Zazdrość i Ameryka

Ryszard Warta
Ryszard Warta
To się nazywa sukces. Aż 6 nagród tegorocznej, 92. już edycji Pulitzera zdobyła szacowna, ale jak widać w świetnej formie, „Washington Post”. Jest w wśród nich szczególnie prestiżowa nagroda w kategorii „służba publiczna”. Zdobyły je Dana Priest i Anne Hull, które opublikowały serię tekstów o szokujących zaniedbaniach w waszyngtońskim Walter Reed Army Medical Center. Zaniedbania...

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/warta_ryszard.jpg" >To się nazywa sukces. Aż 6 nagród tegorocznej, 92. już edycji Pulitzera zdobyła szacowna, ale jak widać w świetnej formie, „Washington Post”. Jest w wśród nich szczególnie prestiżowa nagroda w kategorii „służba publiczna”. Zdobyły je Dana Priest i Anne Hull, które opublikowały serię tekstów o szokujących zaniedbaniach w waszyngtońskim Walter Reed Army Medical Center. Zaniedbania... Artykuły „Washington Post” to wstrząsające opisy bezduszności, ignorancji i pogardy, z jakimi w czołowym ośrodku amerykańskiej wojskowej służby zdrowia spotykali się weterani z Iraku, Afganistanu i innych bitewnych pól. Ludzie z ciężkimi urazami, inwalidzi bez nóg, rąk, potwornie okaleczeni, w permanentnej depresji i stresie pourazowym, z kompletnie zrujnowaną psychiką. Dziennikarze odkryli i opisali piekło, jakie tym straszliwie doświadczonym ludziom zgotowała wojskowa i medyczna biurokracja. Kaleka godzinami błądzący po niekończących się korytarzach centrum, bo nikomu nie chce się mu pomóc, młodzi ludzie w skrajnej depresji trzymani w szpitalnych łóżkach przez dwa lata, bo ktoś tam zapomniał wydać decyzji o przejściu do cywila, weterani gnębieni psychicznie przez bezduszny personel i wszystko to - jak na ironię - zaledwie pięć mil od Białego Domu.

<!** reklama>Panie Priest i Hull oraz także nagrodzony Pulitzerem Michelle du Cille, autor wstrząsających zdjęć, wykonali kawał świetnej roboty. Ich publikacje wstrząsnęły opinią publiczną, doprowadziły do tego, że sprawą zajął się sam prezydent, poleciały głowy. Znakomity przykład dziennikarstwa obywatelskiego, takiego, które nadaje sens istnieniu gazet i sprawia, że jednak warto ścinać drzewa na gazetowy papier. Sugestywny przykład, jak cholernie ważną funkcję społeczną może spełniać wpływowa prywatna gazeta.

Szkoda tylko, że nie u nas.

Nie mam złudzeń, nigdy nie dorośniemy do takich standardów. Dziś już żadna z wielkich ogólnopolskich redakcji nie pozwoli swym dziennikarzom, by przez bite cztery miesiące spokojnie prowadzili dziennikarskie śledztwo, żadna nie będzie trzymała się jednego tematu przez rok, publikując kolejne materiały o tej samej sprawie, ale dzięki tej konsekwencji zmuszając władze do działania. O takiej żurnalistyce możemy tylko pomarzyć. Co mamy w zamian? Dziennikarstwo naskórkowe, błahe, robione na szybko i byle jak. Walenie w tych, którzy politycznie nam się nie podobają, ślizganie po tematach, pogoń za newsem. Mamy dziennikarstwo śledcze sprowadzone do swej własnej karykatury, czyli publikowania kwitów, którzy jedni spoceni faceci z polityki wynoszą na złość innym spoconym facetom z konkurencyjnej partii. Przesada? Boję się, że niezbyt duża.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie