Znany toruński wydawca... członkiem szajki fałszerzy

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Feyerabend mieszkał w kamienicy przy Szerokiej 18, gdzie w 1902 roku złożyła mu wizytę policja
Feyerabend mieszkał w kamienicy przy Szerokiej 18, gdzie w 1902 roku złożyła mu wizytę policja Szymon Spandowski
1 sierpnia 1902 roku policjanci przeprowadzili rewizję w pracowni litografa Ottona Feyerabenda. Jego samego wyprowadzili w kajdankach. Artysta, poza widokami Torunia, wykonywał również rosyjskie ruble.

Lektura gazet sprzed lat wciąga czasami jak bagno. Szczególnie, kiedy na pożółkłej stronie pojawia się doskonale znane nazwisko, wymieniane w bardzo zaskakujących okolicznościach. Ottona Feyerabenda z pewnością każdy miłośnik dawnego Torunia kojarzy, jego nazwisko znajduje się na wielu archiwalnych widokach miasta i jego planach. Okazuje się jednak, że do pocztówek oraz map litograf się nie ograniczał.
[break]
„W piątek po południu aresztowano tutejszego litografa Feyerabenda i jego dawniejszego pomocnika Wagnera - pisała „Gazeta Toruńska” 3 sierpnia 1903 roku. - Aresztowania nastąpiły na żądanie warszawskiej policyi kryminalnej. Równocześnie z aresztowaniem odbyła się w mieszkaniu Feyerabenda rewizya. Szukano płyt do podrabiania fałszywych pieniędzy rosyjskich i płyty te znaleziono”.
Rewizje i aresztowania zostały przeprowadzone jednocześnie w Toruniu i Warszawie, dzięki czemu carscy i cesarscy policjanci złapali niemal całą szajkę fałszerzy. Ci z Kongresówki złożyli podczas śledztwa bardzo interesujące zeznania.
„Wskazali oni, że wyrobem banknotów 500-rublowych, marek stemplowych wartości rublowej i marek pocztowych zajmuje się litograf berliński, Emil Schandler, posiadający doskonale po temu urządzone zakłady w Berlinie przy Birkenstrasse - informował toruński dziennik. - Na żądanie władz sądowych warszawskich policya w Berlinie aresztowała Schandlera. Maszyny jego, rysunki i kamienie będą sprowadzone do Warszawy”.
Dlaczego międzynarodowa szajka zabrała się akurat za rosyjskie papiery wartościowe? Rubel był wtedy bardzo twardą walutą. Rosyjskie banknoty były jak na tamte czasy doskonale zabezpieczone, jednak rozległe prowincje imperium carów pozwalały wprowadzać fałszywki bez wielkiego ryzyka. Brakowało tam ekspertów, którzy by byli w stanie odróżnić oryginał od doskonałej podróbki.
Grupa, w której ważną postacią był nasz litograf (gazety zwracają na to uwagę, ale jeszcze nie podają konkretów) popełniła jednak błąd i swoje dzieła zaczęła rozprowadzać w Warszawie - wtedy trzecim co do wielkości mieście imperium. Sprawa się wydała kiedy do jednego z banków przyszedł człowiek z podejrzanym 500-rublowym banknotem. Wezwani policjanci usłyszeli od posiadacza trefnej waluty, że otrzymał on ją w innym banku. Według opisu toruńskiej gazety, policjanci udali się pod wskazany adres i od tamtejszego kasjera zażądali kluczy do sejfu. Ten odparł, że klucz zgubił, więc szafę żelazną rozbito siłą. Wewnątrz znajdowało się jeszcze 50 fałszywych banknotów. Podrobione 500-rublówki trafiły do sejfu policyjnego, a kasjer za kraty.
Śledztwo prowadzone przeciw dwóm torunianom zatrzymanym na początku sierpnia, trwało do końca listopada 1902 roku. W tym czasie siedzący w więzieniu Feyerabend miał próbować popełnić samobójstwo, ostatecznie jednak podaną na początku września sensację, gazety zdementowały. Obu oskarżonym wytoczona została sprawa z paragrafów 146 i 149 kodeksu karnego. Zgodnie z tymi przepisami, za podrabianie „monety brzęczącej lub papierowej” groziły minimum dwa lata ciężkiego więzienia.
Rozprawa przed sądem przysięgłych odbyła się w kwietniu 1903 roku i trwała dwa dni. Oskarżonym postawiono pięć zarzutów. Mieli oni podrabiać rosyjskie akcje Rubylowicza w wysokości 1000, 500 i 100 rubli, listy zastawne warszawskiego banku kredytowego na 500 rubli, akcje i inne papiery wartościowe rosyjskiej bałtyckiej fabryki wagonów, listy zastawne Królestwa Polskiego oraz banknoty 500-rublowe.
Feyerabendowi, jako jedynemu z całej grupy, postawiono wszystkie zarzuty. Proces, na którym w roli eksperta wystąpił m.in. nadworny litograf cesarza, prowadzony był za zamkniętymi drzwiami. Zostały one otwarte dopiero przed samym ogłoszeniem wyroku.
„Wielka liczba publiczności obległa tutejszy gmach sądowy czekając na wyrok, który zapadł po blisko dwugodzinnej naradzie - pisała „Gazeta Toruńska” 24 kwietnia 1903 roku. - Brzmiał on: Feyerabend - cztery lata domu karnego i utrata praw obywatelskich przez sześć lat. Wagner - osiem miesięcy więzienia, które mu odliczono ze śledztwa, tak iż zaraz został puszczony na wolność”.
Wyrok Feyerabend odsiedzieć miał w więzieniu w Gniewie, dokąd został doprowadzony w czerwcu 1903 roku. Toruński sędzia śledczy Technau, który odznaczył się podczas śledztwa prowadzonego przeciw fałszerzom rosyjskich pieniędzy, został nagrodzony orderem Świętego Stanisława. Przyznał go mu sam car Mikołaj II.
Co się działo dalej z Ottonem Feyerabendem? Po odsiadce wyroku musiał wrócić do Torunia. Na łamach „Gazety Toruńskiej” pojawił się ponownie wiosną 1910. Tym razem jednak jego nazwisko umieszczono wśród doniesień z Urzędu Stanu Cywilnego. W czerwcu ożenił się z niejaką Bertą Schilling.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie