- Zastąpią nas studentami - pracownicy obsługi na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika drżą o swoje etaty

Alicja Cichocka
Alicja Cichocka
Grzegorz Olkowski
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Uniwersytet Mikołaja Kopernika oszczędza na szatniarzach. Prestiżowy Wydział Prawa i Administracji zamiast etatowych pracowników w szatni zatrudnia na umowy zlecenia swoich studentów prawa.

Na prawie od dawna w szatni brakowało ludzi do obsługi, ale obowiązywał zakaz zatrudniania. Sprawa stała się pilna, bo wydział przyjął na I rok prawa dwukrotnie więcej studentów, w sumie około 600 osób.
[break]
Zatrudnienie studentów z wydziału na umowę zlecenie wymyślił podobno dziekan prof. Tomasz Justyński oraz były już prodziekan dr Mikołaj Święcki. Studentom oferta bardzo się spodobała. W pierwszej rekrutacji o posadę zabiegało 50 studentów tego wydziału. Ostatecznie przyjęto dwie studentki prawa, sprawdziły się i do ekipy dołącza właśnie dwóch nowych studentów, prawników.

CV szatniarza UMK

- Wymagań wielkich nie mieliśmy, odpowiedzialność, dyspozycyjność i oczywiście status studenta UMK - zdradza szczegóły Jakub Rzeszowski, rekrutujący do szatni oraz szef wydziałowego samorządu studenckiego UMK, do którego zwróciły się dziekańskie władze. Studentów nie zniechęciło nawet to, że wyjściową stawkę 10 złotych za godzinę obniżono do 7 zł za godzinę na rękę. Pracują siedem godzin dziennie, na dwie zmiany. Poranną - do godz. 14 i popołudniową - do godz. 21.

Szef wydziałowego samorządu studenckiego zapewnia, że grafik jest elastyczny i nie wpłynie źle
na zaangażowanie studentów w studia.

- Możliwe są zastępstwa, no i mają blisko na wykłady - podkreśla Jakub Rzeszowski.

Wiadomość o tym, że na prawie studenci na umowach zleceniach wypełniają etaty pracowników obsługi, wywołała popłoch wśród szatniarzy i sprzątaczek w innych budynkach UMK.

- Co będzie z nami? - pytają z obawą, że pomysł takich oszczędności podchwycą inne wydziały, a nawet, że rewolucja obejmie etaty sprzątaczek...

Żadna praca nie hańbi

- Przejmujemy wzorce z Zachodu - mówi zaangażowany w sprawę Jakub Rzeszowski.
Przekonuje, że na niemieckich uczelniach dorabianie studentów w uniwersyteckich barach czy szatniach jest czymś powszechnym i że student, także prawa, żadnej pracy się nie wstydzi.

Z dziekanem prawników nie udało nam się porozmawiać.
Studencka załoga na szatni na prawie ma wkrótce wzrosnąć o kolejne, nawet 4 osoby.
Rzecznik uniwersytetu Marcin Czyżniewski nie potrafił wczoraj określić, czy pracownicy obsługi mają powody do niepokojów.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sowa
Praca szatniarza to ujma ? Wstyd jest kraść ,ćpać pluć i sikać publiczne ,jak ten pseudo student z Bydgoszczy
Dodaj ogłoszenie