"žFachowiec" skazał klienta na... areszt domowy

Joanna Pociżnicka
Udostępnij:
Brak progu pod drzwiami, zepsuty zamek, źle założona klamka. Co może zepsuć tak zwany fachowiec? Historie naszych bohaterów pokazują, że praktycznie wszystko.

Brak progu pod drzwiami, zepsuty zamek, źle założona klamka. Co może zepsuć tak zwany fachowiec? Historie naszych bohaterów pokazują, że praktycznie wszystko.

<!** Image 2 align=right alt="Image 166985" sub="Pan Henryk Wiśniewski ma zastrzeżenia do wykonania drzwi przez fachowców / Fot. Jacek Smarz">Pani Bolesława Bolon wraz z mężem Henrykiem Wiśniewskim w grudniu postanowili generalnie wyremontować swoje mieszkanie w Chełmży. Pojechali więc do Torunia, by znaleźć firmę, która założy im drzwi.

- Sklep wyszukałam w ogłoszeniach - opowiada pani Bolesława. - Wybrałam się do Torunia, nic nie wzbudziło moich wątpliwości.

Problemy zaczęły się dopiero po spisaniu umowy i wpłaceniu pełnej kwoty.

- Chcieliśmy kupić drzwi wewnętrzne i zewnętrzne, a także próg. Zakup wyniósł ponad 8 tysięcy złotych. Pieniądze wpłaciłam dużo wcześniej, ponieważ dzięki temu miałam otrzymać rabat.

Niestety, próg wciąż jeszcze nie dotarł, a przywiezione drzwi nie dość, że mają zepsuty zamek, to jeszcze źle założoną klamkę.

- Efekt jest taki, że od kilku tygodni nie możemy opuścić swojego mieszkania. Dzwonimy, prosimy, a właściciel firmy mówi, że mamy przestać, bo szargamy mu nerwy.

- A nasze nerwy? Nasz remont i wydane pieniądze? - ubolewa pan Henryk.

Właściciel firmy nie widzi jednak żadnego problemu.

<!** reklama>- W najbliższych dniach dostarczymy próg i wymienimy zamek. A karne odsetki? Jeszcze nie obliczyliśmy, ale to nie są wielkie pieniądze. Zresztą, nie będę dłużej prowadził tej rozmowy.

Jak przyznaje Karol Posachowicz z biura miejskiego rzecznika konsumentów w Toruniu, takie sytuacje zdarzają się coraz częściej, a osób reklamujących remontowe usługi przybywa.

- Ważne, żeby klient nie pozostawiał sprawy nierozwiązanej. Jeśli firma nie wywiązuje się z umowy, należy napisać reklamację. Jeśli i ta nie poskutkuje, trzeba zwrócić się do rzecznika konsumentów, który pomoże uporać się z nierzetelną firmą czy fachowcem.

Podobną przygodę przeżył także pan Jan z Brzozówki. Po dwóch miesiącach od zakupu drzwi wejściowych w supermarkecie budowlanym popsuł się jeden z zamków. Tu jednak problem okazał się poważniejszy, ponieważ market wysłał drzwi do producenta, skazując pana Jana na miesiąc aresztu domowego.

- Pani w sklepie uwzględniła moją reklamację, powiedziała jednak, że skoro drzwi są na gwarancji, to musi odesłać je do producenta. Ten zastrzegł sobie czas rozpatrzenia do miesiąca! Chcąc nie chcąc, pan Jan spędził bite cztery tygodnie w domu, przeklinając sklep.

Wina była tym razem po jego stronie, ponieważ nie wiedział, że istnieją dwa rodzaje reklamacji.

- Każdy klient, który chce reklamować produkt, ma do wyboru dwie drogi. Może zrobić to z tytułu gwarancji. Wtedy termin rozpatrzenia zależy od norm przyjętych przez producenta. Jeżeli producent drzwi wyznaczy termin czterech tygodni, to ma do tego pełne prawo. Jeśli jednak klient zareklamuje towar z tytułu niezgodności z umową, to wtedy sklep lub sprzedawca są zobowiązani do rozpatrzenia wniosku w przeciągu 14 dni. Warto więc wiedzieć, że w okresie objętym gwarancją możemy wybrać sposób, w jaki chcemy reklamować. Sklepy mogą nie informować klienta o takich możliwościach, ponieważ korzystniej dla nich jest, kiedy to producent zajmuje się reklamacjami - dodaje Karol Posachowicz.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie