Zawiercie. Lokatorka terroryzuje mieszkańców bloku w centrum miasta. Przepisy „covidowe” nie pozwalają jej eksmitować

Wiktoria Żesławska
Wiktoria Żesławska
Kobieta terroryzuje mieszkańców bloku w centrum Zawiercia.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Kobieta terroryzuje mieszkańców bloku w centrum Zawiercia.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Zdjęcia Czytelnika
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W wieżowcu przy ulicy Wyszyńskiego od wielu lat mieszkańcy przeżywają horror. Wszystko przez jedną sąsiadkę, która trafiła tam po eksmisji. Twierdzą, że całe dnie i noce krzyczy, budząc cały blok i kopie z całej siły w ściany. Nie można jednak nic z tym zrobić, bo "jest pandemia". Czy koszmar mieszkańców kiedyś się skończy?

Alicja terroryzuje mieszkańców

Wyszyńskiego 15 w Zawierciu to adres jednego z wieżowców w centrum miasta. Kilka lat temu trafiła tam lokatorka (nazywana Alicją) wraz z synem. Oboje regularnie nadużywają alkoholu. Wcześniej mieszkali w bloku przy ulicy Słowackiego, gdzie mieszkańcy przezywali horror. Teraz to samo ma miejsce przy Wyszyńskiego.

Godzina 1 w nocy, a w bloku rozlega się huk - to Alicja z całej siły kopie w drzwi, ponieważ syn nie wpuszcza jej do domu. Ty chu****" oraz wiele innych wyzwisk i przekleństw rzuca w jego stronę przez kilka godzin. Często trwa to aż do świtu. Mieszkańcy nie mają już siły.

- Przez nią nie da się w tym bloku normalnie żyć. Czasem trzeba czekać, by wejść do bloku, bo stoi albo leży w przejściu i wszystkich obraża. Krzyczy tak, że słyszymy ją kilka pięter wyżej. Od kilku miesięcy muszę brać środki nasenne, ponieważ praktycznie każdej nocy tak kopie w drzwi, że nie da się nie obudzić. Na korytarzu nie da się oddychać. Strach otwierać komuś drzwi od mieszkania, bo cały ten smród wlatuje do naszych domów - powiedziała nam pani Krystyna, mieszkanka bloku przy Wyszyńskiego 15.

Do bloku wybraliśmy się w niedzielne popołudnie. Przy wejściu do bloku czuć nieprzyjemny zapach. Mieszkańcy nie mogli spokojnie zjeść obiadu z rodziną, bo Alicja wraz z synem znów się awanturują. Ich krzyki przepełnione wyzwiskami słyszymy nawet kilka pięter wyżej. Nagle huk drzwi i sąsiadka wychodzi z domu, wykrzykując kolejne obelgi.

Nie przeocz

- Rozmawiałyśmy z sąsiadką na korytarzu, ale trzeba uciekać, bo zaraz Alicja tu przyjdzie i będzie nas wszystkich wyzywać. W tym bloku już wcale nie ma spokoju - mówi nam kolejna mieszkanka.

Mieszkańcy problem zgłaszali wielokrotnie - policji czy spółdzielni. Przed pandemią odbyła się rozprawa w sądzie. Wynik? Koszmar się skończy. Jej mieszkanie zostanie poddane licytacji komorniczej.

Niestety, nie tak prędko. Chwilę później wybuchła pandemia, a rząd wprowadził nowe przepisy. W dobie pandemii, nie można nikogo pozbawić dachu nad głową. Ma to chronić tych, którzy na przykład, zadłużyli się przez pandemię i utratę pracy. Chroni też jednak tych, którzy zatruwają życie innym.

- Spółdzielnia wypełniła całą procedurę związaną z postępowaniami sądowymi, łącznie z postępowaniami egzekucyjnymi. Posiadamy pismo sądowe, że niestety nie możemy przeprowadzić postępowania do końca, ze względu na przepisy związane z COVID-19. Dotyczą one tego, iż w stanie pandemii, nie można nikogo pozbawić jego mieszkania. Dotyczy to zarówno osób na przykład z zadłużeniami, jak i niestety takich, którzy uniemożliwiają spokojne życie innym mieszkańcom - informuje nas Olaf Błasiak, radca prawny spółdzielni mieszkaniowej "Centrum".

Kilka miesięcy temu odbył się remont klatki schodowej. Cała była malowana, wszystko wyglądało jak nowe. Niestety, niedługo. Przez ciągłe kopanie w drzwi, mur przy mieszkaniu uciążliwej sąsiadki jest już zupełnie zniszczony (zdjęcia w galerii - przyp. red.)

- My wszyscy płacimy na te remonty, a ona nie dość, że nie daje nam normalnie żyć, to niszczy klatkę schodową. Ciągle na klatce jest brud, smród. Do windy niejednokrotnie nie jesteśmy w stanie wejść, bo po prostu się tam załatwia - mówi pan Jerzy, mieszkaniec bloku.

Kolejne interwencje i zgłoszenia, a koszmar mieszkańców trwa już kilka lat. Okazuje się, że żeby się skończył, musi zostać zdjęty w państwie stan pandemii. Potem musi minąć kolejnych 90 dni. Licytacja komornicza, wejście nowych właścicieli - to wszystko pewnie znowu potrwa. A mieszkańcy nie mają już siły.

- Spółdzielnia dobrze zna całą sprawę. Ciągle tak naprawdę otrzymujemy kolejne sygnały od mieszkańców, że sytuacja wciąż jest bardzo trudna. Zależy nam na rozwiązaniu tej sprawy, niestety te przepisy „covidowe” zupełnie blokują nasze możliwości. Wiemy, że często interweniuje tam także policja, jesteśmy w stałym kontakcie z policjantem dzielnicowym. Odbywały się w tej sprawie także spotkania z mieszkańcami i wiemy, że ich sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. By móc dokończyć postępowanie, musi zakończyć się stan pandemii oraz minąć kolejnych 90 dni - dodaje radca prawny.

Musisz to wiedzieć

Materiał oryginalny: Zawiercie. Lokatorka terroryzuje mieszkańców bloku w centrum miasta. Przepisy „covidowe” nie pozwalają jej eksmitować - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie