Zrobieni w jajo

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
Udostępnij:
Normy, dyrektywy, wymogi, certyfikaty i wytyczne - to wszystko wymyślono, by chronić interesy konsumentów. Autorami zaostrzających się wciąż przepisów są nie tylko kolejne rządy, ale również struktury europejskie, czuwające nad zunifikowanym rynkiem na naszym kontynencie.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/wojciechowska_narloch_justyna.jpg" >Normy, dyrektywy, wymogi, certyfikaty i wytyczne - to wszystko wymyślono, by chronić interesy konsumentów. Autorami zaostrzających się wciąż przepisów są nie tylko kolejne rządy, ale również struktury europejskie, czuwające nad zunifikowanym rynkiem na naszym kontynencie. Jak więc to możliwe, że mimo tych wszystkich rygorów producenci żywności wciąż tak nieuczciwie traktują klientów i zamiast pełnowartościowych towarów wciskają im kolorowo opakowane byle co? Cielęcymi nazywają parówki bez grama cielęciny, a pełną wapnia czekoladą dla dzieci określają wyrób składający się głównie z cukru.

<!** reklama>Nie można jednak zapominać, że ten medal ma dwie strony - z jednej jawią się pozbawieni skrupułów i nastawieni wyłącznie na zysk producenci. Z drugiej, są goniący za promocjami konsumenci, którzy do tego nie czytają etykiet na towarach. I tu właśnie leży problem. Gdyby kupujący w sklepach zadali sobie trochę trudu i przeczytali skład produktu o nazwie masło, dowiedzieliby się, że zamiast niego znajdą tam utwardzone oleje roślinne, sztuczne aromaty i konserwanty.

Już pobieżna analiza napisów na opakowaniu paszteciku wystarczyłaby, żeby odłożyć go na półkę. Amatorzy tego wątpliwego przysmaku przekonaliby się bowiem, że zawiera głównie „MOM”, czyli resztki mięsa, zmielone kości i skóry oraz całe mnóstwo chemicznych dodatków, których żadna szanująca się gospodyni do pasztetu nie wrzuca. Czytanie etykiet naprawdę ma przyszłość. To najprostszy sposób, by wyeliminować z rynku producentów, którzy nas oszukują.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mm
Normy, rozporzadzenia, etc. nie wymyslono dla konsumentow, ale dla urzednikow. Dzieki temu urzednik moze stworzyc wrazenie, ze jest potrzebny, ba - niezbedny - i dzieki temu dostawac slodka pensja co miesiac i tak juz do emeryturki. Grunt, to przeciez nie praca, ale takie ustawienie sie w zyciu, aby dostawac pieniadze robiac jak najmniej.
Dodaj ogłoszenie