Zasadzki sutego śniadania

Grzegorz Młokosiewicz
Udostępnij:
Ewa Kopacz, minister zdrowia RP, zdradziła w czwartkowej telewizyjnej rozmowie, że Wielkanoc nie zmieni jej menu.

Ewa Kopacz, minister zdrowia RP, zdradziła w czwartkowej telewizyjnej rozmowie, że Wielkanoc nie zmieni jej menu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170856" sub="Grafika: MIlena Wojtkowiak">Pani doktor, pediatra zresztą, nawet soczków owocowych nie pija, bowiem - jej zdaniem - mają zbyt wiele kalorii, poprzestaje na wodzie mineralnej. Jada kilkakrotnie w ciągu dnia niewielkie porcyjki czegoś konkretnego. Dietetycznej konsekwencji nie zabraknie jej ponoć nawet podczas świąt.

<!** reklama>Tymczasem znakomita większość rodaków zasiądzie w niedzielę po rezurekcji albo mszy św. porannej przy suto zastawionym stole. Jak każe tradycja. Osoby akurat od pewnego czasu próbujące zgubić nadmiar kilogramów będą miały czas niełatwej próby, bowiem w takiej kuracji konsekwencja to trzy ćwierci sukcesu.

Dla tych, którzy zachowywali się dotąd w granicach przyzwoitości, a przy świątecznym stole nie zamierzają się katować kontynuacją postu, proponujemy receptę dietetyka terapeuty, wykształconego w Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Nasza rozmówczyni, Izabela Stańczyk, pominęła symboliczne ćwiarteczki jaja na twardo, jakie przegryzamy przy okazji składania sobie życzeń. Wzięła pod uwagę to, co trafia na talerz i raczy podniebienie przeciętnego mieszkańca Kujawsko-Pomorskiego podczas tego jedynego w roku tak uroczystego i co tu kryć, obfitego śniadania.

Pod bacznym okiem baranka dominującego wśród rzeżuchy na stole nie zabraknie naturalnie żurku. Ta kwaskowata i dość tłusta zupa z pływającymi skwarkami, boczkiem i kiełbasą to niezła bombka kaloryczna. Porcja 250 ml według szacunku pani Izabeli to 230 kcal. Grzechem byłoby nie zjeść jajka, które zawiera „tylko” 78 kcal. Biała kiełbasa to kolejne 270 kcal, plasterek (50 g) pieczonego schabu - 160 kcal, cienki plaster szyneczki wieprzowej daje nam znów 50 kcal. Trudno się obejść bez kromki chleba, a to znów licząc 50 g około 120 kcal. Jeśli do białej i wędliny dołożyć nieco pikanterii, to przybędzie w przypadku łyżeczki chrzanu - 15 kcal, a jeśli wolimy 100 g ćwikły - to 50 kcal.

Podsumowując, najskromniejsze tradycyjne śniadanko oznacza skonsumowanie około 1000 kcal. Jest to średnio 3-4 krotnie więcej niż zjadamy zwykle przed wyjściem do pracy. Jakby nie patrzeć, dużo za dużo!

Jeżeli do tego sięgniemy jeszcze po ciasta... Strach pomyśleć. Taki tradycyjny mazurek w 100 g porcji zawiera aż 400 kcal, baba drożdżowa 300 kcal, sernik „tylko” 330 kcal. Nie brak biesiadników, którzy spośród słodyczy preferują dzwonko śledzia w oleju. Oni tym razem będą wygrani nie potęgując niepożądanych skutków świątecznego ucztowania.

Izabela Stańczyk proponuje po śniadaniu wyjść na dwór i zażyć ruchu, który pozwoli spalić nadmiar kalorii. Wystarczy np. 15-minutowy spacer albo 8 minut jazdy rowerem, aby zniwelować skutki zjedzenia jajka. Po półgodzinnej jeździe rowerem zapomnimy o zjedzeniu białej kiełbasy. Jeśli zaś uwzględnić całe śniadanie, to trzeba by spędzić na rowerze co najmniej intensywne 90 minut. Ten sam skutek zapewni żwawy spacer, trwający 150 minut, natomiast amatorom nordic walkingu wystarczy pomaszerować przez 120 minut.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie