policja przesłuchiwała toruniankę Katarzyna Ż. - Zeznałam, że L. kilkakrotnie usiłował naciągać mnie na pieniądze, wciskając jakieś

Statuetki do wyboru i koloru o różnych nazwach, choć w życiu nie napisałam wiersza. Namawiał mnie w Toruniu. Odmówiłam. I potem w Gandawie, ale tam L. już pozwalał sobie na czułości, wobec mnie i mojej koleżanki Mariny K., której też nachalnie proponował nie tylko statuetki, ale i seks, i to w sposób natarczywy - zdradza kobieta. Mówi, że gdy „dała mu kosza”, to L. kłamliwie opisał ją i jej malarstwo na blogu.

Poetka Marina K. też chce zeznawać przeciw L.: - Ten człowiek działa podstępnie. Osoby, które kupiły nagrody, obliguje do napędzania kolejnych chętnych. Nie jest ważne, za co te nagrody dostaną. Liczy się kasa - sugeruje K.

Udało się nam też porozmawiać z Anną Z., poetką z Holandii. - W 2015 r. zostałam poinformowana przez Barbarę O., mieszkającą w Niemczech laureatkę trzech bydgoskich nagród, że w uznaniu mojej twórczości zostałam mianowana do nagrody im. Konopnickiej, ale warunkiem jej otrzymania jest wydanie książki przez ZLP w osobie Dariusza L. - mówi Z. Miał to być jej pierwszy tomik poezji. - Nie przypuszczałam, że jego wydanie narazi mnie na straty i ponad rok będę dochodzić swoich praw jako autor i zleceniodawca, bo pan D. nie wywiąże się z umowy (błędy, nieautoryzowane posłowie i 201 zamiast 300 egzemplarzy za 4,5 tys. zł wpłaconych na konto, do którego ZG ZLP się nie przyznaje). Jest już wyrok nakazowy (nieprawomocny) nakazujący Dariuszowi L. zwrócenie pieniędzy - twierdzi Anna Z.

- Nie znam tego wyroku, a osoby, które za namową Krzysztofa Sz., partnera pani Ż., mnie szkalują, oskarżę o pieniactwo - zapowiada L.

Do tematu wrócimy.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
ręce opadają
pani red. Grażyno, to ważny artykuł, i odważny, pewnie o wielu jeszcze faktach nie mogła pani napisac, niech prokuratura wyjasni choćby opisane fakty, kto zna D.L., wcale nie jest zaskoczony, od lat o tym się mówiło w środowisku, ale żadna z poszkodowanych nie składała tego na piśmie, dopiero od pewnego czasu ofiary zaczęły dochodzić swoich praw, jedna z nich wygrała po kilku latach (!) proces prywatny przeciwko L., w Krakowie, no i wreszcie też ruszył się ZG w Warszawie, wreszcie przejrzał na oczy ? dużo zależeć będzie od prokuratury, co z tym zrobi, wynik działań prokuratury i ewent. sądu może mieć duże znaczenie nie tylko dla poszkodowanych, naiwność z ich strony w dużej mierze jest usprawiedliwiona, ten człowiek ma stopień dra, występuje publicznie w imieniu stowarz. literackiego jako prezes oddziału, sprytnie to wszystko zorganizowane. Nauka z tego: zanim przyjmiesz nagrodę lub medal, rozpytuj kim jest ta osoba, jakie ma prawo do wręczania nagród, co to za nagrody, i pamiętaj, nagród się nie kupuje, ale wyłącznie otrzymuje
b
biznes w ZLP
To rzeczywiście wymaga poważnego śledztwa prokuratury, a także Skarbówki, z uwagi na społeczną szkodliwość takich zachowań i procederu, jak opisała w tym artykule G. Ostrowskiej, mimo że każdy działa i żyje na swoje konto. Ale z drugiej strony, kim trzeba być i co mieć w głowie, żeby przyjmować od tego człowieka, po pierwsze kupioną za pieniądze...nagrodzonej (?) osoby, po drugie takiej, która napisała 1 lub kilka wierszy?! , a jedna - żadnego?! dla mnie szok, i chyba daje wiele do myślenia każdemu, kto tu kłamie, a kto mówi prawdę,
J
John Loock
tyle, ze nie można nawet was czytać choc troche, bo łącze jest 13 Gb.s komputer Core2duo 4Gb/ramu
i nie nadąża odbierać te wasze przeładowane strony.
n
nie glupi
a co mnie obchodza literaci i to najgorszego /gospodarczo/ woj.w Polsce pani Ostropolska nazwisko zobowiazuje /ostro/ zajmij sie po co wycieto 300 ha lasu w Zołedowie
Dodaj ogłoszenie