Zmierzch nie nastąpił

Redakcja
PAWEŁ ŁUBOWSKI, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej i redaktor naczelny pisma „Artluk”, opowiada o nowych wyzwaniach.

PAWEŁ ŁUBOWSKI, dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej i redaktor naczelny pisma „Artluk”, opowiada o nowych wyzwaniach.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168829" sub="- Staram się zawsze bardzo szeroko i obiektywnie patrzeć na prezentowaną sztukę - mówi Paweł Łubowski / Fot. Jacek Smarz">Gdziekolwiek się w Toruniu pójdzie, to wszędzie słychać o najnowszej wystawie w Centrum Sztuki Współczesnej...

I o to chodzi! Sam dostrzegam, że jest bardzo dobrze odbierana. To po prostu bardzo ciekawa wystawa, z udziałem świetnych artystów z całego świata, prezentująca interaktywne prace. Niezwykle cenne jest to, że można ją odbierać na kilku poziomach, jest czytelna również dla osób, które na co dzień nie mają kontaktu ze sztuką.

Kilkakrotnie podkreślał Pan, że jako dyrektor CSW nie chce być osobą od podpisywania papierów, ale mieć również wpływ na działalność artystyczną CSW. Czy tak było przy wystawie „Statek kosmiczny Ziemia”?

<!** reklama>To wystawa Dobrili Denegri, dyrektor programowej CSW. Wcześniej miałem już okazję współpracować z panią Denegri w kwartalniku o sztuce współczesnej „Artluk”. Mam pełne zaufanie do jej pomysłów wystawienniczych. Nie miałem żadnych uwag. Nie ingerowałem ani w jej autorski program, ani w samą wystawę. Nigdy zresztą nie ingeruję - najwyżej rozmawiam, zastanawiam się, jak rozwiązać dany problem. Tutaj było to zbyteczne. Dobrila Denegri miała pełną swobodę działania.

Czy tak samo będzie z promocją lokalnych twórców?

Zobaczymy. Postawiliśmy już przecież na lokalną sztukę. Nasz „Pasożyt”, młody twórca, który niedawno zdobył dyplom w pracowni prof. Mariana Stępaka, dostał nagrodę „Artluka”. Już od piątku będzie można oglądać w CSW wystawę poświęconą działającemu w Toruniu prof. Jerzemu Ludwińskiemu, cenionemu historykowi i teoretykowi sztuki, postaci historycznej, znanej w całej Polsce. Mieliśmy także wystawę dokumentującą działalność toruńskiej grupy Zero-61.

„Stawiam na swobodę, ale chciałbym uniknąć koterii i układów”. To Pana słowa wypowiedziane przy okazji wyboru na fotel dyrektora CSW. Te, które wprowadziły największe zamieszanie w środowisku. Dziś też by Pan tak powiedział?

Staram się zawsze bardzo szeroko i obiektywnie patrzeć na prezentowaną sztukę. Unikam koterii i na pewno nikt mi nie zarzuci, że dbam o interesy wąskiej grupy osób. Nadal podpisuję się po tymi słowami, o których pan wspomniał.

Jeszcze kilka miesięcy temu był Pan w Toruniu niemal persona non grata. Zarzucano Panu brak kompetencji w kierowaniu CSW. Teraz jest spokój. Jak Pan to rozumie?

Nie wiem, co się stało z dawnym oponentami. Centrum Sztuki Współczesnej funkcjonuje bardzo dobrze. Przewidywany zmierzch instytucji pod moim szefostwem nie nastąpił, jest wręcz odwrotnie, centrum się rozwija. Nie dziwię się więc, że teraz nikt już nie mówi na ten temat, w obecnym kontekście podobne opinie brzmią naprawdę niepoważnie.

Jak układają się Panu stosunki z osobami, które najmocniej oponowały przeciwko Pana przyjściu do CSW, czyli ze Związkami Zawodowymi „Robotnicy Sztuki”? Zgłaszają panu jakieś uwagi co do Pana sposobu zarządzania?

Nie. Co ciekawe, do dziś tak naprawdę nie mam nawet potwierdzenia, że istnieją. Każdy związek ma bowiem obowiązek przedstawienia się dyrektorowi i zasygnalizowania, że istnieje. „Robotnicy Sztuki” do tej pory nie przedłożyli mi żadnego dokumentu. Dziwna sytuacja.

Od niedawna w Centrum Sztuki Współczesnej istnieje wydawnictwo. Wydajecie m.in. „Artluk”. Co jeszcze?

Katalogi wszystkich naszych wystaw. Poprzednio nie zawsze były przygotowane na czas. Teraz wszystkie wydawnictwa CSW mają ujednoliconą szatę graficzną, opracowaną przez Grzegorza Laszuka. Mam wiele pomysłów, chciałbym opublikować kilka pozycji książkowych, poświęconych lokalnym zjawiskom. Ostatnio sporo myślę o wydaniu obszernego słownika toruńskich artystów. Wspomniał pan o „Artluku”... Ogromnie cieszy mnie, że wydajemy go teraz w Toruniu. Pismo jest już znane w środowisku i na rynku wydawniczym, a rozkręcanie nowego tytułu zajęłoby nam około dwóch lat.

Warto wiedzieć

Paweł Łubowski dyrektorem naczelnym Centrum Sztuki Współczesnej „Znaki Czasu” w Toruniu został 1 lipca 2010 roku.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie